Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Nic nie jest na zawsze

To się zaczyna już robić nudne, serio. Kolejną recenzję najchętniej zaczęłabym od: „wszystko jest inne niż się wydaje”. Cóż robić? Podobnie jest z „Cieniem utraconego świata”, opasłym woluminem, którego objętość może powstrzymywać przed zdjęciem z księgarnianej półki i pójściem do kasy. Osiemset sześćdziesiąt dziewięć stron czytania czystego dark fantasy, w którym zwrotów akcji jest aż nadto. A co gorsza, to dopiero pierwsza część „Trylogii Licaniusa”, debiutanckiej powieści Jamesa Islingtona, wydanej niedawno w Polsce. Jeśli pozostałe tomy są równie obszerne, to… nie zwlekajcie, warto będzie mieć całość w swojej biblioteczce. I oczywiście przeczytać!

Mogłabym też zacząć od: „wszystko już było”, gdyż uniwersum zbudowane przez autora do najoryginalniejszych nie należy. Jeśli choć trochę czytuje się fantasy, to szybko można się zorientować, że Islington wykorzystał sprawdzone wielokrotnie schematy. No ale tak naprawdę, czy jeszcze jest szansa na napisanie czegokolwiek bez nawiązań do znanych klisz? Nie mam pojęcia, przecież i tak od wieków wszyscy powielają… Szekspira. I chyba nie rzecz w tym, że się to w ogóle robi, tylko – jak. A australijskiemu pisarzowi udaje się wybrnąć wyśmienicie. /więcej/

Akcent na retro- czy introspekcję… w relacji lirycznej?

W czytaniu fascynujące jest to, że niepoliczalny już raz mogę odkrywać nowe światy. Nowe, bo wciąż modyfikowane sposoby kreacji tychże światów, które, układane z tych samych puzzli słów, zamieniają się w obrazy dotąd nienamalowane. Wystarczy jeden zamieniony element, jeden epizod wtrącony do układanki życia, a powstaje niepowtarzalna historia. Czy tak właśnie działa wielowymiarowość świata?

***
Czytam czwarty tomik wierszy szczecińskiej Poetki, Magdaleny Sowińskiej, „RETROspekcja” i ponownie ulegam zauroczeniu. Autorka „Krzyku światła” odsłania bowiem następny fragment swojej artystycznej wyobraźni z całym kunsztem wypracowywanego stylu. Zaletą Jej pisania jest ciągłość, a przecież ewolucja jest zauważalna. Bo przecież doświadczenie, tak życiowe jak zawodowe czy artystyczne, nabywane przez kolejne lata, ma niewątpliwy wpływ na postrzeganie rzeczywistości, w której raz po raz umieszcza w swoich historiach lirycznych bohaterkę opisującą codzienność kobiety XXI wieku. Doświadczenia i wynikające z nich przeżycia, a z tych refleksje, przemyślenia, odczucia składają się na wciąż nowy zapis liryczny. Dopełniają się w tym przekazie wiedza i emocje – szczecinianki, teolożki i pedagożki, matki i żony, malarki i projektantki wnętrz, przyjaciółki i działaczki zaangażowanej w animacje artystycznego życia, nie tylko literackiego zresztą. /więcej/

Burzliwe czasy

Czytanie książek Vargasa Llosy to zawsze wielka przyjemność, zarówno intelektualna, jak i literacka. Wspaniałe powieści, osadzone w niezwykłej historii oraz klimacie Ameryki Łacińskiej, dają wrażenie obcowania ze współczesną klasyką. Tym chętniej więc sięgnąłem po najnowsze dzieło Peruwiańczyka i… prawie się nie zawiodłem.

„Burzliwe czasy” to beletryzowana historia z czasów zimnej wojny paru państw Ameryki Środkowej, zwłaszcza Gwatemali. Niestety, to także świadectwo ludzkiej głupoty i pazerności, mieszanki zaiste wybuchowej, ciągle jednak pod każdą szerokością geograficzną obecnej. Kulisy wielkiego biznesu, fałszywej propagandy, naiwności opinii publicznej, ludzkiej chciwości, żądzy władzy i zimnowojennej histerii dają smutny obraz uprawiania polityki zarówno w państwach dyktatorskich, ale i demokratycznych. Zapewne studenci politologii mogą potraktować tę książkę jako podręcznik. Zwłaszcza, że czyta się lekko i przyjemnie. /więcej/

Kryminalny spacer po Szczecinie

We wtorek, 6 lipca miłośnicy Szczecina, a także powieści kryminalnych mieli okazję wziąć udział w niezwykłym spacerze zorganizowanym przez Miejską Bibliotekę Publiczną. Wydarzenie było częścią projektu “Kryminał czai się wszędzie”.

Czterogodzinna (!) przygoda rozpoczęła się w budynku Komendy Wojewódzkiej Policji przy Małopolskiej, po którym oprowadzał komisarz Marek Łuczak, nagrodzony w tym roku tytułem Ambasadora Szczecina (gratulacje!!!). Zabytkowy budynek kryje w swoich wnętrzach wiele mrocznych historii oraz ciekawostek architektonicznych. Choć może niespecjalną sztuką jest trafić do niektórych pomieszczeń komendy, to nie każdy może zajrzeć do odrestaurowanej sali tradycji, w której Suder (bohater „Niepamięci” Marka Stelara) zorganizował pamiętną odprawę. Uczestnicy spaceru mogli obejrzeć tam m.in. zabytkowy zegar oraz podziwiać piękne polichromie na ścianach i suficie, wśród których największe wrażenie robił oczywiście pruski, czarny orzeł. /więcej/

Diabeł miesza w głowach

Nie wiem, który już raz napiszę, ale powtórzę – nic nie jest takie, jakie się wydaje. I gdyby przyjąć to stwierdzenie za wyznacznik fabuły, tak właśnie rozwija się akcja w debiutanckiej powieści Ingi Vesper, która faktycznie zafundowała mi długie popołudnie z gatunkiem domestic thriller. Niemniej od książki oderwać się nie mogłam (z przerwami na orzeźwiające napoje) i mimo późnej już pory, zasiadłszy do recenzji, nie mogę przestać myśleć o jednej kwestii, zasygnalizowanej ledwie przez autorkę, ale kluczowej w zrozumieniu całości. Jakiej? Niestety musicie sami doczytać, o reszcie Wam opowiem.

Bardzo wiele srok za ogon próbowała złapać autorka w jednym tekście, który zasadniczo jest kryminałem, a przynajmniej tak się wydaje po pierwszych kilku stronach. Kobieta, która ostatni raz całuje swojego męża i znika – nic prostszego dla wytrawnego odbiorcy, ale… kolejne rozdziały pisane z perspektywy bohaterki, nieistniejącej już, pogarszają sprawę. Chciałam powiedzieć – pogłębiają. Autorka pozwala spojrzeć na postać Joyce Haney również od strony innych bohaterów, puzzle powoli składają się w całość, ale decydujący głos mają fragmenty w pierwszoosobowej narracji – im dalej w las, tym mroczniej. A trup i tak wyskoczy z… donicy na pelargonie. Serio. /więcej/

Gwiazdy tamtych lat… z akcentem na ich piosenki

Lubię opowieści. Od zawsze. Czytam baśnie, sięgam po mity, odkurzam legendy. Odległe zdarzenia i ludzi zamykam w historiach fantastycznych, w kronikach, które też przecież często i gęsto nasycone są kolorowymi zmyśleniami autorów. Wieki i tysiąclecia powtarzane w przeróżnych wersjach karmią naszą, a przynajmniej moją, wyobraźnię. Inspirują. Opowiadamy więc sobie, powtarzając po raz n-ty ulubione historie – o Kopciuszkach, śpiących królewnach, sierotkach i macochach… Czarodziejskie flety czy lustra zamieniamy na smartfony czy CD, zaś siedmiomilowe buty czy latające dywany w samoloty czy luksusowe ferrari, a nawet statki kosmiczne. /więcej/

Dynastia dwóch złotych GG

Żeby zrozumieć florencki klan Guccich trzeba poznać charakter Toskańczyków. Różnią się od przyjaznych Emilijczyków, surowych Lombardczyków czy chaotycznych Rzymian. To wyniośli indywidualiści, pewni, że stworzyli kolebkę włoskiej kultury, sztuki i nowoczesnego języka włoskiego, w końcu Dante Alighieri to przecież krajan. Nazywają ich „Francuzami Włoch”, bo są aroganccy, samowystarczalni i zamknięci na przybyszy spoza regionu. I już wiadomo dlaczego rodzina Guccich stworzyła jedną z największych marek modowych na świecie. Gdy w 1977 r. dziennikarz z „Town & Country” zapytał Roberto, jednego z Guccich, czy gdyby pochodzili z innej części Włoch, to odnieśliby taki sukces, usłyszał warknięcie: „Równie dobrze mógłbyś zapytać czy chianti mogłoby powstać w Lombardii. To nie byłoby chianti. Tak samo Gucci nie byłby Guccim! Musimy być florentyńczykami skoro jesteśmy, kim jesteśmy!”. /więcej/

Nowe promocje serii AKCENT

Miniony rok w pandemii uniemożliwił spotkania z autorkami i autorami na wieczorach W PAŁACU literacko. Rozmowy na ekranie nie zaspokajały oczekiwań ani publiczności, ani piszących, ani organizatorów. A jednak pozostał po nich ślad, pośrednia komunikacja poprzez film. Do tej spuścizny dołączamy dwie kolejne zapowiedzi relacji z pałacowych wieczorów literackich, mając nadzieję, że po wakacjach spotkamy się w gościnnych progach Pałacu Młodzieży.

Tegoroczna, dziesiąta już edycja serii: akcent, która jest współfinansowana ze środków Miasta Szczecin, a realizowana przez szczeciński oddział Związku literatów Polskich w ramach projektu V SZCZECIŃSKIE PROMOCJE LITERATURY zaowocowała nietypowo, bo wiosną, wydaniem kolejnych publikacji szczecińskich autorów.

Swoją 25. książkę wydał Rafał Podraza, ciągle jeszcze obracający się w tematach muzycznych, stąd 71. pozycja serii to tytuł „TANGO NOTTURNO …z gramofonowej płyty”.  Natomiast 72. książką serii jest 4. tom poezji Magdaleny Sowińskiej, „RETROspekcja”.

Promocje obu tytułów miały miejsce w czerwcu, w Pałacu Młodzieży – Pomorskim Centrum Edukacji w Szczecinie, które od lat gości i prezentuje pisarzy środowiska w cyklu spotkań W PAŁACU literacko. /więcej/