Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

„Gdy wszyscy idą w prawo, idź w lewo”

Minął jakiś czas, od kiedy napisałam recenzję „Wiatraków” Krzysztofa Zajasa (2018), nadawszy jej tytuł: „Zemsta łagodzi ból?”. I nic się nie zmieniło – vendetta znowu jest leitmotivem najnowszego kryminału krakowskiego profesora, czego i tak można było się spodziewać, gdyż akcja pierwszego tomu trylogii pomorskiej utknęła na porwaniu Lucka Bałysia. A właściwie to Bałyś utknął gdzieś w okolicach Słupska i wszelki ślad po nim zaginął.

Długo przyszło mi czekać na kolejną odsłonę przygód pary przyjaciół (Krzycki – Bałyś). I to takie dziwne uczucie człowieka ogarnia, bo przez te dwa lata wiele się w moim życiu wydarzyło, a Lucek ciągle w tym samym miejscu (no, może w innym bunkrze). Wiecie, w powieści czas się jakby zatrzymał – zaczynam czytać, ja, inna już osoba (grubsza i starsza na ten przykład), a Krzycki ciągle w szpitalu. Niesamowite, gdyż, po pierwsze primo, będzie trzeci tom, a po drugie primo – będę znowu musiała uzbroić się w cierpliwość i miną kolejne lata, a Bałyś… nie, nie zdradzę zakończenia! Ale, co tu dużo mówić, lepiej zaczekać, niż potem narzekać. /więcej/

Zima nadchodzi…

Jak to jest, że niektórym udaje się własne hobby, a potem pasję, zamienić w całkiem przyzwoitą pracę? I to dochodową. Taka mniej więcej była droga Kim Renfro do napisania przewodnika po „Grze o tron”. Nieoficjalnego. Nie mam pojęcia, skąd wzięła się ta „nieoficjalność”, gdyż wszystko, co można znaleźć w tej książce, jest na podstawie autentycznej, wieloletniej fascynacji autorki prozą Georga R. R. Martina i jej filmową ekranizacją. Entuzjazm dziennikarki „Insidera” zaowocował bardzo dogłębną i wszechstronną analizą zarówno powieściowej sagi, jak i serialu, co przyniosło (nie)spodziewany efekt – pasjonującą lekturę, po której chyba jeszcze raz obejrzę ostatni sezon. /więcej/

NAJWAŻNIEJSZE KSIĄŻKI Marcina Szczygielskiego

W moich pokojach od najwcześniejszego dzieciństwa stały regały z książkami, a jedna z półek przeznaczona była na te najważniejsze, najcenniejsze i najbardziej kochane powieści. Nigdy nie były to przykłady najwybitniejszej i najambitniejszej literatury, bo we mnie podziw nigdy nie szedł w parze z miłością. Ta półka nie jest ani muzeum, ani mauzoleum – panuje na niej spory ruch. Niektóre pozycje zajmują tam miejsce na kilka tygodni, czy miesięcy, a inne na wiele lat. Gdy miałem 6-8 lat w centralnej części stał cykl książek Tove Jansson o Muminkach, które pokochałem za serce, ironię, poczucie humoru i za odwagę, bo Tove odważała się na pisanie w swoich książkach o tym, o czym wzbraniali się w tamtym czasie pisać twórcy dla dzieci. Z czasem obok Muminków stanęła „Ania z Zielonego Wzgórza” – moja pierwsza samodzielnie przeczytana książka. Gdy dorastałem, Ania i Muminki powolutku przesuwały się na bok półki, ale wciąż na niej stoją – na samym końcu, po lewej stronie. Napierają na nie „Buszujący w zbożu” J.D. Salingera, „Pusta woda” Krystyny Żywulskiej, „Felietony i humoreski” Stefanii Grodzieńskiej, „Saga rodu Forsyte’ów” Johna Galsworthy’ego, które niekiedy stąd znikają, lecz powracają nieodmiennie. Jest jednak na tej mojej półce jedna książka, która od prawie trzydziestu lat niewzruszenie stoi w centralnej części. To „Pani Wyrocznia” Margaret Atwood.
Kupiłem ją w warszawskim, groszowym antykwariacie gdy miałem dziewiętnaście lat – przez przypadek. Tamto wydanie „Pani Wyroczni” ukazało się w serii wydawniczej „Klub Interesującej Książki” Państwowego Instytutu Wydawniczego, która nigdy mnie nie zawodziła. O Margaret Atwood wiedziałem wtedy niewiele. Wcześniej przeczytałem tylko jej „Wynurzenie”, które wydało mi się przede wszystkim intrygująco obrazoburcze z racji na słowa wypowiedziane przez główną bohaterkę do matki, którą poinformowała, że „nie przyjdzie na jej pogrzeb” – na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że miałem wówczas jakieś piętnaście, może szesnaście lat. „Pani Wyrocznia” była więc drugą książką Margaret Atwood, jaką przeczytałem i – jak się okazało później – wpłynęła na całe moje życie. Nie jest to najwybitniejsza książka wszech czasów; nie jest to nawet najwybitniejsza książka samej Atwood. Gdy czytałem ją po raz pierwszy, nie dostrzegłem feministycznego aspektu tej powieści. Pochłonęła mnie sama historia i język – była to pierwsza książka napisana w czasie teraźniejszym, na jaką trafiłem, a ten stylistyczny zabieg chwycił mnie z gardło. /więcej/

Luty w MBP

W lutym Miejska Biblioteka Publiczna zaprasza mieszkańców Szczecina na ciekawe spotkania z Autorami i nie tylko.

Wydarzenia w ProMediach (al. Wojska Polskiego 2)

/więcej/

nie tylko FILIPINKOWO … W PAŁACU literacko w lutym 2020

6 lutego 2020 roku, o godzinie 17:30 w auli Pałacu Młodzieży, odbędzie się 64. spotkanie z cyklu: W PAŁACU literacko, uświetniające galerię spotkań, z pisarzami nie tylko szczecińskimi, na 70 lecie Pałacu Młodzieży i ZLP O. w Szczecinie. Tym razem Gościem będzie MARCIN SZCZYGIELSKI.

Pisarz i dramaturg, dziennikarz i grafik, członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, autor bardzo już licznych książek (14!) dla dzieci i młodzieży. W 2013 opublikował “Filipinki – to my!” Ilustrowana historia pierwszego polskiego girlsbandu – monografię zespołu wokalnego Filipinki. Jego dramaty (9) nie schodzą długo z afisza. A powieści (14) są wznawiane. Zainteresowanie, np. niezwykłymi losami Iny Benity, bardzo popularnej aktorki międzywojnia, tajemnicze jej zniknięcie po wojnie, skutkowały nie tylko próbą odkrycia prawdy, ale też powstaniem powieści “Poczet Królowych Polskich”, której główna bohaterka przypomina przedwojenną gwiazdę kina. Nic dziwnego też, że w Szczecinie promocja książki odbyła się w kinie Helios.

O bogatej twórczości Marcina Szczygielskiego, o inspiracjach, o związkach ze Szczecinem i… z FILIPINKAMI… potoczy się rozmowa Pisarza z Różą Czerniawską-Karcz i sympatykami literatury. Muzycznie oprawi spotkanie pałacowy zespół wokalny MARKATO, który pod kierunkiem artystycznym Dariusza Chmielewskiego, zaprezentuje piosenki, oczywiście z repertuaru słynnych FILIPINEK oraz inne piosenki. /więcej/

Krzew bzu, figura św. Nepomucena i wąsy Lecha

To epicka historia chłopskiego rodu Baryckich od czasów przedwojennych, do lat przełomu Solidarnościowego. Widzimy ją oczami syna Leona Baryckiego – Antka. Tak jak wiele losów polskich tamtego okresu, historia ta pełna jest dramatycznych zwrotów, dosadnych opisów, magii ziemi i cierpienia ludzi ją kochających. Zapamiętane obrazy z Małopolski Wschodniej wyłaniają się z szeregu magicznych scen – ogrodu, którego mocna woń kwitnącego bzu otumania, zabaw dziecięcych, rytuałów rodzinnych, w tym najważniejszego – wielopokoleniowej religijności oraz trudnego sąsiedztwa z Ukraińcami.
Miłość, nienawiść, dojrzewanie w cieniu bzu, a także wojna ze wszystkim swoimi okropieństwami, w tym rzezi Polaków przez bandy Ukraińskie i spalenia w stodole matki wraz z rodzeństwem towarzyszyć będą ocalonym Baryckim – ojcu i synowi przez resztę życia. Gdy trafią na Ziemie Odzyskane i osiedlą się w małej miejscowości, wybiorą dom z krzewem bzu i figurą świętego Nepomucena strzegącego obejścia. Łatwiej będzie im zaakceptować autochtonkę Niemkę niż sąsiada Ukraińca.
I znów historia da znać o sobie – przemiany ustrojowe w Polsce sprawią, że, pojawia się nowy typ człowieka – chłopointeligent, który wraz ze zdobywanym w pocie czoła wykształceniem stanie się inteligentem chłopskim. Mniej ziemi, więcej wykształcenia. Nowe czasy wymuszą zmiany światopoglądowe – to już nie Kościół, a towarzysze dyktować będą jak powinno się żyć.
Jakie decyzje podejmować, czym kierować się w życiu? Aby przetrwać ten świat, by nie ulec światu złemu trzeba być sprytnym a jednocześnie dbać o swoją tożsamość, trwać w więzach rodzinnych. Czy udało się to Antkowi Baryckiemu? /więcej/

Dymy nad Birkenau

Jedno z najważniejszych świadectw losu więźniów i ofiar obozu Auschwitz-Birkenau i jednocześnie jedna z pierwszych literackich relacji z piekła na ziemi.

“Na ściany, podłogi, cegły padła tu krew i opowiada o ludziach, którzy tu ginęli. Zostali tam, gdzie polała się ich krew. To nic, że ściany później zabielono wapnem. Te ściany są nadal czerwone.”

Seweryna Szmaglewska po aresztowaniu przez gestapo spędziła dwa i pół roku w obozie Auschwitz-Birkenau, gdzie doświadczyła wyczerpującej pracy fizycznej i kilku ciężkich chorób. Gdy w styczniu 1945 r. więźniów obozu pognano w marszu śmierci, udało jej się uciec. Od pierwszych dni wolności przystąpiła do opisania tego, co niewyobrażalne. Tak w ciągu kilku miesięcy powstał pierwszy dokument o nazistowskiej machinie zagłady. Książka ukazała się przed końcem 1945 roku. /więcej/

“Dobre żony” – do wygrania! – konkurs zakończony

W dzisiejszym konkursie mamy dla Was jeden egzemplarz książki „Dobre żony” (Wydawnictwo Mg, 2020) – kontynuacji opowieści opisanej w „Małych kobietkach” Louisy May Alcott. To książka dla wszystkich, którzy chcą poznać dalsze losy czterech sióstr. Aby wziąć udział w zabawie należy odpowiedzieć na kilka pytań i przesłać je na nasz adres e-mail podany w regulaminie. Wygrywa pierwsza osoba, które prześle prawidłowe odpowiedzi.

  1. Jak miały na imię siostry, bohaterki powieści “Małe kobietki”?
  2. “Małe kobietki” doczekały się wielu ekranizacji. Jedna z nich, dostała trzy nominacje do Oscarów – w tym do tytułu najlepszej aktorki dla wcielającej się w Jo Winony Ryder. Podaj imię i nazwisko reżysera.
  3. Kiedy w polskich kinach premiera najnowszej ekranizacji?
  4. Podaj daty urodzenia i śmierci Autorki, Louisy May Alcoot

Poniżej regulamin konkursu: /więcej/

Strona 11 z 430« Pierwsza...910111213...203040...Ostatnia »