Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Rędzia 3.0

Tak sobie zerknęłam do historii moich publikacji i wyszło na to, że prawie równo rok temu (3 września 2020) napisałam o „Bliznach” Marka Stelara, czyli Rędzi 1.0. Historia kołem się toczy, jak to się mawia, więc całkiem niedawno zrecenzowałam „Sektę” i od razu, pochłaniając jeszcze przedpremierowo, „Głębię”, od której nie mogłam się oderwać. Trzecia część przygód Tomasza Rędzi, przeczytana w jedno niedzielne popołudnie, sprawiła, że zapomniałam o nieoczekiwanym końcu lata i głęboko jesiennej pogodzie.

Głębia, to słowo klucz, które pojawia się parę razy w całej powieści w kontekście tytułu, wyjaśniając jego znaczenie albo raczej – umożliwiając interpretację. Oczywiście, jak i w innych utworach Stelara, ten kryminał nie jest tylko opowieścią o rozwikływaniu zagadki przez komisarza policji, ale też utworem z… głębią. I z tejże głębi wynurza się powieść napisana świetnym stylem, trzymająca w napięciu i sprawnie sprowadzająca czytelnika na manowce, o ile się da. Bądźcie czujni, to może od razu wpadniecie na trop, tym bardziej, że w pewnym momencie Rędzia robi takie małe résumé ze wszystkiego, co wie. I opowiada to kotu. Scena przednia, tylko chyba wolałabym spróbować sama poskładać te puzzle. No nic, na szczęście Wilson nie odpowiada, bo to by już była totalna schiza.

Bardzo dobrym pomysłem okazało się osadzenie akcji w realiach nam najbliższych, pandemicznych i te smaczki bawią najbardziej, jak chociażby scena z matką Rędzi, która wypytywana o dzwoniącego z jej domu policjanta potrafi dokładnie go opisać, a że nosił maseczkę, to już inna sprawa. Humorystycznych fragmentów znajdzie się trochę w tej części, ale może nie tak zabawnych jak w „Sekcie”, kiedy popłakałam się aż do łez, nie bacząc na współpasażerów bezprzedziałowego wagonu. Jakoś tak szczególnie rozśmieszają mnie intertekstualne nawiązania, których nie brakuje w tej powieści, jak chociażby do „Ściganego” z Tommym Lee Jonesem. A mniej takich epizodów być może dlatego, że tym razem sprawa jest bardzo poważna, poważna na tyle, by trzeba było upozorować własną śmierć…

Nadkomisarz Rędzia jest postacią z krwi i kości, prawdziwym facetem ze wszystkimi plusami i minusami wykonywania zawodu policjanta, a coś o tym wiem jako córka śp. podpułkownika tej branży. I cieszy mnie ogromnie, że wreszcie Szczecin doczekał się swojego superbohatera, choć momentami mu bliżej do Harrego Hole`a niż Jacka Reachera, oby tylko nie stał się w efekcie Kurtem Wallanderem. Hmm, w sumie to nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie konsekwencje dla małżeństwa nadkomisarza będą miały jego czyny popełnione w „Głębi” i nie tylko. Wie to jedynie Marek Stelar, jednak wyczytałam w wywiadzie Moniki Wilczyńskiej z autorem, że trochę mi przyjdzie poczekać na kontynuację cyklu. A ja już bym chciała następny tom! Niech Rędzia 4.0 pojawi się jak najszybciej, na razie gorąco rekomenduję część trzecią, która już od jutra będzie dostępna w księgarniach.

Mirka Chojnacka

Marek Stelar „Głębia”, Wydawnictwo Filia, 2021

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>