12 października 2019 r.

12 października 2019 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Tchórz

W swoich poszukiwaniach natrafiłam na niepozorną książeczkę Władysława Kozłowskiego pt. „Tchórz”. Na okładce widnieje rysunek kwiatka z napisem „przeczytaj to ciekawe”, a z tyłu wydawca (NK) zapewnia czytelnika, że „w opowiadaniach „ze słonecznikiem” zetknie się z wieloma sprawami, które sam przeżywa, nad którymi się zastanawia, które go interesują.”

Pierwszą sprawą, nad którą ja się zastanowiłam po przeczytaniu tej informacji to to, kto właściwie jest twórcą tej pozycji. Otóż Władysław Kozłowski był tłumaczem literatury rosyjskiej, autorem utworów dla dzieci i młodzieży oraz wieloletnim redaktorem czasopisma „Świerszczyk”. Ilustratorka Maria Orłowska-Gabryś była przedstawicielką polskiej szkoły ilustracji, zilustrowała ponad sto książek.

Książki dla młodych czytelników to sprawa, która mnie szczególnie interesuje, więc oczywiście zajrzałam do środka, mimo iż egzemplarz, który mi się trafił, jest znacznie sfatygowany. Ilustracje czarno-białe na żółtym jednolitym tle przykuwają wzrok. Wydaje się, jakby ilustratorka w pośpiechu muskała czarnym tuszem kartkę papieru, a mimo to bardzo wyraźnie widać pełne ekspresji postacie. Pierwsza z nich przedstawia mężczyznę w marynarce. To wychowawca, który swoją pracę pedagogiczną w nowej szkole ma rozpocząć od wyjazdu z klasą na kolonie. Wygląda groźnie, ale zapewnia dzieci, że przyjemnie spędzą razem wakacje. I rzeczywiście.

Na wyjeździe udaje mu się zachować dyscyplinę i zdobyć sympatię wychowanków. Potrafi sprytnie ustawić łóżka w sali, tak, aby każdy był zadowolony, zażegnać koleżeńskie awantury i grając na skrzypcach zachęcać wszystkich wieczorem do wspólnego śpiewania. Kiedy po dniach deszczowych wreszcie pojawia się słońce, dzieci wyruszają nad rzekę. I tu spotyka je przykra niespodzianka. Wychowawca pozwala bawić się w wodzie tylko w obrębie niewielkiej zatoczki a sam pozostaje w ubraniu na brzegu i uważnie obserwuje kąpiące się dzieci.

Chłopcy podejrzewają, że nie umie pływać. Kiedy potem na boisku nauczyciel nie przebiera się w szorty i koszulkę gimnastyczną, zaczynają mu się bacznie przyglądać. Dopiero teraz zauważają, że lekko kuleje i odkrywają, że ze strachem reaguje na każdy głośny i nagły dźwięk. Nadają mu więc przydomek „ciamajda”, zaczynają czynić mu przykrości i dowcipkować na jego temat. Nauczyciel szybko orientuje się, że pada ofiarą głupich kawałów. Staje się zamyślony i smutny a wieczorami przestaje grać na skrzypcach. Na kolonii robi się nieprzyjemnie. Czy tak jednak pozostanie do końca pobytu? Odpowiedź znajdziecie w książce, która wcale nie jest tak trudno dostępna.Zdaje się, że wyszły jej dwa wydania. Pierwsze w 1964 roku w serii z zebrą i drugie w 1977 właśnie w serii ze słonecznikiem.

Podoba mi się ta historia, gdyż uświadamia młodym czytelnikom i ich rodzicom, że silne przeżycia z dzieciństwa determinują całe nasze życie. Pod koniec tytułowy bohater wyznaje niesfornym kolonistom: „Ukończyłem studia. Od kilku lat jestem nauczycielem. Jestem człowiekiem dorosłym, a jednak nie mogę zapomnieć.” Jeśli chcecie wiedzieć, co się wydarzyło, odważnie sięgnijcie po „Tchórza”. Na lekturę tej cieniutkiej książeczki potrzeba zaledwie parę minut, ale jej treść powinna skłoni do dłuższej zadumy i zastanowienia się, tak jak zresztą obiecał to niegdyś wydawca.

Władysław Kozłowski „Tchórz” Wyd. NK Warszawa 1977, il. Maria Orłowska-Gabryś, projekt okładki Teresa Wilbik

Wioleta Słoka, właścicielka kolekcji książek dla dzieci i młodzieży „Wioletowe Kruczki”

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>