Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Nessun dorma

Będzie chaotycznie. W przeciwieństwie do książki. Nie potrafię jednakże inaczej o powieści Grabowskiej napisać, gdyż pozostawiła mi zupełny mętlik w głowie. Nie, nie, nie mętlik, nie w tym sensie – właśnie chyba wszystko sobie poukładałam. Trzy narracje, trzy światy, w każdym znalazłam mnóstwo pytań i odpowiedzi. Poskładałam. Przeczytałam. Podziwiam.
Długo czekałam na taką powieść. Kryminalną zresztą. I choć nie wszystko mi się w niej podobało (o tym później), to chylę czoła. Nie dlatego, że Bułgaria jest mi w pewnym sensie rodzinnie bliska ani też, że przydarzył mi się na studiach jeden semestr zajęć z języka staro-cerkiewno-słowiańskiego z elementami gramatyki porównawczej języków słowiańskich i wątki lingwistyczne mnie zachwyciły. Chylę czoła, gdyż odnalazłam inspirację Umberto Eco i Bułhakowskim „Mistrzem i Małgorzatą”. Nie bez powodu główna bohaterka ma na imię Margarita…

Pierwszy świat (akcja w XXI wieku) jest świetnie napisaną powieścią kryminalną z mocnymi akcentami psychologicznymi. Wciąga i trzyma w napięciu. Kibicowałam Dimce i Gitce od samego początku i zupełnie nie przeszkadzało mi odciąganie uwagi przez autorkę wątkiem śledztwa. Oj, może odwrotnie – w rozwikływaniu zagadki kości proroka i świętej księgi nie przeszkadzał mi wątek miłosny. A do tego taki mocny akcent z Angełem na końcu. Nie spodziewałam się. I jeszcze ta chora relacja z matką. No cóż, samo życie.

W dwóch pozostałych światach nie wytrzymałam napięcia. Pierwszy raz, w moim czytelniczym doświadczeniu, coś takiego zrobiłam. Porzuciłam współczesną część, czyli kolejne czytanie rozdziałami, a dokończyłam najpierw tę z I wieku, potem z XII. I wróciłam do XXI. Nie wiem, inaczej nie potrafiłam, nie mogłam się doczekać zakończenia pewnych wątków. Musiałam poznać je jak najszybciej… Chciałam wiedzieć, odkryć prawdę, natychmiast. Czy tak się uda? Odsyłam do „Kości proroka”.

Zauroczyłam się tą książką. Dawno nic mi nie sprawiło takiej radości, jak obcowanie z nieomalże apokryficzną powieścią. Tak, autorka zastrzega sobie licentia poetica, ale czyni to mistrzowsko. Mało tego, zmusza do pogrzebania w przepastnych zasobach Internetu (nie wierzę, że to napisałam!) i dokształcenia się kulturowego. No, przynajmniej ja tak postąpiłam i wiem, co to tarator, boza czy drob sarma. I kim byli bogomili.

Ech… miałam napisać, co mi się nie podobało. Ograniczę się jednak do jednej uwagi. Otóż… nie wiem, jak to delikatnie powiedzieć… zupełnie, ale to zupełnie, pewne słowo nie powinno było zostać użyte (s.526), choć zgadzam się absolutnie, że to zdanie było idealnym podsumowaniem relacji z matką. Jednakże nie zaśmiecajmy języka wulgaryzmami, zwłaszcza nieumotywowanymi stylistyką całego tekstu. Takiego pięknego tekstu. Pilnujmy się. Nessun dorma!

Mirka Chojnacka

Ałbena Grabowska, Kości proroka, Wydawnictwo Marginesy, 2018

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>