12 października 2019 r.

12 października 2019 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Skóra zmartwień

Właśnie zdałam sobie sprawę, że nie jestem już kobietą w balzakowskim wieku. Mam teraz więcej lat niż sam mistrz, który zmarł, mając pięćdziesiąt jeden. A trzydzieści (bo tyle się winno posiadać, by zasłużyć na powyższe określenie), to miałam iks lat temu… wieki temu też Balzac napisał „Jaszczura”, powieść-kwintesencję ludzkiego życia. I swojego własnego też.

Kiedy dobrze się wczytać w tę powieść, można się nią zachwycić. A wczytać się trzeba naprawdę intensywnie, żeby nie przegapić najważniejszego – nieuchwytnego na pierwszy rzut oka piękna. Piękna płynącego z niezwykłego balzakowskiego kunsztu prozatorskiego i metaforycznych (symbolicznych) znaczeń, które łatwo pominąć, gdy chęć przekartkowania zbyt długich opisów weźmie górę. A wielka szkoda by była, gdyż powieść tę czytać należy powoli, delektując się należycie każdym słowem.

Treść można zawrzeć w jednym zdaniu – młody człowiek chce popełnić samobójstwo, ale przez przypadek wpada mu w ręce jaszczur (kawałek skóry – talizman), który mimo cudownych właściwości i tak doprowadza właściciela do śmierci. Fabuła może i prosta, ale życie pokazane przez Balzaka… bardzo skomplikowane. Głównie przez miłość i paryskie realia, ale nic w tym dziwnego, gdyż wiele z samego autora „Komedii ludzkiej” można odnaleźć w głównym bohaterze, Rafaelu de Valentin.

Oprócz elementu fantastycznego, który jest pretekstem do ukazania metaforyki ludzkiego życia, powieść skupia się na zarysowaniu (rozwiniętych później w całym cyklu) portretów psychologicznych Rafaela i Fedory, a także analizie społecznych mechanizmów – bogactwa i biedy czy moralności człowieka. Nie stroni też Balzak od głęboko filozoficznych myśli, jak choćby na temat upływającego czasu – „Przygnieceni ruinami tylu światów pytamy sami siebie, na co są nasze sławy, nasze nienawiści, nasze miłości; i czy warto przyjmować mozół życia po to, aby stać się w przyszłości niewymiernym punktem?” Również mnóstwo refleksji nad sztuką i kulturą, historią czy samym przekrojem społecznym Paryża można znaleźć w tej niby-fantastycznej powieści.

Wiele też miejsca Balzak poświęca miłości, a właściwie dwóm. Tej nieosiągalnej i tej prawdziwej. Tą pierwszą reprezentuje Fedora, która staje się obiektem pożądania nie tylko Rafaela, ale i całej męskiej części paryskiej socjety. Niestety, to kobieta, która nie potrafi (albo nie chce) kochać, a mężczyźni są dla niej tylko zabawkami. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to taka nasza polska Izabela Łęcka, ale daleko gorsza – Fedora była bogata i nie omieszkała tego wykorzystać. Druga miłość, jak to zazwyczaj bywa, była tuż-tuż, cały czas w zasięgu ręki, ale długą drogę musiał przejść bohater, by wreszcie zrozumieć, a i tak odrobinę za późno. A mógł być szczęśliwy bez jaszczura… no cóż, jak powiada Balzak: „Miłość przechodzi nieskończone przeobrażenia, zanim się splecie trwale z naszym życiem i zabarwi je na zawsze kolorem płomienia”.

Co symbolizuje „La peau de chagrin” (skóra zmartwień)? Do jakich wniosków dojdzie bohater? Czy Rafael zazna szczęścia? Wszystko w powieści z 1831 roku, skreślonej ręką mistrza, wielkiego znawcy ludzkich nieszczęść i namiętności. Czegóż trzeba więcej na kilka wieczorów nieoczekiwanego końca lata? Chyba tylko ciepłego koca i wygodnego leżaka. I odrobiny cierpliwości dla stylu młodopolskiego tłumaczenia Boya.

Mirka Chojnacka

Honore Balzac, Jaszczur, Wydawnictwo MG, 2019, przekład: Tadeusz Boy-Żeleński

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>