SOBOTA – 9 września 2023

SOBOTA – 9 września 2023

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Mroczny proceder

Przemysław Kowalewski nie kazał długo czekać swoim czytelnikom na kolejną część historii z Ugne Galantem w roli głównej. Ale czy na pewno w roli głównej? To się jeszcze okaże w czasie lektury, zapewniam.

Nie jestem specjalistką od kryminałów, raczej stronię od zbrodni i trzymam się z daleka od książek pełnych przemocy. Jednak po kryminalne opowieści, które mają wątek lokalny, sięgam z wielką ciekawością. Książki Przemka Kowalewskiego wabią mnie szczecińskimi historiami.
Tym razem autor zabiera nas do Szczecina połowy lat 70-tych. Zainspirowany opowieścią bliskiej osoby, zainteresował się bliżej tematem masowej sprzedaży dzieci z domów dziecka za granicę.
Jak pisze autor w zakończeniu, nie było łatwo dotrzeć do dokumentów źródłowych, jednak wyniki poszukiwań były zaskakujące. Okazało się, że proceder handlu sierotami miał się dobrze w PRL-u i uczestniczyli w nim urzędnicy na różnych szczeblach władzy…
Nie pozostało więc nic innego jak bohaterów z poprzednich książek uwikłać w kolejne emocjonujące śledztwo.

„Sierociniec” to powieść fikcyjna, jednak oparta na wielu faktach. Akcja toczy się wartko. Autor jak zawsze przyprawił treść sporą dawką emocji. Tym razem jeszcze mocniejszą niż poprzednio, bo stawka toczy się o życie….dzieci. Dzieci przebywających w jednym ze szczecińskich sierocińców. Dokładnie tym, który w latach 70-tych znajdował się przy ulicy Arkońskiej.

Mamy więc rok 1975. Do Biura Wydziału Kryminalnego zgłasza się młoda kobieta, która po 15 latach postanawia się upomnieć się o swoją siostrę. Twierdzi, że gdy jako dziecko przebywała w jednym ze szczecińskich sierocińców, była świadkiem sprzedaży małej Zosi. Sprawą zajmie się kapitan Barbara Romanowska. Jej młodość również naznaczona jest traumą wyniesioną z domu dziecka, w którym spędziła dzieciństwo…. Emocjonalne podejście do tematu i chęć odkrycia prawdy za wszelką cenę doprowadzi, śledztwo do finału. Niestety nie dla wszystkich szczęśliwego.

Układy, zmowa milczenia, okrutne procedery, brutalne traktowanie… A za wszystkim stoją duże pieniądze. Zagraniczna waluta, tak pożądana w komunistycznej Polsce…

Zespół kryminalny, który wsławił się rozwiązaniem spraw sekty ze Wzgórza Kupały i Bractwa Sprawiedliwych, ma niełatwe zadanie. Jego członkowie obarczeni przeszłością i własnymi traumami, jak choćby Ugne Galant – wciąż nieobliczalny, wierzący że ściąga nieszczęście na każdego z kim nawiąże bliższe relacje, często działają na własną rękę i według własnych zasad. Nie zawsze czysto i zgodnie z prawem, jednak zawsze z wielką determinacją.

Szczecin połowy lat 70-tych jawi się mrocznie, lecz mieszkańcom naszego miasta spodoba się z pewnością odmalowany przez autora, klimat dawnych lat.
Wraz z bohaterami przemierzamy ulice Szczecina (zdarzy nam się też odwiedzić Berlin, by wziąć udział w zaplanowanej ze szczegółami akcji odbicia małoletnich), po których jeżdżą samochody z tamtych lat, bohaterowie zaciągają się giewontami i palą sporty, a w popularnej pijalni piwa nazywanej Dachami Paryża, piwo leje się strumieniami.
Przemysław Kowalewski miłośnik historii naszego miasta, przywołuje na kartach książki wiele miejsc i wydarzeń sprzed lat. W „Sierocińcu” wspomina m.in. tragedię, która rozegrała się w 1962 roku na Alei Piastów, kiedy to rozpędzony czołg wjechał w grupę dzieci. Sprawa zamieciona pod dywan przez ówczesne władze, wryła się głęboko w serca wielu rodzin, które na próżno szukały sprawiedliwości…
Wraz z Ugne Galantem zaglądamy do siedziby Klubu Sportowego Stal Stocznia Szczecin, czując prawie jak uderza nas w nozdrza zapach potu i wilgoci pomieszczeń przy ulicy Bandurskiego. Z jedną z bohaterek zawitamy do Restauracji Bajka przy Al. Niepodległości, gdzie w półmroku, mewki siedząc na kolanach marynarzy, szepcą im czułe słówka….

Recenzenci piszą o „Sierocińcu” jak mroczna to lektura i jak bardzo poruszyła ich serca. Rzeczywiście, autor przez ponad 400 stron targa naszymi emocjami opisując zepsucie i brutalne traktowanie dzieci przez osoby, które tak naprawdę powinny je chronić.
Kto czytał ostatni bestseller „Chłopki. Opowieść o naszych babkach”, ten wie jak popularna nie tylko na wsi, była tania siła robocza w postaci małych sierot. W „Sierocińcu” wybrzmiewa jeszcze inny, znacznie gorszy cel handlu dziećmi. Dobrze, że autor wyciągnął na światło dzienne historię sprzed wielu lat. Takie tematy zasługują, by o nich przypominać, zwłaszcza że wciąż pozostają aktualne, na całym świecie. A u nas przemoc i wykorzystywanie dzieci nie skończyło się wraz z upadkiem komuny…

„Sierociniec” to poruszająca lektura. Autor często grubą krechą kreśli losy bohaterów, chcąc by bardziej wybrzmiały ich historie. I tradycyjnie już, przewidział wielki finał, w którym „ostatni sprawiedliwi” kontra źli ludzie zawalczą o prawdę i wyzwolenie najsłabszych.
Zdaje się, że Przemysław Kowalewski jest w coraz lepszej formie i wciąż lubi mocne zakończenia.
Za nic ma jednak prośby czytelników, by oszczędzać bohaterów….
No nic… ocieramy łzy i czekamy na kolejny tom…

MW

Przemysław Kowalewski, Sierociniec, Filia, 2024


Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>