Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Wyspy odzyskane. Wolin i nieznany archipelag

Ta historia rozpoczyna się u kresu wojny, kiedy wyspy zostały odebrane wycofującym się Niemcom i włączone do terytorium Polski. Jedni stąd odjeżdżali – wypędzeni, drudzy zajmowali ich miejsca – wygnani. Wygnani przywieźli pamięć Kresów, wypędzeni zabrali pamięć krajobrazów dzieciństwa i setki lat historii.

Wyspy odzyskane. Wolin i nieznany archipelag
Piotr Oleksy
Wydawnictwo Czarne, 2021

Bohaterowie Wysp odzyskanych układali sobie życie w bezpośrednim sąsiedztwie niepewnej granicy, zmagając się z niestabilną administracją, samowolą wojsk radzieckich, wszechobecnym szabrem i nieoswojonym żywiołem wody. Władze Polski Ludowej podejmowały zaś intensywne wysiłki, by znaleźć kulturowe i historyczne uzasadnienie dla odwiecznej polskości „starych Ziem Piastowskich”. /więcej/

Kamienny sufit. Opowieść o pierwszych taterniczkach

Bezkompromisowe, zdeterminowane i wolne. Niezwykła opowieść o kobietach, które nie bały się wyznaczać nowych dróg.

Kamienny sufit. Opowieść o pierwszych taterniczkach
Anna Król
Wydawnictwo Znak, 2021

Bywały przedmiotem drwin. Dziwaczne i ekscentryczne, bezczelne, szalone. Inne. Wypuszczały się w góry w poszukiwaniu przeżyć, miały odwagę realizować marzenia. Góralki spluwały za nimi, kiedy w pumpach i z plecakiem ruszały na szlak. Mężczyźni wyśmiewali: „Kobieta nigdy rasowym taternikiem nie będzie”.
One jednak nie dały za wygraną. Z odwagą i determinacją wytyczały nowe drogi, mierzyły się ze strachem i ograniczeniami. Wszystko po to, żeby dotrzeć do miejsc, w których czuły się wolne.

Sto lat później Anna Król, zainspirowana wyczynami pierwszych taterniczek, wyrusza ich śladem. Powtarza niełatwe przejścia pionierek: Wandy Herse, Ireny Pawlewskiej, Heleny Dłuskiej, sióstr Skotnicówien. Wspina się na Mnicha, Zamarłą Turnię, pokonuje Orlą Perć. I tak jak one wtedy, zmaga się ze sobą, odkrywa nowe możliwości, szuka odpowiedzi na pytanie: kim będę tam, wysoko?
/więcej/

Żyć jak Arsène Lupin

Tak, właśnie tak. Żyć jak najsłynniejszy dżentelmen włamywacz. Co tu dużo ukrywać – postać francuskiego złodzieja fascynowała mnie od dziecka. I nie mówię tu, broń Boże, że chciałam okradać bogatych ludzi (chociaż Robin Hood swego czasu też był moim idolem), ale… no chciałam posiadać te umiejętności absolutnej metamorfozy wyglądu i włamywania się do z pozoru niedostępnych twierdz. I żyć niezależnie od kogokolwiek. Na poziomie, na którym wchodząc do markowego sklepu, nie sprawdzam ceny na metce. I stać mnie na wynajęcie ekipy ludzi, która pomoże przy „wkręcaniu” wybranego do oszustwa obiektu. A na koniec zostawić tylko wizytówkę z moimi inicjałami i różę. Rozmarzyłam się…
/więcej/

Spotkanie z Anną Kańtoch

14 czerwca (poniedziałek) o godz. 18.00 odbędzie się spotkanie autorskie z Anną Kańtoch, które poprowadzi Anna Godzińska. Spotkanie będzie symultanicznie tłumaczone na język migowy.

Wydarzenie odbędzie się w formule hybrydowej: stacjonarnie dla ograniczonej liczby osób w filii nr 7 (pl. Matki Teresy z Kalkuty 8) oraz w formie live’a na Facebooku:

https://www.facebook.comMiejskaBibliotekaPublicznaWSzczecinie
Na spotkanie stacjonarne obowiązują bezpłatne wejściówki:

https://app.evenea.pl/event/spotkanie-anna-kantoch/ /więcej/

Polskie love story

Nie wiem – mam powiedzieć czy nie, jak się kończy polski romans wszech czasów? Zrobiłam rozeznanie wśród młodzieży licealnej i co tu dużo ukrywać, prawie nikt nie słyszał o „Trędowatej”, więc może nie zdradzać zakończenia, niech będzie niespodzianka? Z drugiej strony, wszyscy „starsi” odbiorcy doskonale wiedzą, a i tak czytają z wypiekami na twarzy. Do tego grona zaliczam się również ja, która obejrzawszy swego czasu chyba z dziesięć razy ekranizację Jerzego Hoffmana z 1976 roku, zakochana w ordynacie po uszy i w Stefci też, nie oderwałam się od opasłego tomiska powieści ani na moment, zanim nie dowiedziałam się, dlaczego… no i właśnie, powiedzieć?
/więcej/

Na dachach świata

Podobno co drugi-trzeci mężczyzna, gdy wejdzie na szczyt górski, rozpościera ramiona w geście Leonarda Di Caprio stojącego na dziobie Titanika, i, cytując klasyka, wrzeszczy: „Jestem królem świata!!!”. Pomysłodawca sceny, gestu na dziobie i tekstu wrzasku, reżyser James Cameron, odbierając Oscara za swój film „Titanic”, co zrobił?, oczywiście rozłożył ramiona niczym skrzydła i oznajmił widowni: „Jestem królem świata”. Po prostu. Jak to król. Góra rozbudza też w mężczyznach więź do objęć i talent do pieśni, jak w Szerpach, którzy tej zimy tuż przed zdobyciem K2 wzięli się grupowo za ręce i z hymnem nepalskim na ustach, równym krokiem wkroczyli na szczyt.
Rozentuzjazmowany komentator sportowy pytał: „Czy może się zdarzyć w tym roku coś piękniejszego w sporcie?”. Owszem. Kobieta na szczycie góry. Wejdzie tam sprawnie, bez testosteronowych okrzyków, narodowych śpiewów. No, może wybierze dobre ujęcie krajobrazu za plecami do zdjęcia. Potem zejdzie na dół i raczej będzie unikać dziennikarzy do snucia opowieści jakich to genialnych wpięć w granit dokonała w drodze na dach świata. /więcej/

Spotkanie i warsztaty z Jakubem Kornhauserem

8 czerwca (wtorek) o godz. 18.00 odbędzie się spotkanie autorskie z Jakubem Kornhauserem. Wydarzenie odbędzie się w formule hybrydowej: stacjonarnie dla ograniczonej liczby osób w filii nr 7 (pl. Matki Teresy z Kalkuty 8) oraz w formie live’a na Facebooku: https://www.facebook.com/MiejskaBibliotekaPublicznaWSzczecinie
Na spotkanie stacjonarne obowiązują bezpłatne wejściówki. /więcej/

Kwadratura czerni

„Chodźmy, wzywa nas kierunek zwiedzania, ale właśnie tak oszukamy śmierć. Rozpadniemy się na koła, prostokąty i trójkąty. Na krople farby. Albo na piksele. Zamienimy się w pył.”*

Rosyjski malarz, kreator „malarskiego atomu”, mesjasz, utopista, twórczy szaleniec, sztukmistrz, charyzmatyczny wizjoner, rewolucjonista, inspirator „architektury idealnej”. Geniusz, czy hochsztapler, drugorzędny malarz, a może wielki artysta? Filozof, pedagog, twórca, teoretyk i krytyk sztuki polskiego pochodzenia. Twórca nowego radykalnego kierunku w sztuce, pragnący oderwać się od rzeczywistości, Malewiczowska „jednostka podstawowa” miała maksymalnie uprościć wszelkie formy. Z czym kojarzy się Kazimierz Malewicz? Już na okładce pojawia się mała podpowiedź. Gdy otwieramy książkę nie mamy już żadnych wątpliwości- właśnie wkroczyliśmy w kwadraturę czerni. /więcej/