Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Scarletka, czyli Zarwijmy Noc w drugiej odsłonie

Od razu wpadła mi w oko. „Czy to, czy to może być to?” Podbiegłam do półki z najnowszymi wydaniami i chwyciłam ją. Tak! Oto do sklepów trafiła druga część Sagi Księżycowej. Wydana w tej samej koncepcji – czarna okładka z wielką suknią balową u góry i z tytułem i autorką na dole. Jedyna różnica to kolor sukni i nieco inny tytuł.

No to czytamy. Przezornie się już wykąpałam, pożegnałam się ze wszystkimi z którymi prowadziłam rozmowy. Usiadłam wygodnie. Przesunęłam palcem po grzbiecie, zanurzyłam nos w kartkach. Zajrzałam na tył okładki, zerknęłam na notkę o autorce. Koniec rytuałów. Przeczytałam jedną stronę, dwie. Zaraz potem kolejne trzydzieści. Popatrzyłam za okno, jedyne światło dochodziło z niedalekiej wsi, ewentualnie przejeżdżające auto rozświetliło na chwilę pobliskie drzewa. No cóż, jutro mam wolne, mogę jeszcze trochę poczytać. Myślę, że słowo „trochę” nie do końca definiuje pół książki, ale nie wdawajmy się w szczegóły. Ranek spędziłam w łóżku i bez śniadania czytając już do końca.

Druga część jest podobna do pierwszej, chociaż tym razem obok Kopciuszka mamy również Czerwonego Kapturka, zwabionego w środek pułapki przez Wilka. Scarlet jest wybuchową dziewczyną, której babcia została porwana ponad dwa tygodnie temu, a policja właśnie poinformowała ją o zakończeniu dochodzenia, ponieważ jej babcia została uznana za niezrównoważoną psychicznie. Co robi każdy normalny bohater w tej chwili? Wyrusza na heroiczną wyprawę, z dziwnym towarzyszem, z którym los zetknął go dzień wcześniej! Tak więc i Scarletka rusza do Paryża, gdzie prawdopodobnie jest przetrzymywana jej babcia.

Tymczasem Cinder próbuje zbiec z więzienia, a kiedy się jej to udaje świat stoi na skraju wojny z Lunarami, których bezwzględna królowa wpada w furię.

Zwroty akcji, niektóre przewidywalne, inne kompletnie zbijające z tropu, bądź wręcz irytujące, wszędzie zwroty akcji. Ale to nic, nic nie jest w końcu idealne. Chwilę mojego niezadowolenia wynagrodził mi wszechobecny humor oraz ciekawi bohaterowie, w tym moi zdecydowani faworyci: Carswell Thorne i android Iko. Co ciekawe, nie jest to kolejna saga, w której ilość bohaterów przeraża, Marissa nie przesadza z ich ilością.

I znów czuję niedosyt, nie mogę się doczekać kolejnej części. Zdecydowanie za szybko pochłonęłam te 400 stron, za szybko zostałam z niczym.

Mam wielką, wręcz przeogromną nadzieję, że pani Meyer się pośpieszy z wydaniem następnej części.

Marcelina Jeziorańska

Marissa Meyer, Saga Księżycowa: Scarlet, Literacki Egmont, Warszawa 2013

2 komentarze Scarletka, czyli Zarwijmy Noc w drugiej odsłonie

  • Anna

    nie zadowolenia – ‘nie’ z rzeczownikami piszemy razem;
    Dzień dobry, z przyjemnością przeczytałam opis książki, niestety ten mały błąd zepsuł mi nieco frajdę. Pozdrawiam, Anna.

  • admin

    Dziękujemy za zwrócenie uwagi. Błąd poprawiony. Mamy nadzieję, że przeczytanie książki sprawi Pani jeszcze większą frajdę niż przeczytanie tego wpisu :-)

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>