Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

„Pomysłów mam mnóstwo”- rozmowa z Markiem Stelarem

9 lutego ukaże się najnowsza powieść Marka Stelara pt. „Skrucha”. „Wiosna dwa tysiące osiemnastego roku. Aspirant Dominik Przeworski, „kryminalny” ze szczecińskiej Komendy Miejskiej Policji trafia do niewielkiej miejscowości na samym końcu Polski. Od tej pory ma zaprowadzać porządek jako dzielnicowy w Nowym Warpnie” – tak brzmi zapowiedź, a poniżej rozmowa o książce z Autorem.

Monika Wilczyńska: Gdyby tak jednym zdaniem opisać Twoją najnowszą powieść? Jak by brzmiało?

Marek Stelar: To historia o tym, jak łatwo, koszmarnie łatwo zniszczyć życie sobie i innym ludziom, nawet mając dobre intencje. To duży skrót, ale oddaje w dużym stopniu to, o czym „Skrucha” jest.

Co jest takiego w Nowym Warpnie i okolicy, że właśnie tam zdecydowałeś się umieścić akcję „Skruchy”?

MS: Cisza, spokój, piękno natury, duuużo wody, egzotyka końca świata, bliskość granicy i wynikające z tego transgraniczne relacje i wiele więcej. To wszystko mnie urzekło i już kilka lat temu obiecałem sobie, że tam właśnie będzie toczyć się jedna z moich historii.

I pomyśleć, że wielu Szczecinian jeszcze tam nie dotarło… Kto wie, może po przeczytaniu Twojej książki pojadą tam po raz pierwszy? Pojadą i…. na ulicach miasteczka zrobi się tłoczno… Będą szukać miejsca pracy głównego bohatera, aspiranta Przeworskiego, a potem zaglądać do ogródków w Podgrodziu. Czy burmistrz i mieszkańcy są gotowi na tłum fanów Stelara? :-)

MS: Czasem sobie myślę że kiedy już „Skrucha” okrzepnie i zapoznają się z nią mieszkańcy Nowego Warpna, to albo będę miał tam swoją ulicę, albo spalą mnie na stosie na miejskiej plaży. A poważnie: to małe, urokliwe miasteczko o ogromnym potencjale turystycznym, który znakomicie wykorzystano za czasów promu ze sklepem wolnocłowym kursującego do Altwarp po drugiej stronie granicy. Dziś przyjeżdżają tam jedynie motocykliści i rowerzyści, czasem zagraniczne wycieczki autokarowe, poza tym nie dzieje się dosłownie nic. Trapią je problemy typowe dla takich miejsc, ale dzięki paru, czy parunastu osobom, także tym, które miały swój udział w powstaniu „Skruchy” mam nadzieję, że wrócą czasy świetności, niekoniecznie za sprawą statku. I kto wie, może faktycznie spotkamy się tam na wycieczce tropem zdarzeń ze „Skruchy”?

Nowe Warpno… Podgrodzie… Niby oaza spokoju, ale …. kryją w sobie wiele tajemnic.
W książce bazujesz na wielu autentycznych wydarzeniach, m.in. na tragedii, która wydarzyła się w tej okolicy w 1997 roku. Jak przygotowywałeś się do pisania, kto Ci w tym pomagał? Spacery po okolicy? Rozmowy z miejscowymi? Wizyta w bibliotece w Nowym Warpnie? :-)

MS: To miejsce naznaczone kilkoma tragediami, które wydarzyły się na przestrzeni dziesięcioleci, a najgorsze, że te największe dotyczyły dzieci. Jak często się dzieje w takich przypadkach, wszystko owiane jest mgłą tajemnicy nawet mimo chęci i starań, by je do końca wyjaśnić. Bardzo pomocnych było kilkoro mieszkańców Nowego Warpna oraz osób z nim związanych zawodowo, szczególnie chyba wymienić tu należy dzielnicowego, pewnego pasjonata lokalnej historii, zresztą dawnego komendanta policji, dawną pedagog z SOSW w Podgrodziu i specjalistkę od miejscowych legend, a także panią bibliotekarkę i emerytowanego oficera Straży Granicznej. To przede wszystkim dzięki nim „Skrucha” jest pełną emocji historią, często wstrząsającym zapisem ludzkich poczynań, wyborów i konsekwencji. Przeczytacie o nich więcej w posłowiu „Skruchy”.

Nowy bohater, którego stworzyłeś, to młody, wysoki, wysportowany brunet. Już na początku książki wzbudzi w nas współczucie, bo jego dotychczasowe życie legnie w gruzach… Czytelniczki chyba go pokochają! Czy Dominik Przeworski ma jakieś wady?

MS: Oczywiście, kto ich nie ma? Jest pedantyczny do bólu, co budzi w jednych lekkie rozbawienie, a w innych niechęć, między innymi we mnie. Nie obdarzyłem go jakąś niewiarygodną liczbą cech, ani dobrych, ani złych, jest po prostu normalnym facetem, choć raczej powinien podobać się kobietom. Hmm, w zamierzeniu miał być moim totalnym przeciwieństwem. Jak wyszło? Czekam na sygnały od Czytelniczek…

Ile tomów z aspirantem Przeworskim masz w planach?

MS: Na razie dwa. Chciałbym za jakiś czas wrócić do Nowego Warpna, gdzie Przeworski osiądzie już na dobre i znów będzie grzebał w przeszłości, tym razem tej tużpowojennej. Znowu okaże się, że ludzie się nigdy nie zmienili i nie zmienią, bo tacy już są.

Zasiadając do pisania powieści znasz jej zakończenie, czy wyłania się ono w trakcie pisania?

MS: Znam. Zawsze znam początek i koniec, a to, co dzieje się pośrodku, to konsekwentna droga od początku do końca właśnie. Różne rzeczy się w trakcie dzieją, ale te dwie rzeczy są w zasadzie niezmienne.

„Skrucha” to …. smutna historia (jak prawie każda z Twoich powieści). Dużo emocji kosztuje Cię pisanie takich książek? Czy rzutuje to potem na Twoje samopoczucie w ciągu dnia?

MS: Pewnie tak, ale chyba jednak działa to w drugą stronę. Tworzenie historii pełnych emocji, przeważnie negatywnych jest dla mnie jakąś formą terapii. Boli mnie wiele rzeczy na świecie, a moje opowieści są skanalizowaniem i upustem tych kumulujących się we mnie uczuć. Chyba bezpiecznym i z korzyścią dla obu stron: dla mnie i dla Czytelników.

Premiera „Skruchy” już 9 lutego, a kiedy odbędą się najbliższe spotkania, podczas których Autor będzie podpisywał swą najnowszą powieść?

MS: Na razie mogę powiedzieć o trzech: 16.02 0 18:00 w filii nr 7 MBP w Szczecinie, 17.02 o 18:00 w księgarniokawiarni Między wierszami i 19.02 o 11:00 w księgarni Mandala na osiedlu Zawadzkiego w Szczecinie. Pewnie pojawią się kolejne, dam znać!

Czy możemy liczyć również na audiobook?

MS: Możemy. Powinien pojawić się w okolicach premiery na audioteka.pl

Pod koniec ubiegłego roku informowałeś o sprzedaży praw do ekranizacji „Blizn” i „Sekty”. Fani trzymają kciuki za filmy lub serial, ale w głowach pojawia się pytanie: Kto powinien zagrać Tomasza Rędzię? Gdybyś mógł wybierać, kogo obsadziłbyś w tej roli?

MS: Gdybym miał być indykiem myślącym o niedzieli (bo zdaję sobie sprawę, że od kupna praw do ekranizacji do sfilmowania droga długa i wyboista) to chyba widziałbym w roli komisarza Rędzi albo Jacka Braciaka, albo Michała Czerneckiego. Lubię ich i choć może nie do końca pasują do moich wyobrażeń, nie miałbym nic przeciwko.

Wiem, że wielu autorów w dniu premiery swojej najnowszej książki ledwo pamięta co w niej było, bo… piszą już kolejną. Czy tak jest również w Twoim wypadku? Nad czym teraz pracujesz?

MS: Zgadza się, ja też tak mam… Piszę thriller psychologiczny, napisałem już opowiadanie kryminalne do pewnej antologii, piszę następne do kolejnej, a później zdaje się przystępuję do pracy nad Rędzią nr 4. Nooo: nie twierdziłem nigdy, że to będzie trylogia… ;-)

Chciałbyś spróbować jeszcze innych gatunków literackich w przyszłości?

MS: Właśnie próbuję (patrz wyżej). Pomysłów mam mnóstwo, wiele obiecuję sobie po wycieczkach w inne rejony literatury rozrywkowej, ale jednak muszę skupić się na wykonaniu planu. Co nie oznacza, że nie będę starał się, żeby te wycieczki stały się elementem tego planu…

A myślałeś o napisaniu książki dla dzieci lub młodzieży? To wbrew pozorom wymagający czytelnicy. Już widzę przed oczami taki obrazek: mama z tatą czytają np. „Skruchę”, a dziecko jakąś przygodówkę Stelara ;-)

MS: Tak, to też jeden z kierunków moich wycieczek. Zgadza się, dzieciaki to wymagający odbiorcy i tu nie ma ślizgania się po temacie: trzeba się przyłożyć. No i oczywiście będzie to kryminał…

Czekam zatem z niecierpliwością! :-)
O co najczęściej pytają czytelnicy na spotkaniach i na Twoim fanpage’u? O kontynuację „Intruza”?

MS: Cóż, pytania o „Intruza” zdarzają się częściej, niż bym chciał na nie odpowiadać. Sytuacja wciąż jest w zawieszeniu, tom drugi niemal gotowy, ale okoliczności nie sprzyjają. Tradycyjnie powiem: nie zostawię tak tego. Coś w końcu się ruszy! A poza tym Czytelnicy pytają o wszystko, a ja chętnie na wszystko odpowiadam!

Dziękuję!

Z Autorem rozmawiała Monika Wilczyńska

Marek Stelar (właśc. Maciej Biernawski) – rocznik 1976, z wykształcenia architekt. Miłośnik muzyki rockowej i elektronicznej, kryminału i szeroko pojętej grozy w wydaniu literackim i filmowym. Rozdarty wewnętrznie konfliktem między przygnębiającym uczuciem zaniku wiary w ludzkość, a desperacką nadzieją na istnienie jednostek moralnie doskonałych. „Szczeciner” silnie związany z przygranicznym regionem północno-zachodniego skraju Polski, zwłaszcza Puszczy Wkrzańskiej, Zalewu Szczecińskiego i pobrzeża Bałtyku po obu stronach granicy.
Debiutował w 2015 roku powieścią „Rykoszet”, w tym samym roku ukazał się „Twardy zawodnik”, a w 2016 „Cień” – trylogia kryminalna wydana przez Videograf. Kolejna seria kryminalna to wydana nakładem wydawnictwa Filia trylogia o inspektorze Suderze („Niepamięć”, „Niewiadoma” i „Nietykalny”). Później ukazał się jeszcze „Blask” (2019), i pierwsza część serii „kontrwywiadowczej”, „Intruz” (2020) oraz cykl o nadkomisarzu Rędzi: „Blizny”, „Sekta” i we wrześniu 2021 roku „Głębia”. 9 lutego 2022 roku ukaże się najnowsza książka pt. „Skrucha”.

zdjęcie: Katarzyna Bazylińska

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>