Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Łużycki Harry Potter – recenzja

Do „Krabata” przymierzałam się długo, podchody trwały kilka dni. Głównie z braku czasu nie było mi dane wciągnąć się w akcję, czytałam po kilka stron dziennie, a to za mało, by przeciętny utwór zaabsorbował. Do momentu, gdy utwór przestał być przeciętnym a wydarzenia potoczyły się lawinowo…

Bazujący na łużyckiej legendzie, silnie zakotwiczony historycznie na czasy panowania Augusta Mocnego i wojen o Inflanty „Krabat” to z całą pewnością klasyka gatunku fantasy. Mimo wyraźnie zarysowanego tła historycznego i realiów łużyckich – a może dzięki temu? – książka pozostaje bardzo mocno fantastyczna. Główny bohater, 14-letni Krabat, zwabiony dziwnymi snami, trafia do młyna, gdzie zostaje uczniem Mistrza. Jak się bardzo szybko okazuje, młyn wcale nie jest zwykłym młynem, a Mistrz naucza zgoła innego rzemiosła niż sztuki wytwarzania mąki. Czytelnik przyzwyczajony do tego, że magia jest słodka, dobra i cukierkowa, i nawet wampiry i wilkołaki to stworzenia mile i potulne, zdziwi się, gdy odnajdzie ją w wersji pierwotnej. Magia w Krabacie jest mroczna, a Mistrz bynajmniej nie jest dobrotliwym Dumbledorem. Młyn to nie Hogward, a nauczyciel może przerazić bardziej niż Snape Nevilla Longbottoma. Za moc czarnoksięską płaci się wiele, w zamian otrzymując jedynie niepewność, czy dożyje się do kolejnego roku. Nasz bohater, walcząc o przetrwanie, musi się zmierzyć nie tylko z Mistrzem, ale przede wszystkim – z własnym sumieniem.

Mimo że styl narracji dopasowany jest do młodszego czytelnika, mroczna fabuła zadowoli również dorosłych wielbicieli gatunku. Co więcej, to właśnie dorosły odbiorca może w pełni delektować się urokiem legend regionalnych i zrozumieć jak istotną rolę kulturotwórczą odgrywa bycie człowiekiem pogranicza, krainy geograficznej należącej do 2 różnych krajów. I chociaż ja żyję na Pomorzu, nie na Łużycach, to jestem w tej samej sytuacji, co Preussler, autor Krabata. Dlatego jestem mu bardzo wdzięczna za to, że pielęgnuje koloryt lokalny, uwieczniając go w książce. Nie można też zapominać o tym, że Łużyczanie to także słowianie – nasi pobratymcy w słowie. Zatem mroczna legenda o czarnoksięskim młynie jest również częścią naszej rodzimej spuścizny.

 Marta Kostecka

Otfried Preussler, Krabat, Wydawnictwo Bona, Kraków 2011

 

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>