Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Paryskie księgarnie

Magicznych miejsc, gdzie można poobcować z książką w Paryżu jest tak dużo, że nawet sami mieszkańcy nie potrafią określić ich liczby. Tak, słowo pisane w kraju Franków jest bardzo popularne. Od dłuższego już czasu próbuję zgłębić tajemnicę popularności czytelnictwa w tym mieście odwiedzając księgarnie. A jest w czym wybierać. Moja ulubiona to „Shakespeare and Company” w Dzielnicy Łacińskiej. To właśnie tam czas cofnął się o 100 lat (jak nie więcej), co czuje się tuż po przekroczeniu jej gościnnych progów. Zakaz robienia zdjęć w środku. Szkoda. Jest stylowo i klimatycznie jak w czasach la belle epoque. Na parterze półki z klasyką literatury, większość po angielsku.

-O… „Mały książę” – kolega z Niemiec jest zachwycony miejscem i panującą tu atmosferą. Myślę, że dobrze zrobiłam umawiając się z nim tutaj. – Może mają państwo też wersję niemiecką? – pyta sprzedawców. Nie mieli. Kupił więc po angielsku, bowiem w Paryżu kilka dni zaledwie przebywał i francuskiego nie zdążył się jeszcze nauczyć.
Jego zachwyt udzielił się sympatycznej parze z Nowego Jorku. Kobieta, jak się później okazało, moja imienniczka, nigdy nie słyszała o tej książce. Zastanawiając się jak to w ogóle jest możliwe, wyjaśniam jej, że jest to jedna z ważniejszych publikacji w historii literatury i powinna ją koniecznie przeczytać. Kolega z Niemiec tak się zachwycał tą książką, że w ostateczności Amerykanka kupiła aż dwa egzemplarze, dla siebie i dla męża. Niezłe widowisko stworzyliśmy przy okazji, ale myślę, że pracujący tam księgarze są przyzwyczajeni do takich przedstawień.

Wchodzimy dalej, w głąb księgarni. Na środku okrągły stolik z kwiatami, pod nim studnia, gdzie można wrzucić monetę, jeśli ktoś chciałby tutaj wrócić. Chętnych jest dużo, co widać po sporym stosiku. Dalej są półki z książkami poukładane tematycznie i alfabetycznie. Na ścianach obrazy i rysunki tworzą atmosferę tego miejsca. I ci ludzie zaczytani i zachwyceni magicznym urokiem tego przybytku kultury. Żyć nie umierać. W rogu znajdują się schody na górę. Tam to dopiero zaczyna się radocha. Kilka pokoików wyłożonych książkami od góry do dołu. Można sobie tutaj poczytać na miejscu. W każdym z nich łóżeczko, gdyby ktoś chciał się zdrzemnąć. Do tego wygodne duże fotele, dla chcących zatopić się w lekturze. Na każdej półce prośba napisana po francusku i angielsku, by odłożyć książkę, którą się właśnie wzięło, dokładnie w tym samym miejscu. Atmosfera tutaj panująca sprzyja również pisaniu. Jest nastrojowo, klimatycznie i przede wszystkim romantycznie.

Wszystko co dobre jednak szybko się kończy… Po dwóch godzinach spędzonych w tym magicznym miejscu delikatnie nas wypraszają. Czas wrócić do rzeczywistości. Dochodzi 23, więc zamykają. Szkoda… Cóż, pracownicy też mają prawo do odpoczynku. Chłopaki twierdzą, że śpią u góry na tych kozetkach, więc daleko nie mają do łóżka. Dziewczyna pewnie wraca do domu ostatnim metrem. Z nieukrywanym żalem opuszczamy ten gościnny przybytek kultury, żegnając się z sympatyczną obsługą. Jedno jest pewne: być w Paryżu i nie odwiedzić tej księgarni (która znajduje się bardzo blisko Notre Dame), to tak, jakby nie być w Paryżu w ogóle. Czy udałoby się coś takiego w Szczecinie otworzyć? Cóż… Wszystko zależy od mieszkańców, nie od polityków.

Joanna Gniot – przyjechała na chwilę do Paryża i zakochała się w nim tak mocno, że postanowiła zostać, nauczyć się francuskiego i “Nędzników” przeczytać w oryginale. Codziennie obserwuje ludzi z książką i często wdaje się z nimi w dyskusje. Obala też stereotypy na temat Francuzów, którzy wg niej są bardzo sympatyczni, otwarci na inne kultury i świetnie mówią po angielsku.

Zdjęcia autorki tekstu (mimo wszystko udało się je zrobić!)

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>