12 października 2019 r.

12 października 2019 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Spokolenie…

Zanim „Spokolenie, czyli gniew” ujrzało światło dzienne, powstał blog „Spokolenie, czyli…”. Potem, w różnych miejscach Szczecina, pojawiły się charakterystyczne wlepki. Wszystkie te działania autora wydają mi się znamienne w kontekście całej jego twórczości, w której dominuje zniechęcenie i rozczarowanie światem sterowanym mediami. Znamienne o tyle, że założenie bloga o niewydanej jeszcze książce i „znaczenie” miasta naklejkami bezpośrednio nawiązującymi do treści powieści, to metody perswazyjne. Utrwalają one w świadomości odbiorcy obrazy, które mają uruchomić skojarzenia, a tym samym pobudzić do pewnych działań.

„Spokolenie, czyli gniew” Andrzeja Te jest dla mnie formą komunikatu. Dość przejaskrawioną i groteskową. Przyznam, że przed lekturą książki, sugerując się zdawkowymi opisami, spodziewałam się realistycznej rejestracji naszej polskiej rzeczywistości. Od razu prostuję, nie spodziewajcie się drodzy czytelnicy obrazów „z życia wziętych” czy „trudnych spraw”. Losy bohaterów są dość wyjątkowe i raczej nie spełniają wymogów dramatu obyczajowego. Bo czy często się zdarza, że dyrektor, a raczej były dyrektor urzędu wikła się w handel marihuaną, a popularny niegdyś niedoszły prezydent staje się zwyrodniałym potworem?

Kumulacja, spotęgowanie, nawarstwienie emocji i pewna skrótowość fabuły cechuje najnowszą powieść Andrzeja Te. To opowieść o eskalacji gniewu, prezentacja skrajnych postaw zrodzonych z poczucia krzywdy i odrzucenia. Bohaterowie mają dość sterowania, układania ich podług i według czyjegoś widzimisie. Chcą wziąć życie w swoje ręce, wyłonić się z masy, zostać zapamiętanym. Drogą jest gniew i bunt. Tylko w ten sposób mogą osiągnąć cel.

W wielu recenzjach piątej już w dorobku pisarza książki zwrócono uwagę na wulgaryzmy. Dla mnie ważniejsza jest sama, dość specyficzna, konstrukcja zdań. Są to zdania nieskończone, niedopowiedziane, choć postawienie stanowczej kropki na końcu sugeruje ich zamkniętą formę. Na przykład: „Czasami czytał, co nabazgrali na kartce. Czasami nie musiał, bo.” Lub „Miłym i dość kluczowym dodatkiem było to, że mój papier miał wysoką jakość (choć gramatura zbliżona do grubej serwetki), a kosztował tyle, co najtańszy, szary, przez który przebijają się palce, maczają w.”. Oprócz dosadnego języka i nasycenia kolokwializmami autor zastosował liczne odniesienia do popkultury. Powieść jest zatem splotem niedopowiedzeń, uogólnień i symboli, a także odwołuje się do haseł i zwrotów utrwalonych w powszechnej świadomości.

W moim odczuciu „Spokolenie, czyli gniew” Andrzeja Te jest nie tyle diagnozą społeczną, ile potrzebą wyartykułowania własnych pretensji do świata. Swoją książką wyraża brak akceptacji dla otaczającej rzeczywistości, pokazuje jak cienka może być granica między zmęczeniem i frustracją, a gniewem i konsekwencjami z niego wynikającymi.

Estera Zoc – Firlik

Andrzej Te, sPokolenie, czyli Gniew, Wydawnictwo Jirafa Roja, 2013

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>