Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

O kobiecie, która miała odwagę

To niełatwa książka dla polskiego czytelnika. Kolejny raz, tym razem w formie zbeletryzowanego dokumentu literackiego, przybliżana jest postać Ireny Sendlerowej, kobiety-ikony pomocy Żydom w czasie II wojny światowej. Lektura tym bardziej trudna iż obnaża naszą niejednoznaczną, polską, historię. Gdy po wiekach wspólnego życia, w jednej Ojczyźnie, tylko nieliczni z Polaków byli na tyle odważni, by ratować sąsiadów w czasie Holocaustu. Choć to dałoby się jakoś zrozumieć – strach paraliżuje bowiem najsilniej, a Polska była w tym czasie jedynym krajem w Europie, gdzie za ukrywanie Żydów groziła śmierć. Tylko jak zrozumieć postawy polskich szmalcowników i donosicieli, którzy za pieniądze lub z powodu nienawiści rasowej wskazywali Niemcom miejsca ukrywania się sąsiadów? Którzy wyłapywali na ulicach, niczym dzikie zwierzęta, ludzi o semickim wyglądzie? Którzy nawet jeśli chwilowo dali schronienie, gdy skończyły się ukrywanym pieniądze i złoto, wyrzucali na ulice skazując na śmieć? Poraża skala tego zjawiska – nieprawdopodobna, choć znakomicie udokumentowana. To samo w sobie jest porażające.
Anna Bikont wykonała ogromną pracę docierając do dokumentów i ludzi pamiętających tamte lata. Nikogo nie ocenia – podaje tylko suche fakty, przytacza wypowiedzi, dopełnia obrazu historii. Stawia jednak pytanie – co jest najważniejsze – życie człowieka czy polityka, która kreuje różne postawy światopoglądowe? Pokazuje co się dzieje, gdy nad życiem ludzkim prym bierze polityka i różnego rodzaju doktryny stworzone przez szaleńców. I w tym morzu nienawiści wspaniale udokumentowano postać Ireny Sendlerowej – bohatera z licznymi skazami, ale bohatera. To mała wysepka w morzu nienawiści. Dzielna kobieta mająca serce po lewej stronie, rozumiejąca, że trzeba pomagać. Szczególnie dzieciom, których rodzice zginęli w getcie, lub nie mieli sił ani środków, by przerzucić na aryjską stronę. Obraz Ireny Sendlerowej nie jest pompatycznym obrazem herosa. To człowiek z krwi i kości, niewolny od drobnych ułomności, także strachu. Już po wielu latach od wydarzeń wojennych także konfabularyzującej swoje działania, czasami je zmieniając, dając sobie pierwszoplanowe role. Szczególnie po tym jak dla równowagi dla antysemickich wydarzeń w Jedwabnem uczyniono z Ireny Sendlerowej sztandarową postać polskiej heroiny. Kiedy cały świat o niej usłyszał, ba, nawet zgłoszoną Ją do Pokojowej Nagrody Nobla. Kiedy do Jej małego mieszkanka zaczęły pielgrzymować rzesze polityków, dyplomatów, ocalonych. Każdy chciał mieć zdjęcie z bohaterką. Bo to było jak rozgrzeszenie. I choć do dziś nie milkną dyskusje, ile uratowała żydowskich dzieci, dla mnie nie jest ważne czy było ich 2,5 tysiąca czy jak twierdzą historycy, znacznie mniej. „Kto ratuje choć jedno życie to tak jakby ratował cały świat” i Irena Sendlerowa ten świat dla nas uratowała. Dzięki niej dziś możemy, jako naród, czuć się lepiej. Bo prawda jest taka – zawsze i wszędzie będą Sprawiedliwi i szmalcownicy. To jest wpisane w naturę człowieka. Rzecz tylko w proporcjach.

EKa

Anna Bikont – Sendlerowa w ukryciu, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2017

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>