12 października 2019 r.

12 października 2019 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Niepamięć

„Nikt nie ponosi winy za to, co zrobił jego dziadek, ale odpowiadamy za to, co robimy z pamięcią.”

Łagodnym lecz przenikliwym wzrokiem, spogląda na mnie młoda ciemnooka kobieta. W oczach, które obserwują mnie uważnie, czai się mroczny sekret. Tuż obok zapatrzony w swoją towarzyszkę dużo starszy mężczyzna. Oboje dostojni, szykowni, eleganccy… Kim są ludzie z czarno – białej fotografii, niby spójni a tak różni, w pozornej harmonii a tak bardzo odrębni i osobni? Co kryje wnikliwe, kruczoczarne spojrzenie? Trzymam w dłoniach najnowszą, bardzo intymną książkę Macieja Zaremby Bielawskiego, który od niemal półwiecza dławiony przez nieokreślony dziedziczny lęk, doświadczając swoistego międzypokoleniowego transferu emocjonalnego, postanawia się z nim skomunikować i zajrzeć w mroczną otchłań bez względu na konsekwencje.

Autor reportażu „Dom z dwiema wieżami” przeprowadza żmudną i bolesną operację na sobie samym. Poddając się autoterapii, dotyka tego, co sprawia mu największe cierpienie. Rusza śladem matki i ojca, by odkryć skrzętnie ukrywaną rodzinną tajemnicę, rozwikłać, zrozumieć odziedziczony emocjonalny spadek. Czytelnik, spełniając rolę niemego świadka w tej intymnej podróży, wraz z Zarembą Bielawskim powoli zdziera maskę narodowej niepamięci gruchocząc nasze dotychczasowe iluzoryczne wyobrażenia.

Czym jest tytułowy „Dom z dwiema wieżami”? To kościańskie Sanatorium dla Nerwowo Chorych, „ukochane dziecko” Oskara Bielawskiego, uchwycone na jednej z książkowych fotografii. Prócz tego miejsce, które stało się rodzinnym domem autora reportażu. Być może jest także symbolicznym, metaforycznym wyobrażeniem jego rodziny, w której trzon stanowią ojciec i matka – dwie silne osobowości, dwa osobne byty, jak dwie wieże – tak dalekie i różne, a jednak stanowiące całość. Dwa skrajne bieguny wojennego losu. Żonaty ojciec, starszy o trzy dekady, posiadający dzieci, znany psychiatra, polski oficer. Wojnę przeżył w niemieckim offlagu, archipelagu normalności, spokoju, szacunku i rycerskiej troski o wojennego jeńca, wśród zalewającej cały świat apokaliptycznej zagłady. Matka, która uciekając przed unicestwieniem wielokrotnie jest świadkiem najgorszego.

Maciej Zaremba Bielawski dzieli swoje życie na dwa etapy, polski i szwedzki. Pisząc o sobie w pierwszej i trzeciej osobie jednocześnie sygnalizuje głęboką wyrwę między jednym a drugim. Gdy w grudniu ’68 żegna swoich żydowskich przyjaciół, o Żydach wciąż mówi i myśli „oni”. Wkrótce jednak trzy proste słowa burzą jego dotychczasowy świat. W 1969 roku wraz z matką i braćmi emigruje do Szwecji zostawiając za sobą miejsca, przyjaciół, marzenia, plany, rodzinne pamiątki, ojca. Z przyczyn niezależnych od siebie zostaje siłą pozbawiony narodowości rewidując tym samym własną tożsamość. Z dnia na dzień staje się Żydem z „trzydniowym okresem wypowiedzenia”. Dopiero po śmierci ojca i matki, z pięćdziesięcioletnim dystansem, Maciej Zaremba Bielawski powraca, aby uzupełnić białe karty własnej historii. By dowiedzieć się o rodzicach i dziadkach więcej, niż oni wiedzieli o sobie nawzajem.

Wybitny szwedzki publicysta i reporter z tytułem doktora honoris causa, laureat wielu nagród literackich, udowadnia jak ogromną siłę ma słowo. Przypomina, że to język dał początek uprzedzeniom, pogardzie, nienawiści, terrorowi i masowej Zagładzie. Zaremba Bielawski szukając własnej, tworzy prywatną historię polskiego antysemityzmu, od której większość z nas woli odwrócić oczy. Za cel obrał sobie między innymi uchronienie przed niepamięcią tych, których istnienie pomija się milczeniem. Jak dziadek, którego nazwisko nie widnieje ani na pamiątkowej tablicy przy Sądzie Okręgowym w Tarnowie, ani na listach wymordowanych Żydów. O którym milczy nawet jego własna córka, jakby nigdy nie istniał. Polski sędzia Izaak Wilhelm Immerdauer nie zachował się ani w polskiej, ani żydowskiej pamięci. „Na szczęście” miał wrogów, to dzięki temu zachowały się trzy grube teczki pokryte siedemdziesięcioletnim kurzem.

Zbyt banalne byłoby powiedzieć o „Domu z dwiema wieżami” Macieja Zaremby Bielawskiego, że to książka znakomita. Autor swój reportaż napisał w języku szwedzkim, doskonałe tłumaczenie jest wynikiem pracy Mariusza Kalinowskiego. Piękny język i narracja pełna metafor, tajemnic, niedopowiedzeń spleciona z reporterską dociekliwością, pochłaniają czytelnika wymykając się wszelkim próbom klasyfikacji. Autor wiąże znalezione z trudem dokumenty, fakty i domysły. Pozornie pogmatwana chronologia, kilka równoległych historii, które nigdy nie powinny były się wydarzyć. Przypadkowe ludzkie losy, splecione w zawiłe wielowymiarowe sekwencje, tworzą starannie przemyślaną strukturę. „Dom z dwiema wieżami” Macieja Zaremby Bielawskiego to reportaż o rodzinnych i narodowych przemilczeniach, wygodzie niepamięci oraz historii, którą należy odkryć i ocalić przed zapomnieniem.

Ewa Ciereszko

Maciej Zaremba Bielawski, Dom z dwiema wieżami,, Przełożył: Mariusz Kalinowski, Wydawnictwo: Karakter, Kraków 2018, Stron: 319

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>