SOBOTA – 9 września 2023

SOBOTA – 9 września 2023

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Randka z architekturą

ksiega zachwytów„Być może spośród wszystkich sztuk architektura jest dziełem najbardziej bezwzględnie lekceważącym twórcę. Najskuteczniej go pochłania, rozpuszcza w sobie, czyni niewidzialnym jako stworzyciela, któremu zawdzięcza swe powstanie.” /Ryszard Koziołek „Dobrze się myśli literaturą”/.

Po co nam dobra architektura? Czy to możliwe że siermiężny socmodernizm lat 50-80 zeszłego wieku zostawił nam w spadku prawdziwe architektoniczne perły? Czym charakteryzuje się współczesne budownictwo? Czy zawsze musi być efektowne, monumentalne i luksusowe? A może dla odmiany zachwyci nas minimalizm, skromność, prostota i łagodny dialog z otaczającym krajobrazem lub ożywcza polemika nowego ze starym?

Subiektywny przewodnik Filipa Springera to odtrutka na wcześniejsze książki autora o atakującym nas zewsząd architektonicznym kiczu i przestrzennej szpetocie. Tym razem autor postanowił udowodnić nam, że wbrew temu co pokazują fanpejdże typu Polisz Arkitekczer czy Wanna z kolumnadą (ten ostatni prowadzony przez Springera z nazwą pochodzącą od jednej z jego książek) polska architektura ma się całkiem nieźle. To nie kolejne nudne kompendium wiedzy, ale wciągająca opowieść o jego istocie, niewątpliwej urodzie, kontekście powstania, która zmusza czytelnika do chwili zadumy, zachwytu bądź bolesnego rozczarowania.

Mimo tytułu sugerującego pełen podziw Springer od początku pilnuje byśmy nazbyt szybko nie poszybowali nadęci nadmiarem pychy ponad iglicę Pałacu Kultury i Nauki, bowiem „Księgę zachwytów” rozpoczyna nieco gorzki wstęp o powszechnie panującym wśród architektów narcyzmie, który udziela się także inwestorom i staje się niejako „sponsorem” większości powstających obecnie budowli. Monolityczne pomniki powstające na jego cześć przytłaczają i onieśmielają nas krzykliwą formą i nadmiarem luksusu, bo przecież nie może być inaczej jak „na bogato”. Jak twierdzi autor od architektury nie ma ucieczki i trudno się z nim nie zgodzić. Od niej zależy jakość naszego życia. Architekci kreują życiową przestrzeń, dzięki nim nasze życie może być udręką, lub stać się całkiem przyjemne i komfortowe.

Nie można zapominać, że architektura jest przede wszystkim dziedziną sztuki, która kształci w nas poczucie estetyki, szlachetnej harmonii, uwrażliwia na piękno czy brzydotę. Może zaskoczyć, oczarować, a jej indywidualny odbiór nierozerwalnie wiąże się z pojmowaniem otaczającego nas świata. Jednak samo patrzenie nie wystarczy, bo „czytanie architektury” jest doświadczeniem wielozmysłowym, a jakość architektury najlepiej rozpatrywać w trzech kategoriach: kontekstu, ogółu i szczegółu, co oznacza, że jedną z najważniejszych cech jest to, jak dana budowla koresponduje z otoczeniem.

Swoją podróż Springer podzielił na regiony, a każdy z nich został oznaczony na graficznej mapce Polski. Autor rozpoczął od Pomorza Zachodniego kierując swe kroki do foyer Filharmonii Szczecińskiej – zdobywczyni zeszłorocznej prestiżowej europejskiej nagrody Miesa van der Rohe. Jej bryłę stanowi oszczędny „śnieżnobiały kryształ”, który stał się nową ikoną Szczecina wzbudzając jednocześnie wiele kontrowersji i prowokując do powszechnej, żarliwej dyskusji. Budynek jest bezkompromisowy, „gra” jedynie kształtem, który nawiązuje do otoczenia stanowiąc ultranowoczesną kontynuację zabytkowej zabudowy wokół. By w pełni go zrozumieć należy się na niego otworzyć, dysponować pewną wiedzą, odrobiną architektonicznej kultury i zmysłem obserwacji.

Kolejnym punktem na mapie jest znajdujące się tuż obok Centrum Dialogu Przełomy. Springer umieszczając je w swym przewodniku nie wiedział jeszcze, że Szczecin dotknie „klęska urodzaju”. Miasto odniosło bowiem kolejny międzynarodowy sukces, a Muzeum Przełomów, nazywane – bardzo trafnie– „antypomnikiem”, dostało drugą najważniejszą nagrodę architektoniczną za najlepszą przestrzeń publiczną w Europie. Tym sposobem rok po roku dwa największe trofea zdobyły budynki ze Szczecina, do tego bezpośrednio sąsiadujące ze sobą. To absolutnie niezwykłe. Dwa architektoniczne Oscary są pierwszymi tego typu nagrodami zdobytymi przez Polskę. Oba gmachy dowodzą, że najznakomitsza architektura nie zawsze budzi powszechny podziw, wręcz przeciwnie – często prowokuje i drażni. CDP stanowi pakiet „dwa w jednym”- to hybryda świetnego obiektu architektonicznego w komplecie z miejskim placem. Muzeum stanowi echo przedwojennej zabudowy, natomiast wspomniany plac tuż nad nim jest odpowiedzią na powojenne losy tego miejsca. Twórcy Filharmonii i Centrum Dialogu Przełomy szczęśliwie odeszli od ikonicznych, wyzywających i awangardowych projektów na miarę Franka Gehry’ego na rzecz prostoty i szacunku dla miejsc w których się znajdują. Bo warto zauważyć, że Robert Konieczny- twórca CDP, wbrew wcześniej przyjętej tezie o wszechobecnym architektonicznym samouwielbieniu, pozostawił palmę pierwszeństwa w rękach „kryształowej damy” stając się dla niej skromnym lecz niezwykle oryginalnym tłem.

Nie miałam wątpliwości, że lektura książki Springera sprawi mi prawdziwą przyjemność. Szczególnie urzekło mnie kilka budowli opisanych w „Księdze…”, m. in. Centrum Edukacji Technologicznej „Stara Kotłownia” w Kortowie, gdzie po wcześniejszym odsłonięciu charakterystycznej czerwonej cegły, zachowano historyczną substancję architektoniczną i pierwotną funkcję restaurowanego budynku pod ziemią umieszczając nowoczesną infrastrukturę techniczną podtrzymującą industrialny, loftowy charakter budynku, a odrestaurowując detale ubytki uzupełniono stalą i szkłem.

Kolejnym zachwytem jest onieśmielająca swą skromnością modrzewiowa Kaplica w Tarnowie nad Wisłą, z urzekającym ołtarzem stworzonym przez naturę z widokiem na dolinę, czy drewniana geometria bryły Służewskiego Domu Kultury w Warszawie. To także bardzo udana modernizacja klasycznego PRL – owskiego „klocka”, czyli III Liceum Ogólnokształcącego w Tychach, czy łódzkiej modernistycznej „Krańcówki” tramwajowej z 1953 roku odrestaurowanej w zeszłym roku, ikoniczny dom Zofii i Oskara Hansenów w Szuminie, czy oszałamiające Apartamenty na drzewach w Nałęczowie.

Oprócz tytułowych zachwytów Springer umieścił w „Księdze…” m. in. warszawski Dom Handlowy Vitkac i „Wieżę Saurona”- czyli Sky Tower we Wrocławiu. Oba obiekty w zamyśle miały olśniewać i zachwycać swą urodą, jednak zamiast tego bezceremonialnie i brutalnie wdarły się w tkankę miasta. To idealne przykłady wcześniej opisanej arogancji inwestora i architekta, którzy zapragnęli uszczęśliwić mieszkańców wątpliwej urody statuą na swoją cześć.

Ten kto czytał jego poprzednie książki wie, że Filipa Springera cechuje ciekawość i ogromna wrażliwość poparta niebagatelną wiedzą. Cechy te znajdziemy także w cotygodniowych felietonach Dużego Formatu oraz na blogu i kilku fanpejdżach autora. Część z tekstów, które znalazły się w „Księdze zachwytów” mogliśmy już wcześniej przeczytać na portalu Gazeta.pl., gdzie od dwóch lat pojawiają się springerowskie felietony. „Księga zachwytów”, oprócz historii i „zdjęcia portretowego” omawianych obiektów, pod każdym z rozdziałów ma krótką notkę/podpowiedź o lekturze uzupełniającej dany temat, informację o twórcy, inspiracje lub inne ciekawostki.

Wiem, że za każdym razem zachęcam do lektury wszystkich książek Filipa Springera, co oczywiście podtrzymuję, jednak „Księgę zachwytów” polecam szczególnie. To doskonały przewodnik po niejednolitej, a tym samym bardzo ciekawej, architekturze naszego kraju powstałej po 1945 roku, zmuszający nas do spotkania z nią oko w oko, polemiki z napotkaną bryłą i jej otoczeniem oraz próby odczytania intencji „architektonicznych gestów” które wykonali twórcy wybranych przez autora projektów. Bo co ważne, zrozumienie architektury możliwe jest jedynie poprzez bezpośredni kontakt z architektonicznym artefaktem. To także kontynuacja ciągnącej się latami dyskusji o powojennym modernizmie, bo dziś- po latach pogardy i lekceważenia tego typu budowli- już nie zastanawiamy się nad sensownością ich modernizacji i koniecznością ochrony przed zniszczeniem. Coraz częściej zaczynamy dostrzegać ich różnorodność i niewątpliwą urodę, która choć nadgryziona zębem czasu, często zaskakuje przemyślaną i harmonijną całością z otaczającym pejzażem. Często zmusza nas ona także do kontemplacji nad kondycją współczesnej przestrzeni, która przez minione dziesięciolecia powoli traciła swój człowieczy wymiar. Widzimy to szczególnie przechadzając się po nowo powstałych osiedlach.

Springer wraz z wydawnictwem AGORA zadbali by oprócz niezwykle wartościowego wnętrza czytelnika urzekła także oprawa książki, która tworzy z ukrytą w niej treścią wybornie dobrany duet. Niefrasobliwością z mojej strony byłoby nie wspomnieć w tym miejscu o autorach graficznego projektu okładki i zamieszczonych wewnątrz infografik, którymi jest formacja Fajne Chłopaki. Cechą charakterystyczną ich projektów jest nowoczesny i wysmakowany styl nawiązujący do złotej ery polskiego plakatu. To wybór doskonały, choćby dlatego, że trzy projekty tej niebanalnej kompanii znalazły się w zestawieniu najlepszych okładek książkowych zeszłego roku.

Niewątpliwie warto sięgnąć po „Księgę zachwytów”, bo to doskonały wstęp do polemiki na temat kondycji polskiej architektury, zachęta do podróży szlakiem wybranych przez autora budowli. To także inspiracja do wyjścia na randkę z architekturą i nieoceniona pomoc w zrozumieniu jej języka. Polecam!

Ewa Ciereszko

Filip Springer, KSIĘGA ZACHWYTÓW, Wydawnictwo: AGORA SA, Warszawa 2016, Stron: 456

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>