Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Mistrzyni

Rzadko się zdarza, by tak w pełni i pięknie, piękny człowiek przeżył swoje całe życie. Mało tego, po śmierci był drogowskazem i idolem dla kolejnych pokoleń. A tak jest w przypadku naszej pierwszej Mistrzyni Olimpijskiej, dyskobolki Haliny Konopackiej, która zyskała przydomek „Złota”. Bo jak złoto błyszczała cała. Jaśniał jej nie tylko talent sportowy, ale i literacki, malarski, dyplomatyczny. A przede wszystkim jaśniała uroda. Jak pisze Autorka „ Halina była piękna. Rysy regularne, duże orzechowe oczy ze złotawym połyskiem, świeża cera, ciemne lśniące włosy. Dodajmy sto osiemdziesiąt jeden centymetrów wzrostu, sześćdziesiąt sześć kilo wagi, talię osy. Trzymała się prosto jak trzcina, a smukłość pomniejszała wrażenie, jakie wywierał nadmierny w tamtych czasach wzrost. Na zdjęciach góruje nad każdą ze sportsmenek /…/ niskich i pękatych. Halina miała sylwetkę dzisiejszej modelki!”

Sportem interesowała się od dzieciństwa i w przeciwieństwie do swoich koleżanek z kręgów ziemiańskich, wolny czas wolała wykorzystywać na ruch i ćwiczenia. Biegi, tenis, jazda na rowerze, gimnastyka, pływanie były jej pasją. Taka była rodzina Konopackich, ucząca dzieci zdrowego stylu życia, ale i też rozwijająca je intelektualnie i podsycająca patriotyzm. Panny Konopackie kradły serca młodzieńców, zawsze ustawiał się do nich wianuszek wielbicieli. Po wygranej Olimpiadzie w Antwerpii (1928 r.) nie było Polaka, który nie znałby wizerunku Złotej Haliny, gdyż był wszędzie – w gazetach, na kartkach pocztowych, znaczkach, plakatach. Duma ze zwycięstwa obywatelki młodego państwa powołanego do życia Traktatem Wersalskim była w narodzie ogromna i przerodziła się niemal w kult!

Kiedy Halina wyszła za mąż za ministra skarbu, Ignacego Matuszewskiego, stała się też ozdobą kręgów dyplomatycznych. Wciąż jednak kochała sport, artystów, literatów, poetów, szczególnie Skamandrytów. Czytając dzisiaj jej młodzieńczą poezję można dostrzec, że i w tej dziedzinie Halina Konopacka miała talent i sukcesy (chętnie drukowały jej wiersze czasopisma literackie). II wojna światowa przerwała dostatnie, spokojne życie. Trzeba było ewakuować się z Ojczyzny. Halina wraz mężem i gronem przyjaciół wzięła udział w ocaleniu przed grabieżą i wywiezieniu Funduszu Ocalenia Narodowego. Tego majątku nie zdołał złupić okupant.

Czasy powojenne to nie zawsze dostatnie życie w Ameryce. Walka o przetrwanie, znalezienie swojego miejsca na obczyźnie, walka o życie męża, a w końcu jego śmierć. W Polsce, jak żonę piłsudczyka, otwartego wroga komunizmu, starano się wymazać z historii Polski i sportu. Na jakiś czas to się udało. Po odwilży, środowisko sportowców upomniało się o swoją „Złotą Halinę”. Przyjeżdżała do Polski kilkukrotnie, spotykała się z młodymi ludźmi, opowiadała o tym, ze w życiu najważniejsza jest pasja i wierność swoim ideałom. Nawet na starość była im wierna – zbierając i publikując spuściznę polityczną po swoim mężu, niezwykłej klasy państwowcu, zawsze podkreślała swoją polskość i przywiązanie do Polski. Zmarła w domu opieki na Florydzie, do końca przywiązując wielką wagę do fizycznej aktywności.

EKa

Agnieszka Metelska- „Złota. Legenda Haliny Konopackiej”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>