Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Najważniejszy jest finał

Czy też tak macie, że czytając jakąś historię, cały czas czekacie na jej finał? Najlepiej, żeby był zaskakujący, rzecz jasna. Taki, który nie da o sobie i przeczytanej fabule zapomnieć na długo. Podobnie z filmami, choć pewnie trudniej jest zdumieć wprawnego widza, oglądającego setny odcinek kolejnego serialu. Dlatego tak bardzo doceniam każdą krótką formę literacką z celną puentą. A najlepiej, żeby jeszcze było dowcipnie, satyrycznie i zmuszało do myślenia. Nie pozostało więc nic innego, jak sięgnąć po „Anegdoty z czterech stron świata”.

Zacznę od amerykańskich, gdyż najbliższe były mi w młodości powieści autorów takich jak Mark Twain, Jack London czy Ernest Hemingway, o bogatych życiorysach, które dawały spore pole do popisu twórcom anegdot. Mogłabym zaryzykować tezę, że im barwniejsza postać, tym lepsza dykteryjka, ale czasami bywa całkiem odwrotnie. Niemniej w pierwszym rozdziale zbioru rozbawią was scenki z życia wielkich aktorów, wielkich prezydentów i wielkich przemysłowców oraz malarzy, takich jak Whistler, spopularyzowany w Polsce zapewne dzięki Jasiowi Fasoli i jego perypetiach z „Matką Whistlera” za oceanem. Z historyjek ukaże się postać bezkompromisowego, potrafiącego celnie ripostować i obdarzonego geniuszem portrecisty, który chyba dość często malował… niezbyt urodziwych modeli.

Anegdoty angielskie, francuskie, austriackie czy z innych europejskich krajów nawiązują do znanych na całym świecie postaci artystów, polityków i naukowców. Z rozbawieniem przeczytamy o tym, jak Kant nie miał czasu wybrać się na pogrzeb i postanowił pójść innym razem, Paganini w ciągu jednej nocy przegrał w karty nawet swoje drogocenne skrzypce, zaś Dali w wieku sześciu lat chciał być… kucharką! Ze swojej strony polecam anegdoty z krajów Orientu, gdyż przybliżają kulturę i mentalność ich mieszkańców, jakże odmienną od naszej, euroamerykańskiej. Zwłaszcza te z Chin czy Japonii, które są miniaturami filozoficznymi, nabierającymi wymiaru przypowieści. Moją ulubioną (japońską) stała się ta, w której ślepiec mówi o tym, co przez całe życie słyszał w głosie mistrza Bankei (charyzmatycznego nauczyciela, który odnowił nauki zen w XVII wieku). Co słyszał? Odsyłam na stronę 364 „Anegdot z czterech stron świata”. No dobrze, nie będę taka – ślepiec, w głosach ludzi gratulujących komuś sukcesu, słyszał zazdrość, w wyrazach współczucia – przyjemność i zadowolenie. A u mistrza Bankei, ilekroć ten wyrażał szczęście czy smutek – tylko smutek i szczęście. Ślepiec słyszał jedynie SZCZEROŚĆ.

Odsyłam za to do części poświęconej anegdotom żydowskim, w których zawarta jest cała mądrość tego narodu, a przy okazji można się poczuć swojsko, gdyż i historie o rabinach z Nowego Targu, Lublina czy Radoszyc w nim się znalazły. Zabrakło w zbiorze anegdot polskich, ale gdyby się zastanowić, o czym one mogłyby być, to ja chyba wolę… rosyjskie. W ogóle to bardzo ciekawa sprawa z tą, jakże drobną, formą literacką, a pełną ukrytej mocy – nie tylko opisuje, ale i kreuje rzeczywistość, jak przeczytamy we wstępie do zbioru. Właściwy odbiór nie powinien skończyć się tylko na refleksji, trzeba wyjść poza ograniczenia czasu i przestrzeni, dotrzeć tam, gdzie „kończą się obrazy, pojęcia, myśli”. Czytając anegdoty, poczułam się jak uczennica jakiejś szkoły wiedzy tajemnej, w poszukiwaniu prawdy o świecie i makrokosmosie. Finalnie odnalazłam uniwersalny wymiar tych opowieści – one są o mnie, o moich złudzeniach, klęskach, możliwościach i tęsknotach. I powiem wam w sekrecie, że rozpoczęłam kolejny stopień wtajemniczenia, czerpiąc moc z archetypów (ależ to brzmi poważnie!) i symboli. Czym to się skończy? Zajrzyjcie do „Anegdot z czterech stron świata”.

Mirka Chojnacka

Wojciech Wiercioch, Jolanta Szymska-Wiercioch, „Anegdoty z czterech stron świata” , Wydawnictwo mg, 2020

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>