Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

PATRONUJEMY

Orkan.Depresja

Szesnastoletni Borys Orkan cierpi na depresję. Środowisko, w którym żyje, dostarcza mu wiele miłości, ale i cierpienia. Choroba sprawia, że chłopiec zaczyna widzieć swoje życie jedynie jako pasmo niekończącej się udręki. Samobójcza śmierć sąsiada i toksyczna znajomość z poznanym na oddziale psychiatrycznym Miszą prowadzą Borysa do fascynacji samobójstwem. Otoczony rodziną, znajomymi i serdeczną miłością dziewczyny, Borys odpycha wszystkich i z wolna pogrąża się w samotności. Udręczony chorobą, nie widzi już dla siebie wyjścia…

Orkan. Depresja
Ewa Nowak
Literacki Egmont, 2002

Autorka zna świat młodych ludzi, czuje ten wewnętrzny ból człowieka podczas transformacji dojrzewania, a jednocześnie chce wyraźnie pokazać, że na tym pograniczu dzieciństwa i dorosłości, życiowe decyzje, a już na pewno decyzje o śmierci, mają swoje bardzo konkretne konsekwencje. To bardzo ważny temat.
Ewa Brzóska, psycholog w oddziale psychiatrycznym dzieci i młodzieży w Instytucje Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. /więcej/

Masz gen DRD4?

To książka dla wszystkich, którzy są ciekawi samych siebie. Szukają odpowiedzi na dręczące pytania np. dlaczego zachowujemy się tak, a nie inaczej? Dlaczego smakują nam określone potrawy a na inne nie możemy patrzeć? Skąd biorą się nasze uzależnienia od papierosów, hazardu, alkoholu, narkotyków czy ryzyka? Dlaczego niektórzy z nas są bardziej podatni na nastroje i łatwiej wpadają w depresję? Dlaczego młodzieńcza miłość jest tak różna od dojrzałej? Dlaczego trzymamy się razem i jesteśmy monogamiczni? Dlaczego jesteśmy religijni? Do tego jeszcze dołożyć trzeba próby dania odpowiedzi na wiele innych ciekawych pytań – co nam burczy w brzuchu i jak dobre bakterie jelitowe ułatwiają nam życie i sprzyjają zdrowiu oraz wiele, wiele innych, u których podłoża leży tajemnica struktur DNA oraz biochemia człowieka.
/więcej/

Recydywista

Ostra i celna satyra na politykę i polityków

Recydywista
Kurt Vonnegut
Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2020

Recydywista przenosi czytelnika w niespójny, komiczny, iście Vonnegutowski świat wielkich zbrodni oraz nadużyć w sferach rządowych… i w sferze serca. Śledzimy losy ambitnego biurokraty, Amerykanina polskiego pochodzenia Waltera F. Starbucka – od Harvardu poprzez Biały Dom Nixona aż do zakładu karnego, gdzie Starbuck trafia jako najmniej słynny konspirator afery Watergate. Humor kwaśnieje jednak, gdy Vonnegut kieruje reflektor uwagi na zimne serca i wyrachowaną chciwość przedstawicieli władzy, kreśląc niezapomniany i wciąż aktualny obraz polityki i polityków i dokonując jego bezlitosnej wiwisekcji. /więcej/

„Gdy wszyscy idą w prawo, idź w lewo”

Minął jakiś czas, od kiedy napisałam recenzję „Wiatraków” Krzysztofa Zajasa (2018), nadawszy jej tytuł: „Zemsta łagodzi ból?”. I nic się nie zmieniło – vendetta znowu jest leitmotivem najnowszego kryminału krakowskiego profesora, czego i tak można było się spodziewać, gdyż akcja pierwszego tomu trylogii pomorskiej utknęła na porwaniu Lucka Bałysia. A właściwie to Bałyś utknął gdzieś w okolicach Słupska i wszelki ślad po nim zaginął.

Długo przyszło mi czekać na kolejną odsłonę przygód pary przyjaciół (Krzycki – Bałyś). I to takie dziwne uczucie człowieka ogarnia, bo przez te dwa lata wiele się w moim życiu wydarzyło, a Lucek ciągle w tym samym miejscu (no, może w innym bunkrze). Wiecie, w powieści czas się jakby zatrzymał – zaczynam czytać, ja, inna już osoba (grubsza i starsza na ten przykład), a Krzycki ciągle w szpitalu. Niesamowite, gdyż, po pierwsze primo, będzie trzeci tom, a po drugie primo – będę znowu musiała uzbroić się w cierpliwość i miną kolejne lata, a Bałyś… nie, nie zdradzę zakończenia! Ale, co tu dużo mówić, lepiej zaczekać, niż potem narzekać. /więcej/

Zima nadchodzi…

Jak to jest, że niektórym udaje się własne hobby, a potem pasję, zamienić w całkiem przyzwoitą pracę? I to dochodową. Taka mniej więcej była droga Kim Renfro do napisania przewodnika po „Grze o tron”. Nieoficjalnego. Nie mam pojęcia, skąd wzięła się ta „nieoficjalność”, gdyż wszystko, co można znaleźć w tej książce, jest na podstawie autentycznej, wieloletniej fascynacji autorki prozą Georga R. R. Martina i jej filmową ekranizacją. Entuzjazm dziennikarki „Insidera” zaowocował bardzo dogłębną i wszechstronną analizą zarówno powieściowej sagi, jak i serialu, co przyniosło (nie)spodziewany efekt – pasjonującą lekturę, po której chyba jeszcze raz obejrzę ostatni sezon. /więcej/

NAJWAŻNIEJSZE KSIĄŻKI Marcina Szczygielskiego

W moich pokojach od najwcześniejszego dzieciństwa stały regały z książkami, a jedna z półek przeznaczona była na te najważniejsze, najcenniejsze i najbardziej kochane powieści. Nigdy nie były to przykłady najwybitniejszej i najambitniejszej literatury, bo we mnie podziw nigdy nie szedł w parze z miłością. Ta półka nie jest ani muzeum, ani mauzoleum – panuje na niej spory ruch. Niektóre pozycje zajmują tam miejsce na kilka tygodni, czy miesięcy, a inne na wiele lat. Gdy miałem 6-8 lat w centralnej części stał cykl książek Tove Jansson o Muminkach, które pokochałem za serce, ironię, poczucie humoru i za odwagę, bo Tove odważała się na pisanie w swoich książkach o tym, o czym wzbraniali się w tamtym czasie pisać twórcy dla dzieci. Z czasem obok Muminków stanęła „Ania z Zielonego Wzgórza” – moja pierwsza samodzielnie przeczytana książka. Gdy dorastałem, Ania i Muminki powolutku przesuwały się na bok półki, ale wciąż na niej stoją – na samym końcu, po lewej stronie. Napierają na nie „Buszujący w zbożu” J.D. Salingera, „Pusta woda” Krystyny Żywulskiej, „Felietony i humoreski” Stefanii Grodzieńskiej, „Saga rodu Forsyte’ów” Johna Galsworthy’ego, które niekiedy stąd znikają, lecz powracają nieodmiennie. Jest jednak na tej mojej półce jedna książka, która od prawie trzydziestu lat niewzruszenie stoi w centralnej części. To „Pani Wyrocznia” Margaret Atwood.
Kupiłem ją w warszawskim, groszowym antykwariacie gdy miałem dziewiętnaście lat – przez przypadek. Tamto wydanie „Pani Wyroczni” ukazało się w serii wydawniczej „Klub Interesującej Książki” Państwowego Instytutu Wydawniczego, która nigdy mnie nie zawodziła. O Margaret Atwood wiedziałem wtedy niewiele. Wcześniej przeczytałem tylko jej „Wynurzenie”, które wydało mi się przede wszystkim intrygująco obrazoburcze z racji na słowa wypowiedziane przez główną bohaterkę do matki, którą poinformowała, że „nie przyjdzie na jej pogrzeb” – na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że miałem wówczas jakieś piętnaście, może szesnaście lat. „Pani Wyrocznia” była więc drugą książką Margaret Atwood, jaką przeczytałem i – jak się okazało później – wpłynęła na całe moje życie. Nie jest to najwybitniejsza książka wszech czasów; nie jest to nawet najwybitniejsza książka samej Atwood. Gdy czytałem ją po raz pierwszy, nie dostrzegłem feministycznego aspektu tej powieści. Pochłonęła mnie sama historia i język – była to pierwsza książka napisana w czasie teraźniejszym, na jaką trafiłem, a ten stylistyczny zabieg chwycił mnie z gardło. /więcej/

Luty w MBP

W lutym Miejska Biblioteka Publiczna zaprasza mieszkańców Szczecina na ciekawe spotkania z Autorami i nie tylko.

Wydarzenia w ProMediach (al. Wojska Polskiego 2)

/więcej/

Strona 10 z 429« Pierwsza...89101112...203040...Ostatnia »