Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Mistrzowie drugiego planu

Mistrzowie drugiego planu, pomocnicy czytelników, cisi bohaterowie – znaki interpunkcyjne i typograficzne – objaśniają, dają wytchnienie i podpowiadają. Uczymy się ich wraz z alfabetem, są w pierwszych czytankach i bajkach. Ich istnienie przyjmujemy jako oczywistość, tymczasem ich historia bywa pasjonująca, a ich dzisiejszy kształt znacznie odbiega od pierwowzoru.
Powstały wraz ze słowem pisanym, a właściwie przy okazji zapisu wskazówek dla mówców w starożytnej Grecji. Wskazywały gdzie wziąć oddech, gdzie zawiesić głos żeby utrzymać uwagę słuchaczy. Należy pamiętać, że ówczesny tekst był pisany jednym ciągiem, bez przerw, a i nierzadko tzw. bustrofedonem czyli jednym ciągiem w kolejnych wierszach od prawej do lewej i od lewej do prawej, każda więc podpowiedź była na wagę złota. Te i inne ciekawostki i historie, które doprowadziły do powstania kształtu tekstu jaki znamy opisuje Keith Houston w swojej najnowszej książce „Ciemne typki”.

Autor przedstawia nam swoich bohaterów w poszczególnych rozdziałach książki, ponieważ jednak jak w tekście – i w życiu – poszczególne znaki nie mogą funkcjonować w oderwaniu od całości, tematyka rozdziałów przenika się, stwarzając okazję do wprowadzenia przypisów z wykorzystaniem dedykowanych znaków interpunkcyjnych*. Poznajemy więc niewidoczny dzisiaj znak akapitu wraz z kropkami, dwukropkami, poznajemy dywizy i kreski, cudzysłowy, i tajemniczą parę asterysku i obelisku. Są też znaki, które nigdy nie weszły na stałe do kanonu języka pisanego, w tym towarzystwie znalazła się używana od czasów Wilhelma Zdobywcy rączka, która ostatecznie zakończyła swój żywot wśród reklamowego zgiełku drugiej połowy XIX w., czy efemeryczny interrobang – znak, który miał oznaczać pytanie retoryczne żył jedynie przez krótkie dziesięciolecie XX w.

Niezłą zagadką wśród ciemnych typków są też znane nam z ekranu komputera # i @. Okazuje się, że oba znaki swój rodowód wywodzą z zapisów kupców fenickich i długi czas funkcjonowały tylko w tabelach buchalterów. Jeden z nich swój rodowód wywodzi od skrótu miary wagi, drugi zaś wprost od… antycznej amfory. Oba z nich znalazły swoje drugie życie w cyfrowej przestrzeni internetu. Większość znaków znanych nam dziś z kart książek, gazet, czy broszur otrzymała swoja ostateczna formę wkrótce po wynalezieniu druku, choć i one ewoluowały przez stulecia przeżywając zmiany formy i swojego miejsca w tekście.

Wraz z pierwszymi edytorami tekstu ostatecznie skończyła się era ręcznego składania tekstu i problemu z jego justowaniem, dziś robią to za nas algorytmy w mniej lub bardziej udany sposób, wymuszając na uważnym piszącym korygowanie o sieroty czy zawieszki (jednoliterowe spójniki lub przyimki). Przy tej okazji warto wiedzieć, że znakiem interpunkcyjnym, który przez lata ratował justowanie tekstu był dywiz „-” krótka kreseczka pozwalająca dzielić wyrazy.
Keith Houston opisał w fascynujący sposób historię powstania współczesnej formy tekstu, który w tej chwili Państwo czytacie.

Ewa Buszac-Piątkowska

Keith Houston „Ciemne typki. Sekretne życie znaków typograficznych”, Wydawnictwo Czarne, 2020.

*należy pamiętać, że książka powstała w anglosaskim kręgu kulturowym, niektóre znaki są obce pisowni polskiej co znajduje odzwierciedlenie w przypisach tłumacza.

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>