Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

„Potrzebuję tylko laptopa…” – rozmowa z Markiem Stelarem

Pierwsza powieść Marka Stelara ukazała się w 2015 roku. Dziś na  koncie autora jest ich kilkanaście. 1 września ukaże się najnowsza – trzeci tom z serii o nadkomisarzu Rędzi. Poniżej rozmowa z autorem o pisaniu, inspiracjach i planach na przyszłość.

Podobno szczecińscy czytelnicy dzielą się na tych co czytali Stelara i tych, którzy JESZCZE Go nie czytali. Kiedy w marcu 2020 roku spotkaliśmy się na Targach Książki w Poznaniu, byłam lekko zakłopotana, bo należałam do tej drugiej grupy. Choć słyszałam wiele pozytywnych opinii o Twoich książkach, jakoś z kryminałami nie było mi po drodze. W końcu zrobiłam to! Gdy ukazały się „Blizny” przeczytałam! No i tak się zaczęło… Została mi jeszcze powieść „Sedno” ale to, jak podkreślasz, „inny Stelar”, prawda?

Marek Stelar: Bardzo inny, zdecydowanie nie dla wszystkich, przede wszystkim, to nie jest powieść kryminalna. Wsadziłbym ją do szufladki „weird fiction”. Pokazuje ciemną stronę człowieka i to bardzo ciemną: w czasie jej pisania miałem autentyczny kryzys wiary w człowieczeństwo. Nie jestem nawet pewien, czy minął, w każdym razie z radością poznaję dobrych i cudownych ludzi, którzy swoją postawą, przekonaniami i działaniami są w kontraście do prawie wszystkich bohaterów „Sedna”. I nie ma ich niestety tak wielu, dlatego tak ich cenię. I cieszę się też, że jednak spróbowałaś kryminału. Zdarzają się perełki: nie mówię, że moje, ale mam nadzieję, że znajdziesz w tej działce literatury coś naprawdę wartościowego!

Twoje powieści to nie tylko mroczne kryminały. Ja najbardziej cenię to, co pomiędzy. Historie i realia z dawnych lat, stary Szczecin, który opisujesz w książce „Blask” oraz ironia, sarkazm (szczególnie w dialogach), relacje międzyludzkie, świetne portrety, również psychologiczne, bohaterów. Jesteś dobrym obserwatorem, można powiedzieć „znasz się na ludziach”. Psycholog-amator?

MS: Zdecydowanie amator. Nie wiem, czy znam się na ludziach; chcę wierzyć, że tak. Obserwuję ich, interpretuję ich zachowania, gesty, zgaduję, o czym myślą, choć nigdy nie mogę mieć pewności, czy się mylę, czy nie. Po prostu zbieram materiał do tworzenia swoich własnych bohaterów. Sarkazm i ironię uwielbiam. Lubię też sięgać w swoich historiach w przeszłość: wiązać zdarzenia, które w niej nastąpiły z teraźniejszością. No, i kocham stary Szczecin i Szczecin w ogóle.

Mówią, że jeśli ktoś pisze kryminały, pewnie ma mroczną duszę… W jednej z Twoich książek, bohater mówi: „…ja wręcz uwielbiam, kiedy dobro zwycięża. Kiedy triumfuje sprawiedliwość”. Podpisujesz się pod tymi słowami? Jaki tak naprawdę jest Stelar?

MS: Tak, to moje słowa. Zwykle staram się nie wrzucać swoich poglądów i przekonań w bohaterów, ale czasem robię małe odstępstwo od tej zasady. Tak było i w tym przypadku. Czy mam mroczną duszę? Tak, chyba tak, ale to nie jest ten sztampowy mrok kojarzony z filmowymi psychopatami, jestem chyba w miarę normalny, jeśli brać pod uwagę normy społeczne i moralne. Mój mrok wynika z tej świadomości, że dobro wcale nie zawsze zwycięża, że wina nie zawsze zostaje ukarana i że w każdej chwili w życiu każdego z nas może zdarzyć się coś złego. A poza tym jestem pogodnym człowiekiem 😉

Podobno nie marzyłeś o tym, by zostać pisarzem, a pierwszą książkę wydałeś przed 40-stką. To prawda?

MS: Tak, niemal dokładnie w dzień moich trzydziestych ósmych urodzin dowiedziałem się, że mój debiut zostanie wydany, a stało się to faktem pięć miesięcy później. Pisanie było efektem tego, że przestało mi wystarczać czytanie, stało się jakąś potrzebą, ale jeszcze długo potem nie sądziłem, że przejście na zawodowstwo i życie z pisania może stać się moim udziałem. Aż nagle stało się. I dobrze!

Czy Twoje lektury z dzieciństwa i późniejsze miały wpływ na to, o czym teraz piszesz? A może nie tylko książki? Skąd tak wszechstronna wiedza na różne tematy? A może pomaga Ci cały sztab ludzi?

MS: Oczywiście! To, czym się karmiłem w dzieciństwie i młodości, procentuje obecną twórczością, jak zatem można się domyślać, nie były to dzieła literatury światowej, a raczej kryminalna i horrorowa pulpa. Czytałem klasyków, oczywiście, w liceum byłem w klasie o profilu humanistycznym, ale nie oszukujmy się: nad nich przedkładałem na przykład Kinga. Nawet dziś moimi ulubionymi pisarzami z wyższej półki są Palahniuk, Vonnegut i LeCarre, a więc ci, którzy reprezentują nieco mroczny i posępny nurt literatury. Jeśli chodzi o pomoc: tak, oczywiście, ludzi, którzy pomagali mi zdobywać informacje można już liczyć na tuziny. Wiedza wiedzą (tak, nabyłem jej odrobinę czytając nie tylko beletrystykę kryminalną, ale również literaturę faktu), tylko że pewnych rzeczy wiedzieć po prostu nie mogę, a ci ludzie, przeróżnych branż, zawodów i zajęć udzielają mi odpowiedzi na najdziwniejsze pytania. Bez nich moje książki byłyby z pewnością uboższe o istotne detale, albo po prostu momentami zabawne, bo nie uniknąłbym przykrych wpadek.

Akcja Twoich książek dzieje się nie tylko w Szczecinie. Bohaterowie np. „Intruza” (Wyd. Filia, 2020) często podróżują – Folgaria, Wenecja, Luksemburg. Ulice, knajpy, hotele… O ile Szczecin znasz dobrze, bo to Twoje rodzinne miasto, to czym się wspomagasz opisując inne miejsca? Zakładając, że w każdym z nich byłeś, musisz mieć świetną pamięć! 😉

MS: Tak, jeśli decyduję się pisać o jakimś miejscu spoza Szczecina, wolę żeby było to jedno z tych, które odwiedziłem. Mam świetną pamięć przestrzenną i wizualną, pamiętam mnóstwo szczegółów z przeszłości, bodźce zapachowe i czuciowe związane z tymi konkretnymi miejscami… Ale zawsze jest coś za coś: zapominam za to, gdzie położyłem telefon, albo wyciągnąć mięso z zamrażarki i jest kłopot z obiadem.

Jak już jesteśmy przy „Intruzie”. Wiem, że czytelnicy wciąż zadają to pytanie: Kiedy kolejna część? Pisze się? A może książka już gotowa i czeka tylko na wydanie/wydawcę?

MS: Kolejna część jest prawie skończona. Dalsze losy bohaterów „Intruza” opowiedziane są z perspektywy żony ministra Karaimowa. Niestety, z różnych względów wydawca wstrzymuje się z publikacją, skupiając się na kryminałach. Ale nie zostawię tak tego i dalszy ciąg w końcu ujrzy światło dzienne w jakiejś formie. Obiecuję!

To ile już masz na koncie wydanych książek, i w ilu zbiorach opowiadań można znaleźć Twoje teksty?

MS: Spoglądam na jedną z półek, gdzie sobie stoją te moje historie… Dwanaście powieści, dwie antologie, w których znalazły się moje opowiadania kryminalne, kilka następnych w magazynach „Okolica strachu”… Hmm. Sporo, jak na sześć lat. Mam nadzieję, że powstanie jeszcze kilka książek.

Łatwiej napisać jedno opowiadanie na zadany temat (w zbiorach pewnie tak jest?) czy jednak lepiej rozpisać historię na całą książkę lub… trzy?

MS: Nie ma zasady, przynajmniej w moim przypadku. Jest plan, to się go wykonuje. Ale mam pomysł na dłuższą fabułę, który wyrósł z zaczętego opowiadania i podobno takie sytuacje nawet często się zdarzają.

Krugły? Rędzia czy Suder? Pewnie wielu czytelników zastanawia się, który z nich ma najwięcej z samego Autora. Jak to jest? Twoi bohaterowie mają trochę Twoich cech? Dajesz im coś od siebie? A jeśli nie…. to……., którego z nich najbardziej lubisz?

MS: Krugłemu dałem od siebie zamiłowanie do sztuki, Suderowi swój „krótki lont”, czyli impulsywność, Rędzi zamiłowanie do muzyki, którą i ja lubię. I tyle. Dawanie swoich cech bohaterom tworzonych przez siebie powieści uważam za naganne i szkodliwe, i dla autora i dla czytelnika. Jedna z maksym, którymi się podpieram w pisaniu jest fragment recenzji pewnej książki: „główny bohater na kilometr cuchnie alter ego autora”. Jakież to znamienne słowa: oto wynika z nich wprost, że czytelnika nie oszukasz konstruując superbohatera złożonego ze swoich własnych cech, które uważasz zwykle za najlepsze i cudowne, głównie dlatego, że są twoje. A najbardziej lubię chyba Rędzię. Jakoś tak przypadł mi facet do gustu.

To prawda, sympatyczny z niego facet! 😉 Wśród Twoich bohaterów jest też kobieta – Agata Prażmowska, szczecińska prawniczka („Blask” Wyd. Videograf, 2019). Trudno „pisze się postać” z kobiecej perspektywy?

MS: Nie wiem. Nie wiem dlatego, bo nie mam pewności, czy zrobiłem to dobrze. Mam nadzieję, że wczułem się w kobietę wystarczająco poprawnie, żeby stworzyć tę postać i prowadzić narrację z jej punktu widzenia szczerze i bez fałszu, wynikającego z tego prostego faktu, że jestem mężczyzną. Zawsze dobrze rozmawiało mi się z kobietami, rozumiałem je i słuchałem ich z ciekawością: może po prostu mam w sobie coś z kobiecej natury, a może dużo zapamiętałem?

Od niedawna stałeś się pełnoetatowym Autorem. Oznacza to, że porzuciłeś etat urzędnika i możesz poświęcić się tylko pisaniu. No właśnie „tylko…”. Wiemy jak to jest z pracą w domu… Jaki masz plan na organizację dnia i na ile książek rocznie mogą liczyć Twoi czytelnicy? 😉

MS: Plan jest taki, żeby wyrobić normę dziesięciu tysięcy znaków dziennie. Czasem wypala, czasem nie, wiadomo. Ile książek? Kto to wie? Chyba bezpiecznie będzie odpowiedzieć: tyle, na ile pozwoli czas i okoliczności. Nic na siłę, nic na szybko, bo to grozi katastrofą Po co robić to sobie i czytelnikom?

Gdy już masz pomysł na książkę, od razu pojawia się w głowie tytuł, czy ten klaruje się w trakcie pisania?

MS: A różnie. I tak, i tak, czasem tytuł i tak zmienia wydawnictwo, a ja, jeśli mnie to bardzo nie razi, zgadzam się. W końcu to współpraca. Nie wiem, czy tytuł jest aż tak ważny dla odbioru całości, choć oczywiście ważne jest, by pasował do treści i był raczej chwytliwy.

A gdzie rodzą się najlepsze pomysły? W ciszy czy… podczas biegania po lesie?

MS: W najbardziej niespodziewanych momentach, choć faktycznie bieganie przynosi ich najwięcej. Jestem wtedy sam, mam wolną głowę i mogę spokojnie pomyśleć. A inne sposoby to czytanie gazet i oglądanie wiadomości: tam są też świetne pomysły. Niestety głównie oparte o prawdziwe wydarzenia…

Jak wygląda Twoje miejsce pracy twórczej? Czego potrzebujesz by spokojnie pisać? Cisza? Kawa? Herbata? Cygaro? Niektóre pisarki wkładają czerwone szpilki. A Marek Stelar? 😉

MS: Potrzebuję tylko laptopa. Nawet jeśli mam wolne tylko pięć minut, siadam do niego z marszu i wykorzystuję je maksymalnie. Nie potrzebuję żadnych okoliczności, nawet ciszy, po prostu się wyłączam. Wiem, jestem szczęściarz, że tak mam…

A co z okładkami? Masz jakiś wpływ na ich wygląd czy dostajesz tylko gotowe projekty?

MS: Większy lub mniejszy. Czasem wykorzystany zostaje mój pomysł, choć przeważnie po prostu akceptuję projekty wydawców. Ale chyba nie mam na co narzekać: okładki moich powieści są świetne. Tak myślę.

Sudera (cykl: Suder, Wyd. Filia) zamknąłeś w trzech tomach, Krugłego (cykl: Krugły i Michalczyk, Wyd. Videograf) również (choć każda z tych postaci występuje również na kartach innych powieści), czy Rędzia (cykl: Nadkomisarz Rędzia, Wyd. Filia) będzie tym, który zasłuży na 4 tom? A może pracujesz teraz nad czymś zupełnie innym i czytelnicy poznają nowego bohatera?

MS: Na razie daję im wszystkim spokój od siebie, muszą trochę odpocząć. Powstaje nowa powieść z nowym bohaterem, jeszcze nie wiem, czy to będzie seria, czy pojedyncza historia. Za to mam nadzieję, że będzie dobra. Na pewno prawdziwa, bez krwawych fajerwerków, będzie w niej dużo emocji i ludzkich, poplątanych relacji i jak zwykle cofniemy się odrobinę w czasie do połowy lat 90-tych. Aspirant Przeworski będzie działał w Nowym Warpnie, a więc tym razem wyprawiamy się poza Szczecin.

I po tym krótkim wprowadzeniu, przechodzimy do ostatniej książki! :-) Bardzo wciągająca (czytałam!) „Głębia” (seria: Nadkomisarz Rędzia, Wyd. Filia 2021) ma premierę 1 września. Z tej okazji spotkasz się w różnych miejscach z czytelnikami, którzy mogą otrzymać od Ciebie dedykacje w swoich egzemplarzach. Możesz powiedzieć, gdzie i kiedy?

MS: 01.09 – MBP Szczecin, filia nr 7 na placu Matki Teresy z Kalkuty, godzina 18.00. Potem 02.09 – FiKa o 16, 03.09 Między Wierszami o 18.00, 04.09 o 11.00 TDK na osiedlu Zawadzkiego, 07.09 na 15.00 Kamienica w lesie, a 23.09 Mierzyn. Ponadto w lokalnych księgarniach w porozumieniu z księgarzami można zostawiać wnioski o autograf: z przyjemnością będę je realizował!

W Miejskiej Bibliotece będziesz odpowiadał na pytania Czytelników. Najdziwniejsze pytanie od Czytelnika w Twojej karierze?

MS: Bywały różne, ale wyparłem je chyba z pamięci! 😊

To jeszcze na koniec, ostatnie ode mnie, aby nie wyczerpać wszystkich pytań: W weekend przyjeżdżają do Ciebie znajomi z innego miasta. Chcesz im pokazać Szczecin. Gdzie ich zabierasz?

MS: Tak się złożyło, że przedwczoraj wpadł do Szczecina mój znakomity kolega pisarz Marcel Woźniak z żoną. Mieli ograniczoną ilość czasu, dosłownie trzy godziny, za to ogromną ciekawość naszego miasta, więc musieliśmy skupić się na najważniejszych rzeczach. Spacer trasą plac Zamenhofa-plac Grunwaldzki-Park Żeromskiego-Wały Chrobrego-Starówka-plac Żołnierza-deptak Bogusława i Filharmonia z Muzeum Przełomów razem z małym wykładem o historii miasta. A gdyby zostali na dłużej, to oczywiście pozostałe mustseeny plus moje zakamary.

Dziękuję!

Z Autorem rozmawiała Monika Wilczyńska

Marek Stelar (właśc. Maciej Biernawski) – rocznik 1976, z wykształcenia architekt. Miłośnik muzyki rockowej i elektronicznej, kryminału i szeroko pojętej grozy w wydaniu literackim i filmowym. Rozdarty wewnętrznie konfliktem między przygnębiającym uczuciem zaniku wiary w ludzkość, a desperacką nadzieją na istnienie jednostek moralnie doskonałych. „Szczeciner” silnie związany z przygranicznym regionem północno-zachodniego skraju Polski, zwłaszcza Puszczy Wkrzańskiej, Zalewu Szczecińskiego i pobrzeża Bałtyku po obu stronach granicy.
Debiutował w 2015 roku powieścią „Rykoszet”, w tym samym roku ukazał się „Twardy zawodnik”, a w 2016 „Cień” – trylogia kryminalna wydana przez Videograf. Kolejna seria kryminalna to wydana nakładem wydawnictwa Filia trylogia o inspektorze Suderze („Niepamięć”, „Niewiadoma” i „Nietykalny”). Później ukazał się jeszcze „Blask” (2019), i pierwsza część serii „kontrwywiadowczej”, „Intruz” (2020) oraz cykl o nadkomisarzu Rędzi: „Blizny”, „Sekta” i we wrześniu 2021 roku „Głębia”.

zdjęcie: Krzysztof Karpiński

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>