Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Nic nie jest na zawsze

To się zaczyna już robić nudne, serio. Kolejną recenzję najchętniej zaczęłabym od: „wszystko jest inne niż się wydaje”. Cóż robić? Podobnie jest z „Cieniem utraconego świata”, opasłym woluminem, którego objętość może powstrzymywać przed zdjęciem z księgarnianej półki i pójściem do kasy. Osiemset sześćdziesiąt dziewięć stron czytania czystego dark fantasy, w którym zwrotów akcji jest aż nadto. A co gorsza, to dopiero pierwsza część „Trylogii Licaniusa”, debiutanckiej powieści Jamesa Islingtona, wydanej niedawno w Polsce. Jeśli pozostałe tomy są równie obszerne, to… nie zwlekajcie, warto będzie mieć całość w swojej biblioteczce. I oczywiście przeczytać!

Mogłabym też zacząć od: „wszystko już było”, gdyż uniwersum zbudowane przez autora do najoryginalniejszych nie należy. Jeśli choć trochę czytuje się fantasy, to szybko można się zorientować, że Islington wykorzystał sprawdzone wielokrotnie schematy. No ale tak naprawdę, czy jeszcze jest szansa na napisanie czegokolwiek bez nawiązań do znanych klisz? Nie mam pojęcia, przecież i tak od wieków wszyscy powielają… Szekspira. I chyba nie rzecz w tym, że się to w ogóle robi, tylko – jak. A australijskiemu pisarzowi udaje się wybrnąć wyśmienicie.

Mimo wszystko przeraził mnie odrobinę początek. W sensie – po dość mocnym i mrocznym prologu wystraszyłam się, że czytam kolejnego Harrego Pottera (nawet bliznę jeden z bohaterów posiada) i że całe wrażenie wstępu zostanie zaprzepaszczone. Szybko okazuje się jednak, że tempo rozwoju zdarzeń natychmiast zaciera niemiłe skojarzenia z początkowych rozdziałów. A potem… dałam się pochłonąć. Całkowicie. Aaa, tylko uprzedzam, żeby nie było, że nie mówiłam – świat Andarry jest okrutny i brutalny, w związku z tym raczej dla starszej młodzieży i dorosłych. Poderżnięte gardła, tortury, potwory czyhające w ciemności, ból przeszywający na wskroś ciało i duszę – to nic nowego w życiu trójki głównych bohaterów, Daviana, Wirra i Ashy. Oprócz jednej nocy, która całkowicie odmienia ich życie.

Nie znajdziecie tu głębi psychologicznej w konstrukcji postaci. Nie znajdziecie wymyślnych opisów świata przedstawionego. Nie znajdziecie oszałamiających dialogów czy celnych puent. Natomiast przygotujcie się na misję, od której powodzenia zależą losy świata. Przyjaźń, na dobre i na złe. Magię, pozwalającą czytać ludzkie umysły i zwracać życie. Tajemnicę, którą uda się wyjaśnić chyba dopiero w kolejnych tomach. A przede wszystkim – niebanalną rozrywkę, wprawdzie na kilka dobrych dni, ale wartą tych prawie dziewięciuset stron czarów. I pamiętajcie – nic nie jest dane na zawsze, nasz świat może też stać się Cieniem.

A teraz zupełnie z innej beczki. Nie mogę już dłużej milczeć, bo się uduszę. I nie mam na myśli tylko tej powieści, a ogólnego zjawiska we współczesnej polszczyźnie. Tendencji, powiedziałabym – rosnącej w postępie geometrycznym. Zacytuję: „W miarę jak czytał, oczy otwierały mu się coraz szerzej. Trafił na rozprawę drobiazgowo i uczciwie omawiającą najbardziej skuteczne metody treningu odczytywania cudzych myśli”. I powiedzcie mi, dlaczego „szerzej” (przysłówek w stopniu wyższym), ale już „najbardziej skuteczne”, a nie „najskuteczniejsze”? Co to się dzieje, że coraz częściej słyszę i czytam: bardziej skuteczny, bardziej zdrowy, bardziej praktyczny itp. itd.? Wygodnictwo czy tendencja rozwojowa języka? Pewnie wszystko naraz, ale i tak wystąpię z apelem. I owszem, wiem, że często obie formy są dopuszczalne (poprawniejszy/bardziej poprawny), jednak… Apel: stopniujmy przymiotniki (i przysłówki odprzymiotnikowe) zgodnie z tradycją, syntetycznie, bo są… piękne! Słyszycie tę różnicę? Czulszy, milszy, najdoskonalszy! Bardziej czuły, bardziej miły, najbardziej doskonały… ech.

Mirka Chojnacka

James Islington, Cień utraconego świata. Trylogia Licaniusa: Księga Pierwsza, przekład: Grzegorz Komerski, Wydawnictwo Fabryka Słów

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>