Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Rędzia 2.0

Tym razem będzie wstęp. O tym, jak fajnie (czyt. fantastycznie, świetnie, rewelacyjnie) czyta się książkę w pociągu. A zwłaszcza „Sektę” Marka Stelara, gdyż pociąg był relacji Wrocław Główny – Szczecin Główny i udało mi się skończyć posłowie w Chojnie. Jakem Chojnacka! Bo wiecie, to takie cudne uczucie, gdy czytam powieść, której akcja dzieje się w Szczecinie, będąc setki kilometrów od rodzinnego miasta, naprawdę. Naprawdę w sensie, że czyta się o znanych miejscach, a jest się daleko. Tak trochę nostalgicznie, nieprawdaż? Jednak z nostalgią „Sekta” ma niewiele wspólnego. Chociaż? Hmmm, może odrobinę, kiedy akcja przenosi się w realia sprzed kilkunastu lat.
Miałam sporo szczęścia, że nie jechała tym razem w moim bezprzedziałowym wagonie banda rozwydrzonych dzieciaków (w przedziałowym to jest dopiero nieszczęście!), ale za to przechadzał się dość często bardzo głośny Pan Konduktor Maski Włóż, przerywając mi w nieoczekiwanych momentach wciągającą lekturę. Napisałam „wciągającą”? Aha, no to już wiecie. Czterysta stron w cztery godziny jazdy, więc od razu polecę „Sektę” na podróż (zwłaszcza pociągiem, patrz strona 412), czas minął mi błyskawicznie, mogłoby się wydawać, że za szybko nawet, w rytm przyspieszającej akcji w utworze i stukotu kół. Miałam też wrażenie, jakby od pewnego momentu Stelar zbliżał się zbyt gwałtownie do rozwikłania intrygi, przydałby się czas na postój techniczny tuż przed finiszem, żeby czytelnik miał szansę sam sobie wszystko poskładać do kupy, ale tam. Nudzić się na pewno nie będziecie.

W wielkim skrócie – znany i lubiany komisarz („Blizny”) Tomasz Rędzia na tropie zagadki kryminalnej odnajduje coraz to nowsze ślady rzucające światło na przeszłość i sektę, która już dawno przestała istnieć. A jednak zbierane z wysiłkiem dowody prowadzą wprost do osób z nią powiązanych i więcej nie powiem, żebyście mieli choć trochę zabawy w rozwikływaniu morderstw, mimo czasem zbyt oczywistych wskazówek autora. Niemniej, dzięki dwutorowości akcji udało się Stelarowi pokomplikować relacje między bohaterami na tyle, że wyszło z tego niezłe zamieszanie (chciałam napisać qui pro quo, ale nie jest tak do końca) i trzeba się nagłowić, żeby w końcu mieć pewność, kto jest zabójcą. A o to przecież w kryminałach chodzi.

„Sekta” jest więcej niż tylko wciągającym, brutalnym i mrocznym kryminałem. Jest powieścią stawiającą wiele pytań, jak chociażby to z okładki – co musi się stać, żeby człowiek zamienił się w potwora? Jak się okaże i mało, i dużo. Niektórym wystarczy tylko impuls, innym ciąg niefortunnych zdarzeń. A jeszcze innym odebrana gwałtownie wielka miłość. Przecież tylko dla niej warto żyć, czyż nie? A jeszcze trudniej się z nią rozstać, więc kiedy skończycie czytać posłowie, wróćcie do prologu, wtedy dopiero zrobi na was szokujące wrażenie. W związku z tym, mimo drobnych niedociągnięć w całości, za ten właśnie pomysł Stelara – chapeau bas!

Mirka Chojnacka

Marek Stelar „Sekta”, Wydawnictwo Filia, 2021, seria: Nadkomisarz Rędzia, tom  2

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>