SOBOTA – 9 września 2023

SOBOTA – 9 września 2023

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Teraz kolej na melodramat…

Przemysław Borkowski, jeden z członków Kabaretu Moralnego Niepokoju ale i autor wydanej w tym roku opowieści niesamowitej (jak sam określił ją w jednym z wywiadów) pt. „Hotel Zaświat”  opowiada o swojej książce i pasji czytania.

MM:Hotel Zaświat” to klimatyczna powieść, pełna wątków nadprzyrodzonych, tajemnic i ciekawostek. Zaintrygowała mnie mozaika na podłodze kościoła, ruiny, czy zwierzęta wchodzące w kontakt z bohaterem. Czy rozpoczynając pisanie „Hotelu..” miał Pan wizję całości czy dał się Pan ponieść opowieści?

PB: Gdy zaczynałem, miałem tylko bardzo ogólny obraz tego, kim będzie główny bohater, jak toczyć się będzie akcja i jaki będzie koniec. Zasiadłem więc do pisania z taką dość niedokładną tylko mapą. A potem dałem się ponieść opowieści.

MM: Udało się Panu zbudować świetny klimat w tej książce. Kto w tej kwestii jest dla Pana wzorem i inspiracją?

PB: Chyba nikt. Nie mam w tej chwili jakiegoś ulubionego pisarza. Staram się czytać dużo i wybieram różne pozycje, także pod względem gatunkowym. Sięgam i po kryminały i po powieści współczesne i po wielką klasykę. Mam nawet taką zasadę, żeby nie czytać dwóch powieści tego samego autora, by w ten sposób niechcący nie przejąć jego stylu. Zresztą na świecie jest tyle dobrej literatury, a ja mam tak niewiele czasu na czytanie, że i tak nie zdołam przeczytać wszystkich książek, które bym chciał, więc takie ograniczenie ma też sens praktyczny.

MM: Czy wykorzystane przez Pana w tekście historie o badaniach nad japońskimi samurajami są prawdziwe? Jeśli tak, to czy znał je Pan wcześniej czy poznał przy pracy nad powieścią?

PB: Nie, wymyśliłem to od początku do końca. Choć niektóre klocki, z których zbudowałem tę układankę, są prawdziwe. Na przykład opowieść o odciętej głowie olbrzyma Mimira pochodzi z mitologii skandynawskiej.

MW: Bohater powieści powraca na Warmię, by sprzedać dom rodzinny. To również Pana rodzinne strony, prawda? Czytelnicy pewnie pytają, czy to spokojne, urokliwe miejsce, położone nad malowniczym jeziorem istnieje naprawdę? I czy w hotelu Zaświat można spędzić wakacje?

PB: W książce opisałem prawie dokładnie swoją rodzinną miejscowość – Dywity niedaleko Olsztyna. Różnice są w szczegółach, na przykład mój rodzinny dom wygląda trochę inaczej, niż ten z powieści, na posadzce kościoła nie ma żadnego labiryntu, no i oczywiście nigdzie nie pływają odcięte części ludzkiego ciała. Hotel Zaświat także istnieje, choć tylko pierwsza część jego historii jest prawdziwa. Rzeczywiście ktoś kiedyś zbudował w Dywitach taki zajazd i rzeczywiście stał on przez wiele lat nieukończony. Nikt go jednak nie kupił i nie otworzył w nim hotelu. Także wakacji raczej nie można tam spędzić.

MM: Czy ceni Pan polskich pisarzy z gatunku grozy? Jeśli tak, to których?

PB: Ze wstydem muszę przyznać, że nie znam żadnego. Mam pod tym względem straszne braki. Ale jeśli czas pozwoli, spróbuję to nadrobić. Wymyśliłem sobie ostatnio – oczywiście trochę żartem – taką akcję: „czterdzieści książek na czterdzieste urodziny”. Postaram się, by choć dwie z nich należały do tego nurtu. Z polskich pisarzy parających się tą tematyką mógłbym wymienić tylko Jana Potockiego i jego „Rękopis znaleziony w Saragossie”. Jest to jedna z moich ulubionych książek w ogóle. Zresztą ślady tej fascynacji widać chyba w „Hotelu Zaświat”.

MM: Jakie są Pana dalsze plany literackie? Zostanie Pan w gatunku grozy czy będzie Pan eksperymentował innych gatunkach?

PB: Kończę teraz właśnie pisać kolejną książkę i tym razem nie będzie to thriller, ani kryminał, ale melodramat, powieść o miłości. Jej akcja dzieje się w Warszawie. Bohaterami są dwie kobiety i mężczyzna połączeni dosyć specyficzną, trójkątną relacją. Pojawia się też pewna tajemnica z przeszłości, która wpłynie na ich losy. Jeśli jest więc to thriller, to raczej taki emocjonalny. Ale do powieści grozy mam zamiar jeszcze wrócić. Mam pomysł na coś takiego, ale na razie jeszcze zbyt mglisty, by o nim mówić.

MW: Pisał Pan felietony, na swoim koncie ma też tomik wierszy „Zeszyt w trzy linie„, oraz opowiadania gangsterskie i teraz ostatnio dwie powieści. Lepsza, krótka forma czy jednak długie pisanie? Proza czy poezja? Co daje większą satysfakcję?

PB: Pisanie wierszy już chyba definitywnie zarzuciłem. Co jakiś czas tylko skrobnę tekst piosenki dla mojego kabaretu i to wszystko. Parę lat temu stwierdziłem, że wszystkie moje wiersze i tak opowiadają jakieś historie, więc może po prostu lepiej przerzucić się na prozę. Z niej zaś najbardziej lubię powieść. Jest to forma najtrudniejsza, ale też dająca najwięcej możliwości i najwięcej satysfakcji. Ale bardzo też lubię pisać felietony. Kiedyś pisałem co tydzień jeden i to muszę przyznać było trochę zbyt eksploatujące. Ale gdyby mi ktoś teraz zaproponował pisanie felietonu na przykład co miesiąc, lub co dwa tygodnie, chętnie bym się zgodził.

MM: Czy uzależnia Pan nazywanie się pisarzem od aprobaty czytelników czy też może od realizacji swojej pasji?

PB: Chyba jednak od uznania czytelników. Pasja to nie wszystko. To że ktoś uwielbia w domu gotować, nie znaczy jeszcze, że jest kucharzem. Podobnie jest z pisaniem – wiele osób to robi, ale czy wszyscy ci ludzie są pisarzami? Wydaje mi się, że nie. Ja również jeszcze nie śmiałbym powiedzieć o sobie, że jestem pisarzem. Choć gdzieś tam w środku już się nim przecież jakoś czuję.

MW: Co czytał mały Przemek w dzieciństwie? O ile w ogóle lubił czytać.

PB: O, bardzo lubiłem czytać! Przeczytałem chyba wszystkie książki, jakie były w gminnej bibliotece w Dywitach. Plus oczywiście te z biblioteczki moich rodziców i te które dostawałem w prezencie na różne okazje. Nauczyciele polskiego nie mieli raczej ze mną problemu. Zazwyczaj wszelkie lektury szkolne czytałem dwa, trzy lata wcześniej, niż było trzeba. Najbardziej oczywiście lubiłem literaturę przygodową – przeczytałem wszystkie powieści Juliusza Verne, całą serię Pana Samochodzika i wszystkie „Tomki” Alfreda Szklarskiego. Moją wielką miłością był Henryk Sienkiewicz. Sam „Potop” przeczytałem sześć razy. Zresztą do dziś kołacze mi się po głowie takie marzenie, żeby napisać porządną, epicką powieść przygodową z jakąś spektakularną wojną w tle. Kto wie, może kiedyś…

MW: Jak obecnie wygląda biblioteczka Przemysława Borkowskiego?

PB: Jak już mówiłem, staram się czytać różne rzeczy. Ostatnio, jako że są wakacje, przeczytałem sporo kryminałów. To dobra lektura na lato, bo można je czytać w podróży, na plaży, albo siedząc pod czereśnią i patrząc jednym okiem na bawiące się dzieciaki. Po powrocie z wojaży czeka zaś na mnie Mo Yan, aktualny literacki noblista. Nie czytałem jeszcze nic z tamtej strony Wielkiego Muru i bardzo chętnie zobaczę, co też oni tam wyprawiają.

MW: Przemysław Borkowski – znany kabareciarz czy znany autor?

PB: Póki co znany kabareciarz, ale kiedyś, mam nadzieję, również znany autor.

MW: Wiem, że przy okazji występów kabaretowych bywał Pan w naszym mieście. Czy miał Pan okazję poznać bliżej Szczecin? Jak zapamiętał Pan nasze miasto?

PB: W Szczecinie bywamy często, co najmniej raz do roku, bo od paru lat występujemy w telewizyjnych kabaretonach, które nagrywane są w tutejszym amfiteatrze, i dzięki temu poznaliśmy go bardzo dobrze. Szczecin muszę przyznać należy do moich ulubionych miast. Zwłaszcza Wały Chrobrego i widok na port, jaki się z nich rozciąga, bardzo mi się podobają. Mamy tam nawet swoją ulubioną restaurację, z której można podziwiać tę niezwykłą panoramę. Zresztą do Szczecina zawitamy już wkrótce. 23 sierpnia, w same moje czterdzieste urodziny, będziemy występować w kabaretonie z okazji jubileuszu Jerzego Kryszaka, zapewne właśnie w amfiteatrze. Także wszystkich serdecznie zapraszam.

MW: Dziękujemy serdecznie za odpowiedzi i życzymy udanych urodzin w naszym mieście i 40 książek w prezencie!

Z autorem rozmawiały Monika Wilczyńska i Małgorzata Maćkowiak

O książce „Hotel Zaświat” można przeczytać – tutaj.

Poniżej rysunki autora, z których wynika, że Przemysław Borkowski już niebawem będzie ilustrował swoje książki :-)

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>