SOBOTA – 9 września 2023

SOBOTA – 9 września 2023

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Samotnik z wyboru

„Profesor Wilczur” jest kontynuacją kultowego już „Znachora”. Przyznam, że wcześniej nie wiedziałam, iż Dołęga-Mostowicz napisał powieść, w której umieścił dalsze losy znakomitego doktora Wilczura. Z ogromną ciekawością i chęcią sięgnęłam więc po drugi tom.
Przedwojenna Warszawa – Doktor Wilczur oprócz pamięci odzyskał też posadę kierownika kliniki, swój majątek oraz sławę. Niestety nie wszyscy cieszą się z powrotu gwiazdy chirurgii. W profesorze Dobranieckim, który przecież doprowadził do odkrycia prawdy o Kosibie/Wilczurze, wzrasta poczucie krzywdy i niesprawiedliwości, a zazdrość podsycana przez jego małżonkę Ninę, skutecznie zalewa jego duszę. W wyniku intryg Dobranieckich oraz nieudanej operacji, która prowadzi go do ruiny finansowej, Profesor Wilczur opuszcza Warszawę i udaje się z powrotem na wieś. Jego towarzyszką oraz wspólniczką w tworzeniu wiejskiej lecznicy zostaje doktor Łucja Pańska, dla której profesor jest autorytetem.

Książka ta, od pierwszych stron wciągnęła mnie w świat przedwojennej Warszawy. Autor swą opowieścią o intrygach, który zacieśniały pętlę wokół profesora Wilczura, powodował, że nie sposób było oderwać się od lektury.
Na pewno ta część jest bardziej smutna i nostalgiczna od „Znachora”. Być może niesłusznie, ale spodziewałam się raczej szczęśliwych losów profesora Wilczura po tym, co przeżył przez tyle lat tułaczki. Nic bardziej mylnego. Dołęga-Mostowicz nie oszczędza go w tym tomie. Nie dość, że ważna operacja nie udaje się, przez co profesor traci praktycznie cały majątek, to jeszcze Dobranieccy ciągle knują przeciwko Wilczurowi. Przez to wszystko przebija jeszcze wątek nieszczęśliwej miłości – niemożliwej do spełnienia i  poświęcenia siebie.
Cóż – nie wszystkie książki muszą kończyć się dobrze. Muszą jednak poruszać, a jeszcze lepiej, kiedy zmuszają do refleksji. „Profesora Wilczura” mogę na pewno uznać za lekturę wzruszającą.

Myślę, że warto też wspomnieć o tym, że Dołęga-Mostowicz w bardzo ciekawy sposób opisuje nam ówczesne realia – życia zarówno w mieście jak i na wsi. Poznamy na przykład codzienność wiejskiej lecznicy, to w jak trudnych warunkach tamtejsi lekarze musieli leczyć ludzi. Dla nas, żyjących obecnie w zupełnie innej rzeczywistości, jest to świetna okazja do tego, żeby poznać od podszewki bolączki ludzi w tamtych czasach. Również poprzez bohaterów autor pokazuje nam różne zachowania, charaktery. Co prawda odpowiadają one epoce, w jakiej tworzył Dołęga-Mostowicz, ale myślę, że akurat w tym przypadku są to zachowania ponadczasowe. Bo przecież i teraz ludzie knują i spiskują przeciwko sobie z zazdrości, czy zakochują się w kimś dużo starszym, albo też bez wzajemności. Dlatego mimo upływu lat powieść ta nie traci na ważności i myślę, że będzie czytana jeszcze przez kolejne pokolenia.

Czego mi brakowało w tej części? Na pewno zbyt pobieżnie autor potraktował według mnie relację na linii ojciec-córka. Po tym, co zastałam w „Znachorze” spodziewałam się bardziej rozbudowanego wątku w tym temacie. Bo przecież odnalazł kogoś, kogo kochał i zdawać by się mogło, że odtąd Marysia będzie najważniejszą istotą w jego życiu. Tymczasem autor daje czytelnikowi zaledwie kilka wzmianek o tym, co dzieje się u państwa Czyńskich. Dziwne jest też i mało wiarygodne według mnie to, że Wilczur tak łatwo odpuścił ten kontakt.

I tutaj przejdę do kolejnej rzeczy – Wilczur w tej części jest tak nostalgiczny, wręcz pozbawiony chęci do życia. Wygląda tak, jakby był pogodzony z życiem samotnika, i czekał tylko na jego kres. Pomaga ludziom, chce to robić, jego serce dalej jest dobre i szczodre. Ale jednocześnie sam nie dostaje nic w zamian, ani nawet nie oczekuje już niczego. Miałam taką myśl, że ten brak oczekiwań u Wilczura był po to, by chronić go przed ewentualnymi rozczarowaniami i bólem, jaki one powodują. Przez te sprzeczności postać profesora Wilczura jest niezmiernie ciekawa, do zapamiętania i rozmyślania.
Cieszę się, że poznałam dalsze losy profesora Wilczura, choć nie była to łatwa i lekka lektura. Wcale nie zakończyła się dobrze, a przynajmniej nie tak, jak ja tego oczekiwałam na początku lektury. Mimo wszystko – warto przeczytać tę książkę. Warto zastanowić się nad życiem i światem. Gwarantuję, że ta książka wzbudzi w czytelniku spore emocje.

Iwona Wiśniewska

Tadeusz Dołęga-Mostowicz, Profesor Wilczur, Wydawnictwo Mg, 2023


Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>