Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Szczerość sztuki, słowa, życia

Maria Jarema, urodzona w 1908 r. malarka i rzeźbiarka, scenografka, projektantka kostiumów i aktorka – urodzona artystka miała „(…) w całym tego słowa tragicznym znaczeniu, z narzuconym już z góry, bez możliwości odwrotu, ciężarem życia spełniającego się wysiłkiem tworzenia (…), tę zdolność, która w sposób zasadniczy cechuje każdego wielkiego artystę (…), myśleć kategoriami abstrakcji”.
Mimo, iż jak sama deklarowała język nie był jej ulubioną formą wyrazu, w zapiskach i wypowiedziach zebranych w przez Agnieszkę Daukszę w książce „Maria Jarema. Wymyślić sztukę na nowo” poznajemy nie tylko ambitną i nie dającą się zaszufladkować artystkę, ale i działaczkę zaangażowaną w poprawę jakości życia kobiet, upowszechnienie sztuki wśród społeczeństwa oraz zachowanie artystycznej niezależności. /więcej/

Sama siebie nie pamiętam

„Sama siebie nie pamiętam” to debiut literacki Beaty Zuzanny Borawskiej. Porusza ona w sposób poetycki i artystyczny fundamentalne dziś tematy – chorobę i opiekę nad osobą zależną, oraz pamięć: tę utraconą i tę żywą.

Sama siebie nie pamiętam
tekst: Beata Zuzanna Borawska
Ilustracje: Anna Paszkowska
Wydawnictwo Granda, 2021

Książka zawiera opowiadania, kartki z dziennika, wiersze oraz kolaże. Opowiadania, które często przybierają kształt próz poetyckich, wspomnień, podkreślają podziały na to, co męskie i kobiece, zwracają uwagę na cielesność, a przede wszystkim pamięć ciała. Natomiast kartki z dziennika to już wielomiesięczny, fragmentaryczny zapis zmagań z Alzheimerem, które nie pozbawione są trudnych przeżyć, przykrych niespodzianek losu, jak i humoru. Z kolei poezja to głównie „głos Chorej”. Całość ilustrują kolaże Anny Paszkowskiej. /więcej/

Melancholia

Lubię, kiedy autor powoli buduje atmosferę tajemnicy i grozy. Lubię, kiedy trzyma mnie w napięciu i sprawia, że czuję dreszcz emocji przebiegający po skórze. Lubię, kiedy tym autorem jest Edgar Allan Poe! Tylko on potrafi tak poprowadzić narrację, że mrok i zwątpienie wkradną się w najdalsze zakamarki umysłu, siejąc strach i nieomalże fizyczny ból. Sącząc słowa z pogranicza obłędu, wykorzystają każdą słabość, by czytelnik zaczął się zastanawiać, czy wszystko wokół jest jeszcze realne, czy może dawno już przeszedł na drugą stronę. A co, jeśli tak?

Co tu dużo mówić – Poe był geniuszem. Genialne jest również wydanie „Opowiadań prawie wszystkich” (szkoda, prawie czyni różnicę, a można było pokusić się o wszystkie) w tłumaczeniu Sławomira Studniarza, począwszy od przekładu, a na okładce i ilustracjach skończywszy. Lubię, kiedy przesuwając palcem po tekturze, wyczuwam aksamit nadruku i gładkość we wklęsłych literach czy rysunku. Niezapomniane wrażenia, chciałoby się brać ciągle do ręki i dotykać, dotykać, dotykać! Zniewalające, doprawdy… jak i treść prawie wszystkich opowiadań. Próbowałam porównać do czegoś to, co one zrobiły ze mną – są jak wciskający się wszędzie dym, zasnuwający mgłą realność i przenoszący w inny wymiar. Wymiar fikcji Poego. /więcej/

Umarł Król…

Był wspaniałym, odważnym i dzielnym mężczyzną. Wojownikiem, który zyskał ogromny szacunek. Jego pogrzeb jest symbolem wielkości i trwania tego, co stworzył. Setki ludzi przybyło, aby pomóc jego duszy w drodze do zaświatów. Ogromną łódź wciągnięto na wzgórze, w niej złożono skarby należne jego pozycji. Łódź skierowano dziobem w stronę rzeki. Zawsze gotowa będzie do żeglugi. A potem… płynął czas….

John Preston w książce „Wykopaliska” relacjonuje to, co wydarzyło się w 1939 roku w Sutton Hoo… czyli około 2600 lat później.
Na terenie posiadłości Edith Pretty w hrabstwie Suffolk znajdowały się liczne kopce. Pani Pretty zdecydowała się zatrudnić archeologa, aby zbadać, czy kryją one w sobie zabytki z zamierzchłych czasów. Zatrudniony przez nią archeolog Basil Brown rozpoczął prace na największym z kopców. Odkrył prawie 30 metrową łódź, w której odnaleziono wspaniały skarb z okresu anglosaskiego. /więcej/

Życie jest cudem

Nie ukrywam, że Hesse był zawsze jednym z moich ulubionych pisarzy. Jego „Gra szklanych paciorków”, „Demian”, a przede wszystkim „Siddhartha” to najprawdziwsze arcydzieła. Tym chętniej zawsze sięgam po nowe, nieznane mi wcześniej jego książki, choć zarazem zawsze z pewną obawą, czy te dzieła sprostają oczekiwaniom. Tym bardziej, że – nie ukrywajmy – Hesse jest pisarzem minionej epoki, zarówno styl, jak i tematyka licznych książek trąci trochę myszką. Sam zresztą Autor zdawał sobie z tego sprawę.
„Kuracjusz” to taka właśnie opowieść, o humaniście w epoce pozytywistycznej, człowieku ducha w lecznicy ciała, mistyku wśród mieszczan. Tu właśnie widzę powód, dla którego warto jednak sięgnąć po te dwie minipowieści. Są one podszyte wątkami autobiograficznymi, a te zawsze gwarantują nam, że wzloty ducha napotkają na opór twardej materii życia. /więcej/

Nieidealni

Debiut szczecinianki! Miłość leczy najgłębsze i najbardziej bolesne rany.

Nieidealni
Karolina Głowska
Wydawnictwo Novae Res, 2021

Tragedia, która wydarzyła się pięć lat temu, całkowicie odmieniła życie Collina, wokalisty znanego zespołu rockowego. O przeżytej traumie już zawsze będzie mu przypominać szpecąca twarz blizna, jednak najgłębsza rana to ta w jego sercu. Sercu, które bezgranicznie oddał ukochanemu mężczyźnie. Czy można podnieść się i zaufać komukolwiek po przejściu takiego koszmaru? /więcej/

Arsène Lupin, dżentelmen włamywacz

Fascynujący tom przygód najsłynniejszego w historii włamywacza, który wymierza sprawiedliwość, okradając wyłącznie nikczemników i bogaczy.

Arsène Lupin, dżentelmen włamywacz
Maurice Leblanc
przekład: Elżbieta Derelkowska
Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2021

Książka stanowiąca kamień węgielny całej sagi, w której po raz pierwszy śledzimy spryt, szarmancki urok i pewność siebie oraz złodziejski geniusz tego mistrza przebieranek i forteli.
Pierwsze dziewięć przypadków Arsène’a Lupina zapoznaje nas z całym arsenałem umiejętności włamywacza z klasą, a także dowiadujemy się co nieco o jego przeszłości i motywach, jakie pchnęły go w młodości na drogę złodziejskiej kariery – wszystko zaczęło się od naszyjnika królowej. /więcej/

Trwanie codzienności

Niedawna śmierć Jolanty, córki Ireny, wnuczki Bronisławy „zobowiązała” mnie do sięgnięcia w końcu po odkładaną od lat lekturę jej najważniejszej książki. A przecież, ta wydana już 30 lat temu pozycja, to dla niektórych najważniejszy polski esej! A na pewno najbardziej niezwykły. Nie tyle bowiem esej o wężej lub szerzej rozumianej kulturze, ile o bycie. I o codzienności. To zresztą dla Autorki znaczy to samo, bo nasza powszedniość to przede wszystkim trwanie w samej istocie Rzeczywistości, która zawsze jest tu i teraz, nigdy gdzie indziej. /więcej/