12 października 2019 r.

12 października 2019 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

O fisiowaniu i książek pisaniu – rozmowa z Basią Stenką

Pod koniec ubiegłego roku ukazała się najnowsza książka Barbary Stenki, autorki, która mieszka w naszym mieście. Książka skierowana jest do młodszych czytelników. Jej bohaterką jest sześcioletnia Marylka, która uwielbia fisiowanie. Fisiowanie… Nie wszyscy dorośli lubią, gdy dzieci fisiują…A przecież gdy byli mali, też czasem… fisiowali… Czym jest fisiowanie? Czy to bieganie po kałużach? Szaleństwa na placu zabaw? Wymyślanie nowych słów i znaczeń? Jak fisiuje pewna Marylka, dowiecie się z tej książki… Poniżej rozmowa o fisiowaniu i książek pisaniu z Autorką.

Czy mała Basia fisiowała?

Zaskoczę Cię – moje fisiowanie rozkwitało przeważnie w mojej głowie i polegało na wytwarzaniu fisiujących pomysłów, myśli, rysunków, wierszyków, niezwykłych zestawień i domowych teatrzyków (wszystko realizowałam). Na pewno nie balansowałam na skraju dachu, wrzeszcząc i skacząc na rzęsach – nie o takie fisiowanie mi chodziło. Byłam dzieckiem nadwrażliwym na wszelkie bodźce, często zatykającym sobie uszy i zamykającym oczy, więc klasyczne (głównie ruchowe) fisiowanie innych dzieci bardzo mnie męczyło i irytowało. Czasem jednak doceniałam je, bawiło mnie, ale wolałam, gdy odbywa się z dala ode mnie. Zdarzało się, że dawałam się ponieść fisiowaniu w towarzystwie zwierząt i szalałam z psami, kotami i inną zwierzyną.

A teraz też Jej to się zdarza? ;-)

Na podobnej zasadzie. Wielkim fisiowaniem jest dla mnie niestandardowe postrzeganie świata przez wybitnych ludzi, zachowania łamiące schematy, nietypowe podejście do tematów, obcowanie z tymi, którzy szczególnie mnie ciekawią – i szeroko rozumiana twórczość we wszelkich dziedzinach. To mnie zachwyca, inspiruje, znacznie bardziej niż tradycyjne dorosłe „przewalanki”. A już sztywniactwa, „przystrzygania”, naginania ludzi i rutynowego podejścia do życia wręcz nie znoszę, przeraża mnie.

Wielu dorosłych wstydzi się fisiowania. A ja mam wrażenie, że gdyby tak nie było, rodzicom i dzieciom lepiej by się żyło, prawda?

Taka otwartość zawsze dobrze robi grupie ludzi, szczególnie małych i dużych razem. Fisiowanie jest nabraniem oddechu, wybiciem się do nowego myślenia, rozwiązań, pionierskiego spojrzenia na znane sprawy. Jest jedna mała trudność: zezwolenie na fisiowanie. Niestety, w wielu rodzinach szczytem osiągnięć, głównym celem jest „poprawne” zachowanie, dobre wypadanie w oczach innych. Mówi się: ” To przecież była taka porządna rodzina” – więc do tej „porządności” dąży się, nieraz za cenę wtłaczania dzieci w tryby niezbyt twórczego myślenia i działania. Nie jest to na ogół złą intencją dorosłych, raczej sposobem na przetrwanie w coraz bardziej schematyzowanym społeczeństwie – choćby w tradycyjnej szkole. To błędne koło. Od dorosłych wszystko zależy, dzieci są naszym odbiciem. Czasem warto się wysilić na wychylenie się ze strefy komfortu i zafisiować. Choć nieraz obrywa się za to. Sprawdzone.

Wiem, że kolekcjonujesz powiedzonka i historie … W książce „Fisiowanie” dziękujesz Asi i Hani za historię o głowie konia. Czy znasz wiele takich dziewczynek, podobnych do Marylki? Takich, które na balach nie chcą być księżniczkami, a na przytulankę wybierają żmiję lub pająka?

Daleko nie muszę szukać – właśnie ja miałam serię identycznych i podobnych „przytulanek”. Na alei Piastów (tuż za teraźniejszym Etno) był sklep zwany przez mnie „potworowym”. Gdy udało mi się zebrać kwotę potrzebną do kupienia kolejnego „potwora” z czarnej gumy – wyruszałam do tego sklepu – to było dla mnie duże przeżycie. Miałam „prawdziwe”, w miarę starannie wykonane pająki, dinozaury, kobry, myszy – inne niż tradycyjne zabawki spod PRL – owskiej matrycy.
Co do dziewczynek „nieksiężniczek” – na szczęście niejedną znam i mam przyjemność łapać natchnienia do kolejnych historyjek. Pamiętam taką sytuację związaną z tematem, gdy moja arficzka – Kalina (teraz już dorosła dziewczyna) krzywiła się na proponowany kwiat do włosów (na występy, do kostiumu scenicznego), twierdząc, że teraz będzie przebrana za „dziewczynkę – idiotkę”. Dało mi to do myślenia. Absolutnie każdy człowiek jest krynicą niezwykłych przejść, wspomnień, powiedzonek, skojarzeń. Każdy. Każdy. A tak przy okazji – Moniu, mogę Cię przepytać z przygód z Twojego dzieciństwa?

Oczywiście! W szkole byłam grzeczną, wzorową i nieśmiałą uczennicą, ale czasy przedszkolne i zabawy na podwórku ze starszym bratem i jego kolegami, wciąż mam w pamięci. Jest co wspominać! Opowiem przy okazji :-) Wracając do Twojej książki pt. „Fisiowanie”,  Marylka, lubi lubić. A Basia Stenka, co lubi?

Tak jak wszyscy – lubię, gdy ktoś mnie lubi, akceptuje, nie próbuje mnie zmieniać i dostosowywać, czasem podkarmi dobrym słowem i czułym gestem – no tak, taki już człowiek jest egoistyczny… Ale i ja lubię lubić.
Lubię ludzi cichych i powściągliwych – takie „ciche wody”, kultura , pod którą kłębią się emocje. W takich osobach jest co odkrywać, docierać, zgłębiać – na długo wystarczy, czasem na całe życie. Kochających zwierzęta – to obowiązkowo. Łagodnych. Powolnych. Uważnych i mądrych. Delikatnych. Takie „ciepłe kluchy” uwielbiam. Z tym oceanem emocji w środku. Zaznaczam – w środku. Dzieci – niektóre. Nie, raczej większość.
Zwierzęta – wszystkie. No, może szerszenia nie całowałabym w usta.
Naturę szeroko rozumianą.
Muzykę, interpretacje, piosenki, przełożenia sceniczne. Książki – to oczywiste.  Ale dopiero po przyrodzie.

A książki? Jakie lubisz?

Temat – rzeka, jak tu odpowiedzieć…
Od chwili, gdy zaczęłam czytać samodzielnie – pasjonują mnie książki o dzieciństwie – nie powiem „trudnym”, bo ono w ogóle jest niepozbawione trudności. O każdym dzieciństwie. To się nie zmieniło. Wczoraj skończyłam czytać książkę „Nazywam się Cukinia” Gillesa Parisa. Powalająca. W zeszłym tygodniu – „Piaskowa Góra” Joanny Bator. Wcześniej – „Pleciuga” Ch.D. Hickey. No to właśnie takie mnie porywają. Choć słowo „lubię” – nie jest tutaj najtrafniejszym. To coś więcej.

Było o czytaniu. A teraz o pisaniu… Jesteś autorką tekstów piosenek, słuchowisk… Masz na swoim koncie wiele nagród /ostatnio Nagroda Złotego Kosy 2017 w konkursie na tekst satyryczny 34. Ogólnopolskiego Turnieju Małych Form Satyrycznych w Bogatyni/ i już dziewięć książek.
Jak najlepiej się pisze Autorce? W całkowitej ciszy i samotności? A może przy dźwiękach muzyki? Z kubkiem kawy czy herbaty?

Nie używam stołów ani krzeseł – te meble mogłyby dla mnie nie istnieć. Jestem zwierzakiem norowym, naziemnym, więc piszę zwinięta w rogu tapczanu/łóżka z laptopem na kolanach. Któregoś bardzo upalnego lata gumka „nóżki” laptopa roztopiła mi się na udzie (miałam krótkie spodenki), wyparzając skórę. Do dzisiaj mam tam ślad po tym maratonie twórczym. Co jeszcze? Radio – cichutko, ale musi być włączone. Nie znoszę, gdy ktoś mnie rozprasza – doprowadza mnie to do szału, bo nie mam podzielnej uwagi i często, rąbnięta jak obuchem – okrzykiem … np.: „Kablówka nie działa, zrób coś!”, nie potrafię już wrócić do dobrej myśli, nastroju, klimatu opisywanej sytuacji. Diabli biorą pomysł i chwilę, która pewnie zmieniłaby niejedną książkę. Marzę o takim maleńkim domku z maleńką werandą, na której mogłabym umieścić jakiś barłóg i zaszywszy się w nim z komputerem, pisać wśród powiewów wiatru. Choć w sumie nie na tym polega to wszystko i nie każda weranda gwarantuje powstanie dobrej książki:-). Marzę też o innej technologii, bo komputer bardzo męczy moje oczy i głowę, ale chyba tutaj świat podąża raczej w stronę udręczenia mózgownicy i raczej nie doczekam pisania wyłącznie za pomocą myśli:-)

A tematy? Skąd się biorą? Z obserwacji? Z rozmów?

Tak. Tak. Tak. Właśnie z tego. Słóweńko zasłyszane w pociągu, w kolejce do okienka w banku, na placu zabaw, sytuacja podpatrzona w przychodni, na koncercie, w garderobie, w lumpexie – i pstryk!, już jest bank pomysłów. Plus wspomnienia, wyobraźnia i to niezbadane, nieokiełznane przetwarzanie danych w umyśle i sercu pisarza – nie potrafię tego zdefiniować, to dzieje się poza mną. To męczy, jest jak rana, którą trzeba wciąż rozdzierać, otwierać, by się nie zagoiła.
To także efekt problemów z komunikacją międzyludzką – ja potrzebuję więcej czasu i przestrzeni niż inni, pewnej samotności – by formułować myśli. Nie sprawdzam się w codziennych konfrontacjach – czyli rozmowach – gubię się, mówię głupoty albo całkowicie się zamykam i wtedy tematy nie mogą się wydostać. Gdy piszę – czuję jakbym oddychała, z takim ładem i harmonią. Hm… czy to odpowiedź na temat?

Czy w tym roku czytelnicy mogą się spodziewać kolejnej książki Barbary Stenki?

Z radością (dosyć złośliwą, tym razem) zapowiadam moją nową książkę, dziesiątą, pt. „Hamak ze stanika”, która ukaże się jesienią. Na razie jest spowita w mgłę tajemnicy. Powiem tylko tyle, że… jestem jej twórcą, chociaż nie autorką. I że jest adresowana do dorosłych czytelników, choć zakazu wstępu dla dzieci nie ma. Na razie sza! – osoby, które wiedzą, niech milczą, jesienią pokażemy, co mamy do pokazania!

Zatem czekamy z niecierpliwością i życzymy wielu pomysłów, anegdot, historii, podsłuchanych rozmów w tramwajach, garderobach, kawiarniach, które przerodzą się w kolejne ciekawe opowieści dla małych, dużych i jeszcze większych czytelników!

Z Basią Stenką rozmawiała Monika Wilczyńska
zdjęcie:
Patrycja Poterała

Barbara Stenka – szczecińska autorka wierszy, powieści (m.in. Oj, Hela, Hela i zajęcia pozaszkolne, Akcja Chłopaki, Masło przygodowe, Tatax, Sekundnik), opowiadań, scenariuszy, słuchowisk (Miniatury bajkowe). Od 1996 roku pracuje z grupą artystyczną Arfik, grupą artystyczną „Kostka Cukru”, zespołem Sklep z Ptasimi Piórami. Autorka książek dla dzieci i młodzieży. Współpracuje z Akademią Rozrywki Radiowej Trójki, programem TV Budzik; pisze dla dzieci i dorosłych. Są to słowa piosenek i scenariusze widowisk teatralnych, libretta musicali. Pisze teksty piosenek dla aktorów, wokalistów i zespołów. Instruktorka, autorka choreografii, kostiumów i inscenizacji.  Laureatka wielu nagród.  2001 – pierwsza i druga nagroda –  Stowarzyszenie Autorów ZAiKS w Warszawie,   konkurs poetycki im. J. Brzechwy,  2004 –  grand prix w konkursie poetyckim Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, 2008 –  pierwsza nagroda w konkursie poetyckim Radia Łódź, 2010 –  pierwsza nagroda w II Konkursie Literackim im. A. Lindgren zorganizowanym przez warszawską Fundację ABC XXI, nagroda Wyróżnienie sekcji IBBY – „Książka roku 2011”. „Masło przygodowe” jest także wpisane na Złotą Listę Fundacji ABC XXI Cała Polska Czyta Dzieciom.  W 2017 – główna Nagroda Złotego Kosy –  w konkursie organizowanym przez Radiową Trójkę i Turniej Małych Form Satyrycznych – nagroda za zestaw wierszy. Kilkadziesiąt głównych nagród przyznanych grupie artystycznej Arfik za spektakle i piosenki z tekstami B. Stenki w trakcie 22 letniej pracy autorki z zespołem. Jej wiersze dla dorosłych publikowane były cyklicznie  w „Szpilkach” i „Przekroju”. Mieszka i tworzy w Szczecinie.

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>