Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Teatrzyk Jo ma zaszczyt przedstawić

Bardzo namacalnym smutkiem ogarnęło mnie zakończenie „Chłopców Jo”. Właśnie, wyjątkowo zacznę od ostatniej strony powieści L. M. Alcott – i wierzcie mi lub nie – nie chciałam przeczytać słów: „… a kurtyna skryje na zawsze rodzinę Marchów”, choć przecież wiedziałam, że na tym tomie saga się zakończy. Wiedziałam, ale nie chciałam uwierzyć. Wiedziałam, więc czytałam długo i intensywnie, żeby się ostatnim spotkaniem z chłopcami (i oczywiście dziewczętami) nacieszyć. Innym też radzę taki sposób lektury – rozstania trzeba celebrować – pooddychać głęboko atmosferą domu Jo i zachować w sercu. Na zawsze.

Nie tak dawno pisałam (chyba w lipcu, yhym, jednak już sporo czasu upłynęło), że do kompletu brakuje mi tylko wydania sequelu „Jo`s Boys”, a tu proszę, jest! Strasznie głupio będzie to wyglądać (sic!), lecz zacytuję samą siebie: „Oby i ta historia ukazała się dzięki Wydawnictwu Mg, gdyż życie dorosłych już mężczyzn może się okazać całkiem zwariowane i zwichrowane”. I takie jest! Zwariowane i zwichrowane, aż do przejmujących w wymowie konsekwencji. Czyżbym była jakąś nielicencjonowaną wróżką? Prędzej czarownicą, co to siedzi przed monitorem laptopa i złorzeczy autorom. W przypadku powieści Alcott, niestety nie.
Nie skrytykuję, mimo narzucającego się i wszechobecnego moralizatorstwa. Dodaje ono tylko uroku całej sadze, pokazując jednocześnie, że wiele lat upłynęło od pierwszych wydań i wiele w sposobach radzenia sobie z dorastającą młodzieżą się zmieniło. Chociaż… Niechże się zastanowię (uwaga, dygresja: -że jest tutaj partykułą wzmacniającą, moi pierwszoklasiści będą wiedzieli, dlaczego jej użyłam, drugoklasiści stwierdzą, że piszę esej, a trzecioklasiści nie przeczytają wcale, bo uczą się do matury). Otóż… Nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o najważniejszy aspekt wychowania dzieci. Własnych czy cudzych (tutaj widzę u siebie niejakie podobieństwo do Jo). (Nie mam pojęcia, co mi się dzisiaj porobiło z tym dopisywaniem w nawiasach, najwyraźniej niedziela, 18 października 2020 roku jest Dniem Zdań Nawiasowych). Wrócę do tematu – szacunek. I miłość. Bez niej nie byłoby całej sagi. A Dan zszedłby na złą drogę.

Dan. Mój ulubieniec. Jakoś tak mam, że najchętniej pracuję z tymi młodymi i gniewnymi (ha, nawet kiedyś, zainspirowana filmem, rozdawałam batoniki na lekcji w klasie czwartej F, inaczej nie mogłam ich zmobilizować do pracy), gdyż zwyczajnie jest to prawdziwe wyzwanie dla nauczyciela. Chyba że nie lubi wyzwań. Matka Jo lubi, więc ze wszystkich postaci męskich najwięcej miejsca Alcott poświęciła Danowi, choć historie Emila czy Demiego są interesujące i równie pouczające. Z kolei najmniej w całej powieści zaciekawia rozdział o przedstawieniu teatralnym, cóż, przyznaję się, przekartkowałam, ale nie spowodowało to strat moralnych, ani u bohaterów, ani u mnie. A teraz…

Teatrzyk Jo ma zaszczyt przedstawić dramat rodzinny pt.
„Chłopcy Jo w szponach alkoholu” czyli „Ostrożnie z piwem korzennym”
Występują: Matka Bhaer, Dolly, Nadziany, Kurtyna
Scena: na korcie tenisowym Jo
Matka Bhaer:
Napijecie się? (patrzy na nich przenikliwym wzrokiem)
Dolly:
Tak, bardzo dziękujemy. Nalejmy sobie! (trzyma kubek, Nadziany z radością go napełnia)
Matka Bhaer:
(uroczyście z otchłani swej kapotki)
Zamierzam porozmawiać z wami jak matka.
Dolly:
Wielkie nieba, teraz nam się oberwie!
(pokrzepia się drugim kubkiem korzennego piwa w trakcie kazania Matki Bhaer)
Nadziany:
(nerwowo próbuje poluzować spodnie)
Daję słowo, zażywam tylko wino i żelazo. Potrzebuję zastrzyku energii, żeby zregenerować tkankę mózgową nadwerężoną uczeniem się.
Matka Bhaer:
Dobra wołowina i owsianka zregenerują twoje tkanki dużo lepiej. Praca i prosta strawa! (chwyta Nadzianego za pulchną dłoń) Co za absurdalna dłoń jak na mężczyznę!
Nadziany:
(bawi się sprzączką paska u spodni)
To u nas rodzinne.
Matka Bhaer:
(zwraca się do obu najbardziej zatroskanym matczynym tonem na świecie)
Uważajcie, bo towarzystwo umalowanych panienek sprawi, że nie będziecie się nadawali dla kobiet przyzwoitych, ściągniecie na siebie kłopoty, grzech i wstyd.
(Nadziany i Dolly rumienią się, nie ściągają grzechu, zanoszą kubki i dzban do kuchni. Żaden nie przegrywa życia, a kurtyna kryje na zawsze rodzinę Marchów)
KURTYNA
(spada i kryje wszystkie grzechy)

Mirka Chojnacka

Louisa May Alcott „Chłopcy Jo”, przekład: Joanna Wadas, Wydawnictwo Mg, 2020

Poprzednie tomy w serii:

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>