Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Marzec 2019 r.

Marzec 2019 r.

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Nie będzie już drugiej MM…

O Marilyn napisano wiele biografii czy raczej – prób pokazania „prawdziwej” Monroe. Książka S. Churchwell zdaje się być na tym tle dziełem wyjątkowym, gdyż autorka zestawia ze sobą wszystkie znane teksty i filmy dotyczące aktorki i stara się w drodze ich konfrontacji wydobyć autentyczną twarz Marilyn Monroe. A może więcej twarzy?

No cóż, nie będę ukrywać, że od czasu obejrzenia „Przystanku autobusowego” w reżyserii J. Logana stałam się wielbicielką MM. A po „Niagarze” (Hathaway) i „Pół żartem, pół serio” (Wilder) zupełnie straciłam głowę. Całe lata (sic!), od 10 roku życia, wycinałam i gromadziłam zdjęcia Marilyn pojawiające się w czasopismach czy gazetach, a potem wklejałam je do specjalnego zeszytu. Później wpadłam na pomysł dodawania do fotek również artykułów o niej. W swojej fascynacji posunęłam się na tyle daleko (tylko proszę się nie śmiać!), że zwracałam uwagę jedynie na chłopaków, których nazwiska zaczynały się na „M”, gdyż w razie ewentualnego zamążpójścia miałabym inicjały jak… Ona.

Jeżeli ktoś oczekuje jednoznacznego określenia, jaka MM była naprawdę, to bardzo się zawiedzie na S. Churchwell. W zamian otrzyma „mój zeszyt” w jednej książce, a nawet więcej – rzetelną analizę mitów o ikonie popkultury. Wnioski należy wyciągnąć samodzielnie, choć przez całą lekturę nie mogłam się pozbyć myśli, że… nie chcę się zastanawiać, czy Norma Jean (lub Jeane) była tylko głupiutką modelką czy femme fatale i czy popełniła samobójstwo, a może została zamordowana. I kto napisał na ten temat, a co z tego jest bardziej lub mniej fikcją niż faktami. Dlaczego nie? Bo życie Marilyn Monroe było i jest dla mnie legendą, a ona sama niepowtarzalnym i wyjątkowym zjawiskiem w kulturze masowej. Po prostu, nie będzie już drugiej MM. I tyle.

Nie mniej, autorka oszołamia ilością nieznanych mi dotąd informacji (być może dlatego, że wyrosłam w końcu z „zeszytu”), które intrygują i rzucają nowe światło na postać Marilyn. Pełno też jest cytatów z wypowiedzi samej aktorki, a to, dla wielbicieli Dziewczyny (bohaterka zagrana w „Słomianym wdowcu”), jak brylanty, będące najlepszymi przyjaciółmi. Pozwolę sobie przytoczyć jeden tylko, wprawdzie znany powszechnie, ale idealny do podsumowania książki S. Churchwell – „Chcę się zestarzeć bez liftingów twarzy. Chcę mieć tę odwagę, by być lojalną wobec twarzy, którą sama stworzyłam.”

Ile twarzy miała Norma Jeane? Tyle, ile biografii napisano na jej temat, tyle, ile filmów nakręcono o niej. Tyle, ile teorii spiskowych utworzono o jej śmierci. Była Dziewczyną, Lorelei Lee, Sugar Kane Kowalczyk, Roslyn Taber, Amandą Dell… Była, kim chciała być. I co by o niej nie napisać czy powiedzieć, stworzyła archetyp. Swój własny. Marilyn Monroe.

Mirka Chojnacka

Sarah Churchwell, Twarze Marilyn Monroe, Przekład: Robert Waliś, Wydawnictwo Marginesy, 2018

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>