Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Poeta piosenki

26. kwietnia 1988 r. na Powązkach podczas pogrzebu 46-letniego Jonasza Kofty zbiera się tłum. „Patrząc na żałobników – najpiękniejsze dziewczyny Warszawy i praskich meneli, siwowłosych generałów i artystów o sławnych nazwiskach, muzyków jazzowych i klezmerów z knajp III kategorii, nowobogackich i kohabitujących ze starą biedą inteligentów – trudno się było oprzeć zdumieniu, że wszystkich ich zdążył poznać” – powiedział poeta, pisarz, satyryk Ryszard Marek Groński. „Kiedy umarł, nie pracowałem już z nikim. Nie było zawodnika tej klasy, co on” – dodaje kompozytor Antoni Kopff. A Stefan Friedmann, przyjaciel Kofty, znający go najlepiej, współtwórca ich nierozłącznego duetu z kultowych skeczów radiowych „Fachowcy”: „Byłem czworonogi i nagle zostały mi tylko dwie nogi. Miałem poczucie, że nie dam sobie bez niego rady, że będę się wszystkiego musiał uczyć na nowo. Bez niego nie byłoby połowy mnie, a połowę łatwo zdmuchnąć. Myślę o nim codziennie. Los dał mi jeszcze życ, żebym mógł o nim mówic”. Ponad 30 lat po śmierci Kofty, książka Piotra Derlatka „Jego portret. Opowieść o Jonaszu Kofcie”, pokazuje, że wyrwa w sercach i pamięci bliskich mu ludzi trudno się zabliźnia. Był bowiem jak duch, silnie naznaczał swoją obecnością, jak znikał zostawała tylko jego twórczość.

Jonasz Kofta był poetą piosenki, każdy jego wiersz mógł się zaraz stać radiowym przebojem. Pisał, jak nie wielu potrafi, jak najprościej, esencjonalnie, bez zbędnych słów, ozdobników, sednem znaczenia. Jest pasowany do niedościgłego innym towarzystwa Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego, Jeremiego Przybory, ale sam Przybora uważał, że to dzięki Kofcie Polska stała się „imperium piosenki na najwyższym poziomie”. Pisał dla największych, m.in.: Hanny Banaszak, Maryli Rodowicz, Łucji Prus, Michała Bajora, Czesława Niemena, Ireny Santor, jednak twierdził, że jego warsztat twórczy to najtańszy długopis, bo często je gubi, parę kartek papieru zwiniętych w kieszeni i że największe utwory pisze, gdy jest czymś zaskoczony.

Niezależny indywidualista, z dowodem osobistym wyrobionym w wieku 28 lat. Wolny twórca, zdystansowany do świata, nonszalancki i piekielnie inteligentny ironista. Kabareciarz, satyryk, poeta, malarz. Pracowity jak mrówka, zostawił ponad 600 tekstów – piosenek, wierszy, 11 sztuk i scenariuszy teatralnych, obrazy, teksty radiowe. Jednak dopiero „Jego portret” Piotra Derlaka próbuje rozwikłać zagadkę, jaką był Kofta. „Ta książka nie powstałaby, gdyby nie zaangażowanie rodziny Jonasza Kofty” – mówi autor. A także gdyby nie jego przyjaciele. Kofta zmarł w przedostatnim roku PRL-u, zostawił mnóstwo niezałatwionych spraw, niezrealizowane zamówienia na teksty piosenek, planowane projekty, rozpoczętą sztukę „Kadysz”. Zostawił też rodzinę, przyjaciół, znajomych, którzy w jasny, mroźny dzień jego pogrzebu na Powązkach nie mogli uwierzyć w to co się stało. „Jego portret”, pierwsza biografia Jonasza Kofty, powstała na faktach, datach, wspomnieniach, anegdotach. Po jej przeczytaniu Piotr Kofta, syn Jonasza, mówi: „…dowiedziałem się mnóstwa rzeczy, o których nie miałem zielonego pojęcia. Każdy człowiek jest zagadką. Jonasz Kofta też był zagadką. Ale teraz, jak się zdaje, już odrobinę mniej skomplikowaną niż wcześniej”. I dlatego powstała ta książka.

Katarzyna Amon

Piotr Derlatka, Jego portret. Opowieśc o Jonaszu Kofcie, Wydawca: Prószyński i S-ka, 2019

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>