11/03/2017 r.

11/03/2017 r.

Pod naszym patronatem m.in.

Pod naszym patronatem m.in.
III Szczecinńskie Spotkania z książką dla dzieci i młodzieży

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Śmiej się pajacu

90095886 wchodzi kon do baru.inddKsiążka Dawida Grosmana jest niezwykła. Niezwykła na tyle, że nie można o niej zapomnieć długo po przewróceniu ostatniej strony. Właściwie, to w ogóle nie można o niej zapomnieć. Ładunek emocjonalny, który niesie ze sobą każda kartka, zostawia trwały ślad w umyśle i duszy. Ciężar spowiedzi starzejącego się komika przerasta nie tylko powieściową widownię, ale też odbiorcę. Zamiast pełnego żartów występu stand-upera, zostanie zmuszony do przeczytania tekstu o… niezwykłym chłopcu.
Właśnie, zmuszony? Otóż nie mam pojęcia, jak Grosman to uczynił, ale od pierwszych paru stron powieści czułam wewnętrzny nakaz towarzyszenia bohaterowi w tej szaleńczej wiwisekcji. Patrzyłam oczami emerytowanego sędziego na człowieka tłukącego się (dosłownie!) na scenie i nie mogłam się oderwać od dramatu Dowa Grinsztajna vel Dowalego Gee. Nic tak nie wciąga, jak oglądanie cudzej tragedii z bezpiecznej odległości… Śmiej się pajacu… Gorzej, gdy dystans się zmniejsza i stajemy się bezbronni wobec słów padających ze sceny. A bohater w nich nie przebiera, oj, nie.
Na czym polega stand-up, nie muszę chyba pisać. Na czym oparty jest monolog Dowalego, nie powinnam. Zwyczajnie nie mogę – zdradziłabym małego chłopca, którym przecież podczas całego wieczornego występu jest Gee. Źle, wróć. Zdradziłabym sekret spowiedzi dojrzałego mężczyzny, a tak się przecież nie robi. W jakiś dziwny sposób poczułam się związana – tajemnicą jego życia. Niewiele osób z barowej widowni w Netanji będzie chciało ją odkryć do końca, wychodzą więc w trakcie. Raczej – uciekają, gdyż zbyt duży ładunek emocjonalny niesie ze sobą ten spektakl jednego aktora. A poza tym, przyszli tu, by się rozerwać, a nie wysłuchiwać ironicznie trafnych uwag o samych sobie. Mało kto potrafi, nawiasem mówiąc.
A jednak – monolog Grinsztajna pełen jest dystansu i ironii do samego siebie, choć ból i rozpacz biorą czasem górę. Raz żart, raz głęboka myśl. Poddałam się tej grze, którą poprowadził Grosman, dałam się zmanipulować wytrawnemu stand-uperowi (czyt. autorowi) całkowicie. Rozliczył mnie ze wszystkiego, nawet z tego, co chciałabym zrobić z własną duszą. Rozprawił się też ze stereotypami i choć te fragmenty powieści są w sumie najzabawniejsze, to jednak nasycone bezwzględnością i wulgarnością. Ale taki jest nasz świat, czyż nie?

Mirka Chojnacka

Dawid Grosman, Wchodzi koń do baru, Wydawnictwo Świat Książki, 2017

Leave a Reply

  

  

  

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>