Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Nie odkisisz ogórka

Jedyne, co mi przychodzi na myśl, to zdziwienie. Jak to? Jak to możliwe, że mamy rok 2019, a ja jeszcze nie czytałam akurat tej powieści Kinga, wydanej w 2013 roku? Jak? Przeoczenie? Brak informacji? Moje gapiostwo? Wszystko naraz. Na szczęście nadrobione. Przeczytane i zachwycone. Jeszcze tylko pójść do kina i będzie komplet. „Doktor Sen” Kinga plus Flanagan. Uczta!

Uczta dla ducha, oczywiście, gdyż Prawdziwy Węzeł w powieści „ucztował” dla ciała. No cóż, wampiry przecież czymś żywić się muszą. Zaskoczył mnie autor swoim wampirzym rozwiązaniem pokarmowym, w życiu nie wpadłabym na coś takiego. A co to jest, nie powiem, gdyż odgrywa kluczową rolę w całym utworze, wiąże się i z głównym bohaterem, i z drugoplanowymi postaciami także. A skoro już o bohaterach mowa…

Dorosły już Danny, którego znamy ze „Lśnienia”, jest alkoholikiem. Powielił schemat ojca, ale dzięki pomocnym dłoniom wychodzi na prostą, czego się w sumie czytelnik spodziewa. Zanim jednakże odnajdzie miejsce w domu opieki w New Hampshire i przylgnie do niego przydomek „Doktor Sen”, King opowie nam dwie historie, które przeistoczą małego chłopca z hotelu Panorama w dojrzałego Dana Torrance`a. A będą to historie wstrząsające i mrożące krew w żyłach, jak na mistrza gatunku przystało.

W pierwszej, mały jeszcze Danny, mimo przeprowadzki i paru lat, które upłynęły od finału hotelowego horroru, próbuje przezwyciężyć swój lęk. Niestety, upiory z Panoramy nie dają o sobie zapomnieć. Martwe paznokcie drapiące drewno, szare oczy, blade i napęczniałe usta. Zwisające, zielonkawe piersi, sine stopy i ściekające fałdy skóry. Kobieta, która była najgorsza ze wszystkich spotkanych nieumarłych, czyha w łazience. Dla dorosłego byłoby za dużo, a co dopiero mówić o ośmioletnim chłopcu? Nie dziwi więc, że tragiczna przeszłość i przerażająca teraźniejszość doprowadzą do zupełnego upadku.

O ile wydarzenia z dzieciństwa odchodzą w niepamięć (lub specjalne miejsce w umyśle, ściśle chronione przez Dana), to wyrzuty sumienia po jednym z pijackich wieczorów dręczą dorosłego bohatera długo, za długo. Pojawiają się nieoczekiwanie pod hasłem „ciuciejki” i kojarzą z sięganiem dna, z którego nie można się odbić. Nie da się odkisić ogórka, jak powiada jedna z postaci Kinga. Na szczęście, niektórymi sprawami rządzi przypadek i… lśnienie. Torrance wreszcie znajduje swoje stałe miejsce i jako doktor Sen pomaga pacjentom hospicjum przejść na drugą stronę. Gdyby tylko jeszcze pozbyć się wspomnień… Niemniej, Prawdziwy Węzeł szykuje się do walki, a Dan nie zostawi przyjaciółki bez pomocy w rozgrywce na śmierć i życie. Nie tym razem.

„Doktor Sen” zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jest w nim wszystko, czego mogłabym się spodziewać po Stephenie Kingu. A nawet więcej, gdyż niewątpliwie pewien rys autobiograficzny dodaje głębi całej powieści, podobnie jak w „Lśnieniu”. Zachwycać bym się mogła jeszcze długo i namiętnie, ale szkoda czasu, lepiej biegnijcie do księgarni po pięknie wydaną książkę z Ewanem McGregorem na okładce. I po historię ludzkiego dramatu, trzymającą w napięciu prawie do samego końca.

Mirka Chojnacka  

Stephen King „Doktor Sen”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2019

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>