Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

„Mnie sielanka nie interesuje” – rozmowa z Basią Stenką

Mieszka i tworzy w Szczecinie. Pisze dla dzieci i młodzieży, ale jej książki powinni czytać również dorośli. Kto jeszcze nie ma na półce twórczości Barbary Stenki, powinien szybko to nadrobić. Już wkrótce kolejna powieść. Nie tylko dla dzieci!

MW: Staram się policzyć wszystkie Twoje książki… Jest ich już kilkanaście! Pierwsza powieść dla młodego czytelnika, potem kolejne, opowiadania wydane w zbiorach, piosenki i jeszcze wiersz w zbiorze „Tuwimowo”. Ustawmy je na półce. Wyszło mi… 13 publikacji. Pomyliłam się?

Barbara Stenka: Skoro zaczynamy od liczb – mimo że nigdy nie byłam mocna w tym temacie – pewnym głosem powiem: za kilka dni w świat wyfruwa moja dwunasta książka. A jeśli liczą się także moje wiersze i opowiadania w publikacjach zbiorowych, to trzeba dodać jeszcze siedem. No i wreszcie już wiem, do czego przydała mi się matematyka, po co była ta cała męczarnia. Choć obie wiemy, że tu zupełnie nie chodzi o ilość.

W styczniu kolejna powieść! Książka wyróżniona w V Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren na współczesną książkę dla dzieci i młodzieży. Gratuluję! Do jakiego czytelnika kierujesz tę historię?

BS: Jury konkursu uznało, że „Zostań sama w domu” (Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2021) to książka dla trochę starszych dzieci i młodzieży (12 +). Historia dość mocno obciąża psychikę odbiorcy, więc dobrze, gdy ma on już pewne doświadczenie życiowe i czytelnicze. Jednak z drugiej strony: w życiu nie ma preludium, nie przygotowuje ono dzieci na to, co się z nimi stanie. To się po prostu od razu dzieje. To również książka o zbawczej sile pasji.
Bardzo pragnę, by przeczytali ją także dorośli. Wszyscy, którzy nie boją się być uważni i odważni. I ci, którzy się boją, i nie umieją z tego stanu strachu wyjść. A także ci, którzy wcale się nie boją, tylko zwyczajnie wolą nie wychodzić z bezpiecznej strefy własnego życia. Nie dadzą ani grama swoich uczuć, starań, miejsca w sercu i w domu „obcemu” dziecku.

Tytuł bardzo proroczy! Wiem, jednak że gdy pisałaś książkę nikt nie przeczuwał jeszcze jak będzie wyglądał 2020 rok.

BS: Już w marcu pojęłam, że będę musiała wielokrotnie wyjaśniać tę dość złowieszczą dla mnie samej zbieżność. Książkę napisałam tuż przed wybuchem pandemii i miałam na myśli zupełnie inne „zostawanie w domu”. Ale… pewnie to jednak jest to samo: zawsze tak samo dotkliwe, gdy jest się zamkniętym wbrew własnej woli.

Bohaterka Twojej najnowszej książki nie zgadza się na dorastanie. Spotykasz takie dzieci? Jak myślisz z czego to wynika? Chcą się długo bawić czy… boją się dorosłości?

BS: Po prostu jeszcze nie zdążyły się pobawić. Nie miały okazji. Nie miały możliwości, siły, czasu. Dźwigały dorosłe emocje i problemy. Okazuje się, że nie da się przeskoczyć etapu dzieciństwa i te potrzeby odkładają się w człowieku przez lata. Wciśnięte w kieszeń duszy, najgłębiej. Ale istnieją i domagają realizacji, sprawiedliwości, prawa głosu. Bardzo łatwo źle ocenić człowieka, nie znając jego przeszłości.

W swoich książkach często piszesz o niełatwym dzieciństwie. Dlaczego Twoje bohaterki/bohaterowie nie mają lekko w życiu?

BS: Mnie sielanka nie interesuje. Ja tam nie mam niczego do zrobienia. Próbowałam w moich pierwszych książkach, ale z werwą weszłam w mrok i w nim pozostanę. Na pewno wielki wkład w ten, a nie inny kierunek moich zainteresowań ma moja ukochana pisarka z lat dziecięcych: Jadwiga Korczakowska. Mając 8, 9, 10 lat pochłaniałam jej powieści, jakże dalekie od beztroski i fantastyki. Później, gdy dorastałam, silnie uderzało we mnie zło, którego doświadczają dzieci. Niemoc dzieci – bo im brak punktów odniesienia, które dostrzega się wraz z doświadczeniem życiowym. Fakt, że przez lata to zło jest nieodkryte, swobodnie pączkuje, rozlewa się. Nie widać go, nie chcemy się wgłębiać, wżerać w niuanse, które naprowadziły nas na jego trop. Dzieci muszą się mierzyć z szaleństwem i chaosem w duszach i czynach dorosłych.

W tej książce chciałam też choć trochę uporać się z przeżyciami własnego dzieciństwa i młodości. A tylko za pomocą pisania potrafię. Nie da się z tego wyjść, ale można choć odrobinę to uporządkować, czasem – po prostu: wykrzyczeć. No to nieco sobie tu pokrzyczałam.

Los zwierząt też nie jest ci obojętny. Po wielu kartach Twoich książek przebiegają psie łapy :-) Mała Basia, pewnie marzyła o własnym zwierzaku. Udało się?

BS: Mała Basia musiała schować do kieszeni gorące marzenie o psie, zadowalając się rozwiązaniami „zastępczymi”: rybki, chomiki, myszki. Kochałam wszystkie zwierzęta i z pasją opiekowałam się każdym. Z sukcesami, bo chomiki i myszki osiągały sędziwy – wręcz niemożliwy do osiągnięcia – wiek, a liczba rybek przypominała potęgowanie. Również chętnie pogłębiałam wiedzę o zwierzętach, czytając i oglądając programy o przyrodzie. Ale celem był pies i gdy skończyłam 16 lat, w moje życie wreszcie wkroczyły psy. I wtedy poznałam bezinteresowną przyjaźń, miłość bez oceniania, nieustający entuzjazm z dziwnego powodu: bo jestem (???). Choć także – lawinę problemów, bo prawdziwy pies bardzo różni się od tego z telewizji. Ale i te „schody” także pokochałam: byłam gotowa je dźwignąć: przecież miałam psa!

Choć w temacie zwierząt częściej bywa więcej smutku niż radości: my, ludzie nie zasłużyliśmy i wciąż nie zasługujemy na dar obcowania z przyrodą. Dopóki czujemy swą wyższość względem niej, nie ma szans na ocalenie. Ale możemy próbować, małymi kroczkami. Moje psy były zawsze z odzysku, ratowane, uznane za „mało ładne”, „durnowate”, „pechowo dziwne” i „niezbyt zdrowe”, bez perspektyw, które u mnie otrzymywały. Ich szczęśliwe życie to moje szczęście – i Ty, Moniu, wiesz, o czym mówię, bo grasz w tej samej, co ja drużynie. I w podobne sytuacje wkładam bohaterki moich książek. Na ogół sobie radzą.

Skończył się trudny rok dla nas wszystkich. Wiemy, że bardzo trudny dla artystów. Dla Ciebie również? Co różniło go od poprzednich? Czego Ci brakowało?

BS: Lepiej, gdy nie będę zbyt obszernie wypowiadała się na ten temat. Póki co – żyję, zostało mi jeszcze kilka kochanych osób, piszę, rysuję, słucham audiobooków. Mam, wraz z Rysiem Leoszewskim, mój kochany Arfik, który daje mi siły i nadzieję i jest najważniejszym, niepodważalnym sukcesem minionego roku. O tym, co się nie udało – nie opowiem. Staram się to wszystko w miarę godnie znieść. I już.

Czego życzysz sobie i swoim czytelnikom?

BS: By książki wciąż były niezbędne. By tętniło i musowało zapotrzebowanie na fabuły i wiersze. Byśmy spojrzeli na „nie swoje” dzieci trochę uważniej, życzliwie i serdecznie. A może, może, może, nawet zrobili czasem coś więcej niż to spojrzenie?

Życzę nam, byśmy pochylili głowy i wykazali aktywność, chęć odtworzenia i ocalenia wobec przyrody. Nie zadeptujmy tego robaka. Nie kupujmy psów z hodowli, wymuszając biznesowe rozmnażanie. Nie walmy petardami, bawiąc się kosztem życia tych bezradnych, pięknie nieludzkich stworzeń. Bądźmy dla nich wsparciem i wybawieniem, a nie zagrożeniem. Bo w nich nasza nadzieja i ratunek.

No dobrze, a teraz zamknij oczy… Pod Twój dom zajeżdża wielka limuzyna, masz tydzień tylko dla siebie. Gdzie kierowca ma Cię zawieźć? Czego lub kogo potrzebujesz do towarzystwa? :-)

BS: Ha, ha, pewnie się zdziwisz, Moniu, ale w zeszłym roku podjechała po mnie limuzyna (korkując totalnie Aleję Fontann) – a to za sprawą moich przyjaciół, którzy hucznie i zabawnie organizowali mi urodziny:-)

Gdzie chciałabym się znaleźć? Poza śródmieściem, poza miastem, bez tej limuzyny i wszystkich limuzyn świata. Do szczęścia wystarczyłby mi ogródek, zwierzęta, drzewa, cisza i książki. Takie nic, a niemało.

Jednak nie ma w tym moim organizmie logiki, bo równie mocno potrzebuję pracy z dziećmi i młodzieżą, ich głosów, ich sceptycyzmu, chęci buntu, filtrowania sztuki, nagłych zmian planów, ich pasji i nawet czasem ich zniechęcenia tym światem. Bo z tego zawsze powstaje coś nowego, twórczego.

Czyli … sama wyciągnij średnią, czego tak najbardziej potrzebuję.

Tak myślałam, że z limuzyną Ci nie do twarzy :-)
Dobrego roku, w towarzystwie dobrych ludzi, zwierząt i lektur, a także niekończącej się weny twórczej życzę i dziękuję za rozmowę.

Z Basią Stenką rozmawiała Monika Wilczyńska

Barbara Stenka – pisarka, poetka, autorka piosenek, scenariuszy i słuchowisk. Od 1996 r. pracuje z grupą artystyczną Arfik. Laureatka wielu konkursów : m.in.: ZaiKSu, Festiwalu Piosenki Aktorskiej, Złotego Kosy. Autorka 12 powieści dla dzieci i młodzieży. Jej powieść „Masło przygodowe” otrzymała I nagrodę w II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren. Współpracuje z rozgłośniami radiowymi. Jej teksty umieszczane są w podręcznikach do nauki języka polskiego. Mieszka w Szczecinie.

zdjęcie: Pan Aparacik

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>