16 marca 2019 r.

16 marca 2019 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Tajemnica teczki i lala z sex shopu

Pilipiuka pokochałam za powieści z antybohaterem – Jakubem Wędrowyczem, egzorcystą amatorem i bimbrownikiem. Czy pokocham też serie opowiadań i książek bezjakubowych? Robert Storm jako antykwariusz-amator miałby stać się moim kolejnym Pilipiukowym superbohaterem? Powiem szczerze, że autor jeszcze mnie do końca nie przekonał, ale po lekturze „Złego lasu” jest na dobrej drodze. Źle napisałam, nie po lekturze „Złego lasu” w sensie całości, a po ostatnich dwóch z czterech opowiadań, gdzie właśnie Storm gra główną rolę. Ale po kolei.

Na „Zły las” składają się cztery historie o: neandertalczykach, sterowcach, Leninie i zielonej teczce; młodym Sławku i śpiącym w lesie złu; tajemniczym obrazie i Stormie na tropie artefaktów; walce Roberta o kamienicę i Gronie Jarzębiny przeciwko Domowi Czterech Liści. Tyle w wielkim skrócie, choć objętościowo opowiadania są obszerne, pierwsze nazwałabym nawet minipowieścią. No i właśnie – zaczęłam czytać „Tajemnicę zielonej teczki” i po odrobinę przydługich wywodach naukowych, kiedy akcja na dobre zaczęła się rozkręcać, nagle… nastąpił koniec historii. Piszę „nagle”, gdyż byłam przekonana, że to pierwszy rozdział dobrze zapowiadającej się powieści i poczułam się rozczarowana, że kiedy już zdążyłam przyzwyczaić się do stylu tego utworu i roić w głowie dalsze losy bohaterów, wszystko się skończyło, a interesujące mnie wątki – nie. I odkryłam, że to „tylko” opowiadanie. No cóż, pewnie celowy zabieg autora, więc będę czekać na dalszy ciąg przygód atrakcyjnej Krystyny Malinowskiej i porucznika Grota.

Tytułowa część zbioru przenosi czytelnika w czasy II wojny światowej, kiedy zło czai się nie tylko w lesie, ale w każdym człowieku. I tu nastąpi moja refleksja nad kanonem lektur – Borowski Borowskim, człowiek zlagrowany zlagrowanym, ale dlaczego by nie umieścić Pilipiuka i „Złego lasu” na liście lektur choćby i bez gwiazdki? Myślę, że realia życia pokazane przez autora wywarłyby równie wielkie wrażenie na uczniach, jeśli nie większe. A do tego jeszcze opisane świetnym stylem i z elementami fantastyki, niemal wszechobecnej u Wielkiego Grafomana, jak o sobie mówi autor. Może by się młodzież potrafiła w końcu zidentyfikować z bohaterem (Sławkiem), poczuć litość i trwogę, przeżyć katharsis… rozmarzyłam się.

A teraz o dwóch końcowych tekstach, które łączy ta sama postać egzorcy… tfu, antykwariusza-amatora, Roberta Storma. Styl, w którym są utrzymane, przypomina mi ten z serii o Wędrowyczu, więc być może dlatego zdecydowanie intensywniej mi się je czytało, choć mimo dawki humoru serwowanej przez autora, zabrakło mi tego typowego, ukochanego przeze mnie (i nie tylko, jak sądzę) – jakubowego. No, ale coś za coś – „Rozczochrana kochanka” nawiązuje do innego, znamienitego pierwowzoru – „Portretu Doriana Greya” O. Wilde`a. I Pilipiuk nie byłby Pilipiukiem, gdyby nie uczynił tego w swoim niepowtarzalnym stylu – a zresztą, przeczytajcie sami, to najlepsze opowiadanie w zbiorze. Zaś ostatnie, „Zemsta Śmieciarzy”, zaprowadzi czytelnika wprost w rozgrywkę „mafii” – Grono Jarzębiny versus Dom Czterech Liści i Śmieciarze. Nie no, uwielbiam autora za to nazewnictwo. I silikonową lalę z sex shopu, z którą Robert Storm konwersuje. Z wbudowanym odtwarzaczem aktywowanym na pilota, z różnymi dźwiękami, „ale raczej nie pasującymi do tematu rozmowy”. Cały Pilipiuk. Niepowtarzalny i rozśmieszający do łez. A jednak piszący o ważnych sprawach, o których warto porozmawiać w gronie… nie, nie Jarzębiny, ale przyjaciół – doceniających dobrą i oryginalną prozę.

Mirka Chojnacka

Andrzej Pilipiuk, Zły las, Wydawnictwo Fabryka Słów, 2019

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>