Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Pokaż mi swoją iluzję, a powiem ci…

Powieść Vigdis Hjorth przyniosła mi nieoczekiwanie katharsis. Tym razem bardzo osobiste. Intymne wręcz. Nie spodziewałam się tego zupełnie, nie byłam gotowa. Nie teraz. Jednak skoro już dobrnęłam do końca, to spróbuję podzielić się emocjami, gdyż inaczej o historii Lotte Bøk nie potrafię napisać. Właściwie to nie o historii Lotte, a o historii każdego. Mimo że nie jesteście wykładowcami literatury dla aktorów. Tak, ta książka jest o nas, ludziach, którzy tworzą iluzje.

Jakie tam znowu iluzje, powiecie zapewne, przecież szara rzeczywistość to nie rekurencja ani film sensacyjny. Życie to po prostu życie. I już. I tak by było najprościej. I tak właśnie sobie je przeżyjemy. Ale nie Lotte, o nie. Ani ja. I ci, którzy przeczytają „Song nauczycielki” też nie. O ile są zdolni do autorefleksji. No właśnie. Ile razy ostatnio się zastanawialiście, kim tak naprawdę jesteście? Na kogo patrzycie w lustrze? Bo ja się zastanawiam od… jakiegoś czasu. Nie, nie, aż tak się nie obnażę, żeby zaraz ktoś sobie poskładał do kupy, co się ze mną dzieje. Nope. Figa z makiem.
Figa z makiem to najszybciej wychodzi z iluzji, którą się buduje miesiącami czy latami nawet. Jednego dnia – trach i po wszystkim. Najczęściej bez uprzedzenia. Albo nawet jak przeczuwacie, to i tak szok i niedowierzanie. Bo co? Bo zaprojektowaliście sobie iluzję? Ha, ha, ha. A potem depresja, chęć ucieczki, wyjazdu tysiące kilometrów stąd. Donikąd. I tylko jedna myśl – zniknąć, ale jak? Zmienić całe swoje życie najlepiej. Tak jak Lotte.

I znowu powiedziałam za dużo. Nie przeczytaliście ostatniego zdania poprzedniego akapitu. Jesteśmy w miejscu, kiedy Tage Bast proponuje Lotte, że będzie jej towarzyszył z kamerą na wykładach i w prywatnym życiu. A ona się zgadza. A potem ogląda gotowy projekt na dużym ekranie. Ze sobą w roli głównej. Co zobaczyła? Jak myślicie? Odsyłam do książki. Powiem tylko, że miałam okazję widzieć Mirkę Chojnacką w oku kamery. Ona jest okrutna (kamera w sensie). Pomijam dodatkowe kilogramy i zbyt widoczne zmarszczki. Nie no, idzie się przyzwyczaić, pewnie, tylko że pierwsze wrażenie jest piorunujące. Naprawdę tak wyglądam? I mam taki głos? Wykrzywiam tak usta? Rany boskie, tragedia. Półwieczna zresztą. A inni mówią, że… nieważne. Ważne, że nie jesteśmy w stanie spojrzeć na siebie z dystansu, perspektywy drona, muchy, żaby, czegokolwiek. I perfekcyjnie tworzymy iluzję, patrząc codziennie w lustro. Tak jak Lotte.

A co z tym wszystkim ma wspólnego Bertold Brecht? Lotte opowiada swoim studentom o „Matce Courage” i „Dobrym człowieku z Seczuanu”. Ja opowiadam moim uczniom o „Procesie” Kafki i „Królu Edypie” (no i oczywiście o literaturze wojny i okupacji). Obu nam przyświeca jeden cel – uzmysłowić młodym ludziom, że bohaterowie utworów, nawet tych sprzed tysięcy lat, powstali nie bez przyczyny. Zostali wykreowani po to, by każdy mógł odnaleźć w nich siebie. Everymana. Litość i trwogę. Katharsis. Matka Courage traci wszystkie dzieci, ale zaprzęga się do wozu i idzie za wojskiem. Dobry człowiek z Seczuanu daje i odbiera. Józef K. nie może pogodzić się z systemem. Edyp dokonuje wyborów nieodwracalnych w skutkach. My też. Lotte twierdzi, że jest dobrym nauczycielem. Ja też. „Kaukaskie koło kredowe”, część 5, „Historia sędziego Azdaka”. Punkt kulminacyjny historii Lotte Bøk. Lalka została rozerwana. Show (song) must go on.

Przyjdźcie do mnie na lekcję. Pokażcie mi swoją iluzję, a powiem wam, kim jesteście. Aj, nie. Jeszcze raz. Przyjdźcie do mnie na lekcję. Pokażę wam swoją iluzję, powiecie mi, kim jestem.

Mirka Chojnacka

„Song nauczycielki” Vigdis Hjorth, Wydawnictwo Literackie, 2020

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>