SOBOTA – 9 września 2023

SOBOTA – 9 września 2023

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Nie ma zbrodni bez kary

Powieść Bednarskiej wciągnęła mnie dla jednej postaci – Amy. O, może jeszcze dla drugiej – Rebeki (czyli w sumie dla kobiet, ale o nich później). I nie dlatego, że nie lubię dreszczowców psychologicznych, horrorów, historii opartych na faktach czy co tam jeszcze namieszała autorka, ale tylko ta dziewczyna i ta kobieta trzymają całość do kupy. Oj, nie, wróć, jeszcze krajobrazy pokatrinowskie. Dla tych opisów warto wziąć tę książkę do ręki i przyjrzeć się z bliska, o ile gotowi jesteście na bardzo mocny przekaz.

Z kolei galeria pozostałych postaci jest dość typowa, a czarny charakter wykreowany został, jakby tu delikatnie powiedzieć… sztucznie. Nie wiem, ale ja po prostu kurczę nie lubię, kiedy traktuje się mnie jak (uzupełnić) i od samego początku daje tyle wskazówek, że nie ma siły, żebym się nie domyśliła, co sobą prezentuje Hubert. A wielka szkoda, bo właśnie ten bohater uniósłby tę powieść i stał się nową gwiazdą wśród negatywnych postaci pokroju Normana Batesa („Psychoza”) czy Kevina Spaceya (John Doe w „Siedem”). Zupełnie tak, jakby autorka nie mogła się zdecydować, na co położyć największy nacisk – duchy zmarłych, traumę po Katrinie czy zagadkę. Powiem wprost – suspensu tu nie znajdziecie, trzymać w napięciu też nie będzie (poza jednym momentem), ale zostawi was z piętnem. Oczywiście Katriny.

I to jest najmocniejsza strona tego miszmaszu fabularnego i gatunkowego – pozostałości po huraganie nie pozwalają nikomu w Norco Valley żyć normalnie. Rozległe tereny skrywają mroczne tajemnice zakładu pogrzebowego – ludzkie pojęcie przekracza, ile trupów wyskoczy nagle z szafy (czyt. podmokłych lasów) i jakich potworności można się dopuścić, praktykując tak odpowiedzialny zawód. Dla mnie już tylko jeden krok od groteski, ale zawsze jeden, choć niewiarygodne, że można tak daleko się posunąć i okazać taki brak szacunku ludzkim zwłokom i ich rodzinom. Ha, specjalnie tak napisałam, nie myślcie sobie, dowiecie się dlaczego, jak przeczytacie, bo wcale nie chcę powiedzieć, że nie warto sięgnąć po „Piętno Katriny”.

Warto dla wspomnianych na początku postaci kobiecych – Amy i Rebeki. Z tą pierwszą nie mogłam się zidentyfikować do końca, za stara już jestem, ale ból i rozpacz tej drugiej odczuwałam niemal namacalnie. Mam nadzieję, że nigdy mnie nie spotka to, co przydarzyło się Rebece – nie wiem, czy podniosłabym się kiedykolwiek (synkowie moi maleńcy, uważajcie na siebie!), za to Amy oczarowała mnie z jednej strony odwagą, a z drugiej naiwnością, za którą przyszło jej słono zapłacić. Niemniej, ekspiacja została dokonana i wszystko kończy się… nie, nie, w takich powieściach prawie nie ma happy endów, ale sprawy potoczą się zgodnie z waszymi oczekiwaniami, czyli winni poniosą karę.

Nie ma zbrodni bez kary – taki morał, jasny i oczywisty, ale można go nieźle pokomplikować, zwłaszcza że nadciąga nowy huragan, ktoś może nie wylecieć do Polski, ktoś utknie z duchami w piwnicy, a ktoś po prostu zaginie. I tak sobie myślę głośno (i w duchu romantyzmu), że dzieci są obdarzone niezwykłą wrażliwością, widzą i czują więcej w wymiarze mistycznym i metafizycznym niż ograniczeni dorośli, są też bardziej narażone na zło, które czai się wokół, przed którym żadna matka nie uchroni, choćby nie wiem, jak chciała… smutne, bolesne i prawdziwe. Jak to, że Katrina zabrała ze sobą ponad dwa i pół tysiąca ludzkich żyć i objęła swoim zasięgiem powierzchnię wielkości Wysp Brytyjskich. Jednakże huragan zabrał ze sobą coś więcej i o tym jest powieść Bednarskiej. I nie powiem co, sami się przekonajcie.

Mirka Chojnacka

Agnieszka Bednarska, Piętno Katriny, Wydawnictwo Media Rodzina, 2021

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>