Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Obecność wypełni pustkę

Ja chyba nie potrafię inaczej napisać o tej książce, niż wcielając się w postać głównej bohaterki. A ponieważ zrobiłam to już trzy lata temu, to się niestety powtórzę, aczkolwiek opatrzę romantyczne wynurzenia innym wstępem. Otóż, są takie powieści, które się nie starzeją. I są tacy autorzy, którzy się nie starzeją. Należy do nich niezrównana Charlotte Brontë, zachwycająca mimo upływu czasu. A może właśnie dlatego? Podobno kobieta jest jak wino… Powieści Charlotte są takie – im człowiek starszy, tym więcej głębi i smaku odkrywa w tekście wydanym w 1849 roku (nawet nie potrafię sobie wyobrazić, jaki bukiet miałoby wino z tego rocznika). Tak się stało też i ze mną, tym razem dostrzegłam więcej. I głębiej. Posłuchajcie więc dziewiętnastowiecznej (?) herstorii.
Mówią o mnie – „panna na wydaniu”. Tak, tak, doskonale wiem, że nie mogę pokazywać, iż przewyższam inteligencją i wiedzą niektórych mężczyzn, kto by mnie wtedy zechciał? Byłoby źle widziane, gdybym rozmawiała o polityce czy gospodarce, to tematy zarezerwowane dla dżentelmenów. Milczeć muszę też w innych sprawach. Dla zakochanej kobiety byłoby wielkim upokorzeniem wyjawienie uczuć i doznanie zawodu. Panom wolno upominać się o swoje szczęście i żądać wyjaśnień. Zresztą, mężczyźni wolą kobiety, które udają, że nie potrafią zgłębić ich natury, widzą i przyjmują za pewnik, to co się im mówi, bez wnikania w istotę rzeczy. Przykro mi jest więc patrzeć na niezamężne panny, zapadające na suchoty lub inne choroby, walczące choć o odrobinę szacunku dla swojego staropanieństwa, bezskutecznie. Życie jest dla nich pustynią, a małżeństwo jedynym ratunkiem.
Mężczyźni szybko się nudzą. To, co z początku wygląda na miłość, z upływem czasu przeradza się w zmęczenie i nudę. A jakiekolwiek próby zadowolenia ich spełzną na niczym, gdyż natura ukształtowała ten typ jako zmienny i obojętny. Nie chciałabym tak żyć, wolałabym samotność. Jednak każda z nas dopatruje się wyjątku w tym, którego kochamy… karmiąc się złudzeniami. Ja… zrezygnowałam ze szczęścia. Zrzekłam się go dla niej. Będą dwiema bratnimi duszami, szczęśliwymi po wsze czasy, a ona… jest piękna! Kimże jestem ja? Pozostanę zawsze w cieniu, on teraz należy do niej, a ona do niego. Nie możemy się widywać.
Wyobrażę sobie szum oceanu, pospaceruję brzegiem. Ciężar gniotący moje serce wyrzucę z pamięci. Przekonam się, czy fale są wielkości wydm. Może usłyszę śpiew syreny? Jako kobieta będę bezpieczna, nie zniewoli mnie czarujący głos ani wygląd, nie wskoczę do wody na jedno jej skinienie… jak zwykli czynić to mężczyźni. Autorzy romansów nie wiedzą nic o miłości, piszą o zieleni, ale ni słowa o bagnie ukrytym pod spodem. Słodko-gorzka i potężna niczym śmierć. Akurat. Słodycz jest na chwilę, a gorycz zostaje do końca. Tego właściwego końca.
Gdybym powiedziała mężczyznom, co tak naprawdę o nich myślę, w ciągu pół godziny leżałabym pod kopcem rzuconych z zemsty kamieni. Oni nie są w stanie widzieć nas takimi, jakimi jesteśmy naprawdę. Kobiety-anioły lub demony. Koniec. I jeszcze zachwycają się tymi wytworami wyobraźni. Tak, kiedy kobieta jest dla nich cudowna i boska, to nie może być przecież inna. Nie zauważają, że najczęściej jest sztuczną różą, przyczepianą na chwilę do kapoty… Nic nie wiemy o naszym sercu, dopóki nie dotknie go nieszczęście niczym czarny deszcz, wypełniający łzami każdy zakamarek duszy. A zapomnieć nie jest łatwo. Może ktoś poda wodę życia? Cierpienie zelżeje? Obecność wypełni pustkę. Serce ożyje. Noc zamieni się w świt.

Mirka Chojnacka

Charlotte Brontë „Shirley”, Wydawnictwo Mg, 2021

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>