Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Polscy Griswoldowie, czyli Stelar bawi świątecznie

Griswoldowie przyjechali do Świeradowa – Zdroju – oto, co mi przyszło do głowy tak mniej więcej po przeczytaniu setki stron powieści Marka Stelara – „Góra kłopotów”. Dalej było jeszcze lepiej, a góra kłopotów okazała się wysoka jak Mount Everest…

Moim ulubionym świątecznym filmem wcale nie jest „Kevin sam w domu”, ale „W Krzywym Zwierciadle: Witaj Święty Mikołaju” – oglądam go co roku i za każdym razem śmieszy mnie tak samo, choć doskonałe znam wszystkie gagi. W tym filmie Clark Griswold chce urządzić idealne, rodzinne święta Bożego Narodzenia, ale wszystko się wali… Choinka płonie, lampki do ozdoby domu nie chcą się świecić, a do tego pojawiają się niezapowiedziani goście, z których jeden to chodząca katastrofa. W książce Stelara również pojawia nieoczekiwanie postać z przeszłości rodziny, a osobą, która generuje kłopoty jest Szwagier. Ten mieszkający w górskim pensjonacie syn seniorki rodu jest – jak mówią o nim inni członkowie rodziny – inteligentny jak parkomat albo krzyżówka rozwielitki, moździerza i tłuczka do mięsa.

Ale od początku… Oto Misiek (znaczy Michał) wraz z żoną i nastoletnim synem 21 grudnia przyjeżdżają w góry, by spędzić święta Bożego Narodzenia w klimatycznej, starej willi (na co dzień będącej pensjonatem), należącej do teściowej. Misiek wolałby co prawda spędzić ten czas na przykład na Teneryfie, ale no cóż, jest jak jest.

Na miejscu okazuje się, że seniorka rodu jest właśnie w szpitalu (choć ma zostać wypisana w Wigilię), a Świeradów – Zdrój wygląda bajkowo, bo śniegu napadało wyjątkowo dużo. Tyle że ogromne ilości białego puchu stają się początkiem problemów przedświątecznych. A potem, niczym u Griswoldów, zaczynają się kłopoty, jeden za drugim, a każdy coraz większy. Łącznie ze znalezieniem, hmmm, trupa… Tu zrobię kropkę, by zbyt dużo nie zdradzać. Aczkolwiek moje „hmmm” oznacza baaardzo dużo zabawnych (dla czytelników, nie dla bohaterów książki) sytuacji.

Książka Marka Stelara podoba mi się nie tylko z powodu skojarzeń ze wspomnianym filmem. Nudzi mnie bowiem większość świątecznych powieści, których finałem jest romans, spotkanie dawno niewidzianych kochanków albo sielanka skłóconej dotąd rodziny. Tym razem fabuła jest całkiem inna.
Mam nadzieję, że autor będzie kontynuował świąteczną książkę. Chętnie przeczytam „Górę kłopotów 2”, a może też 3, 4 i 5 część. Skoro „Listy do M.” doczekały się już piątej części, to i Stelar mógłby zaszaleć świątecznie i stworzyć całą serię. Zwłaszcza że Szwagier to – mam wrażenie – źródło nieskończonych kłopotów.

Każdy ma jakiegoś szwagra w rodzinie. Zatem też wielu czytelników zapewne chętnie by podrzuciło autorowi kilka niezłych historii. Pierwsza się zgłaszam, gdyby była taka potrzeba :-)

Monika Gapińska – bookstagram Setka z kotem

Marek Stelar, Góra kłopotów, Wydawnictwo Filia 2022


Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>