Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Po drugiej stronie tęczy

Jesteście tolerancyjni? Akceptujecie inność? Przypomnę, że między tolerancją a akceptacją jest ogromna różnica. Już wyjaśniam: jeśli coś/kogoś tolerujecie, to wcale nie musicie akceptować! Najprościej – możecie tolerować ludzi palących papierosy, ale nie akceptować tego, że palą w waszej obecności. Proste? No więc, tolerujecie queer czy akceptujecie? A może ani jedno, ani drugie? I tu się zaczynają schody. Schody na drugą stronę tęczy.

Tak naprawdę słowem kluczem w całej sprawie jest SZACUNEK. Szacunek dla drugiego człowieka, Innego, queer, geja, lesbijki, trans czy hetero. Szacunek dla czyichś poglądów, upodobań, koloru skóry czy kolczyków w języku. Tolerancja jest więc zgodą na to, by osoby o innych przekonaniach mogły spokojnie żyć obok nas, a my będziemy je szanować. Nieważne, czy wywieszą tęczową flagę na swoim balkonie, czy postawią ołtarzyk z Chrystusem na krzyżu. Akceptować – niekoniecznie, lecz właśnie z szacunku dla drugiego człowieka, który ma niezaprzeczalne prawo do godności, nie wolno nikomu mu tejże odbierać. W żaden sposób. Doskonale zdaję sobie sprawę, jak to wygląda w praktyce. I ubolewam.

A tak w ogóle wiecie, co te kolory na tęczowej fladze oznaczają? Autorka przedstawia pokrótce historię tego symbolu – flagę zaprojektował w 1978 roku Gilbert Baker. W wersji oryginalnej miała osiem kolorów, ta popularna ma sześć. Różowy – seks, czerwony – życie, pomarańczowy – zdrowie, żółty – słońce, zielony – natura, turkusowy – sztuka, niebieski – spokój, fioletowy – duch. Piękne kolory, nieprawdaż? Z początku miały zdobić miejsca przyjazne osobom LGBT. Później stały się wyrazem sprzeciwu, wytrwałości i wolności. Teraz, jak mówi Anna Konieczyńska, „Tęcza – tak jak krzyż – stała się jednocześnie znakiem pokoju i świadectwem nieustającej walki o sprawiedliwość”. A ja dodam do tego jeszcze walkę o godność i szacunek, których brak w homofobicznej narracji. W niej chyba wszystkiego brak, oprócz nienawiści.

W „Polakach pod tęczową flagą” autorka zgromadziła historie ludzi (tak, ludzi, którzy są gejami, lesbijkami, drag queen itp.), rozmawiając między innymi z Danielem Rycharskim, artystą mieszkającym w Kurówku, Bartem Staszewskim czy Aretą Szpurą, aktywistką LGBT i edukatorką. Ogromne wrażenie wywarła na mnie postać Andrzeja Szwana, Lulli La Polaca, najstarszej w Polsce drag queen, urodzonej w 1938 roku, ale i tak ciągle występującej, imprezującej i marzącej o dniu, w którym założy tę jedyną kreację. Suknia ślubna z trenem na trzy metry ciągle czeka w szafie… Cennym dodatkiem do książki jest słownik pojęć związanych z LGBT+ oraz adresy, pod którymi można szukać pomocy psychologicznej i prawnej. I niech was nie zmyli pokrzepiająca wymowa całości lektury – przede wszystkim jest też ostrzeżeniem przed skutkami trans- czy homofobii. Tragicznymi skutkami.

Bardzo potrzebna była/jest książka Anny Konieczyńskiej. Właściwie każdy powinien ją przeczytać, żeby zdać sobie sprawę, że skoro nie zapracował na prawo do równości, a z niego korzysta, to nie powinien go odmawiać osobom LGBT+ (parafrazując słowa autorki). Wywiady, które zostały zamieszczone w „Polakach pod tęczową flagą” niosą jasne i klarowne przesłanie – jesteśmy ludźmi, mieszkamy obok ciebie i tak samo jak ty, kochamy, uprawiamy seks, wychowujemy dzieci. Mamy i 83 lata, i siedem – jesteśmy twoimi dziadkami, kolegami/koleżankami z pracy, synami lub córkami. Jesteśmy. I nic tego nie zmieni. Chcemy też mieć takie same prawa jak ty, akceptujemy twoją heteroseksualność, zaakceptuj więc naszą nie-heteroseksualność, to przecież proste. Nie musisz w sumie akceptować, wystarczy, że będziesz tolerować, okazując nam szacunek i nie odbierając prawa do normalnego, godziwego życia.

Wrócę do metafory schodów na drugą stronę tęczy. Polska była kiedyś miejscem, w którym mogli się schronić innowiercy, osiedlać i prowadzić spokojne życie. Państwo bez stosów, tak o tamtej Polsce mówią współcześni historycy. Wydawałoby się, że przez wieki pięliśmy się jako naród po tych schodach, uchodząc za kraj tolerancji i akceptacji. To teraz trochę statystyki. W rankingu równouprawnienia Rainbow Europe za rok 2020 Polska uzyskała najniższą lokatę. Jest najbardziej homofobicznym krajem UE, a przecież równość małżeńska panuje już w 29 krajach świata, a w 34 można zawrzeć związek partnerski. W poszczególnych kategoriach rankingu, gdzie 0% to rażące naruszenie praw człowieka, a 100% to pełna równość i poszanowanie tych praw, Polska otrzymała: 16.24% w kategorii równość i brak dyskryminacji, rodzina – 0%, przestępstwa z nienawiści i mowa nienawiści – 0%. I nie chce mi się dalej wymieniać… od 2015 roku to równia pochyła. Staczamy się, a nie wspinamy. Nie ma skarbu gdzieś tam, po drugiej stronie tęczy. Jest nienawiść i homofobia. I jeśli choć odrobinę jest w was człowieka w człowieku, przeczytajcie historie ludzi, których w różnych krajach, pod różnymi flagami, jednoczy jedno – walka o godność i szacunek.

A na koniec, żeby rozładować atmosferę, zacytuję (w wolnym przekładzie) nieśmiertelnego Monty Pythona, aczkolwiek prawie zupełnie z innej beczki: „(…) brak macicy nie jest niczyją winą, nawet Rzymian, ale on ma prawo do posiadania dzieci… Dobry pomysł, moglibyśmy walczyć z prześladowcami za twoje prawa do posiadania dziecka, bracie. Siostro, sorki. Ale o co chodzi? Co? Jaki ma sens walczenie za jego prawa do posiadania dziecka, jeśli nie może mieć dzieci? To jest symboliczna walka z prześladowcą! Symboliczna walka z rzeczywistością”. Tak jest! Symboliczna walka o tęczę. O życie, zdrowie, seks, sztukę i… spokój.

Mirka Chojnacka

Anna Konieczyńska, Polacy pod tęczową flagą, Wydawnictwo ZNAK, 2021

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>