12 października 2019 r.

12 października 2019 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Teutonowie i oczadzeni, czyli jak wykiwać naiwniaka

Jak wygląda dyplomacja na najwyższych szczeblach państwowych, co warte są ustalenia, umowy, pakty panów we frakach najlepiej widać w książce Piotra Kitrasiewicza „Jego Ekscelencja na herbatce z Goeringiem”. To zapis opowieści ambasadora RP Józefa Lipskiego, którą tenże snuł już jako żołnierz armii polskiej w koszarach Francji, po przegranej kampanii wrześniowej 1939 roku.
Przez jedną noc, na żołnierskiej pryczy, wśród takich jak on Polaków pozbawionych Ojczyzny, zrelacjonował kilkuletnią pracę w ambasadzie w Berlinie. Jest to co prawda literacki zapis, ale oparty na faktach. I to właśnie one porażają, pozbawiają złudzeń. Uczestnicy tego dramatu – różnej narodowości dyplomaci to mniej lub bardziej sprytni gracze.

Spotykają się na rautach, przyjęciach, herbatkach. Grają na kortach tenisowych, spotykają się w teatrach i operze. Prowadzą gry i gierki. Nasłuchują i podsłuchują dla dobra swoich rządów. Mają ostrzegać, gdy dzieje się coś niepokojącego. Sprawozdają wszystko, to czego się formalnie lub nieformalnie dowiedzieli. Dlaczego zatem dali się uśpić? Dlaczego dali się tak oczadzić? A co gorsza, z pełna premedytacją milczeli (a to wszak aprobata), gdy III Rzesza wchłaniała kolejne terytoria niezawisłych państw? Jak pionki na szachownicy dali się manipulować tym szybszym, żarłoczniejszymi pozbawionym skrupułów? A może sami, dla wygody i spokoju, stanęli w ich szeregu? Bo tak prowadzona dyplomacja to właściwie zapis pożerania przez silnych i bezwzględnych, tych słabszych wierzących w zasady, a może po prostu naiwnych? Państw, które tak jak Polska ufały paktom pokojowym.

Tak jak Polska wierzyły, że sojusznicy ich nie opuszczą, gdy agresor spod znaku swastyki zaatakuje (a dlaczego ma zaatakować skoro podpisał pakt o nieagresji??) Jak oczadzeni wierzyli w kłamliwe zapewnienia żarłocznych Teutonów. Wciąż wierzyli, gdy ci pożerali Sudety, Czechy, Austrię, Kłajpedę, że im nic złego się nie zdarzy. Może sąsiadem Teuton nasyci swój wilczy apetyt? Otrzeźwienie przyszło 1 września 1939 roku, ale było już za późno…

Dla mnie najbardziej wstrząsający jest zapis ostatniego dnia sierpnia 1939 roku, gdy wszystko było już przesądzone, a armia niemiecka w pełnym szyku stała przed granicą z Polską. Jeszcze wówczas dyplomacja niemiecka dla pozorów i by zamknąć światu usta, udawała, że można wojnie zaradzić. Wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych ambasador Lipski, niczym Jurand ze Spychowa, stanął przed dylematem dać sobie (czytaj Polsce) obciąć język, odrąbać rękę czy wyłupić oko? Ot, taki dyplomatyczny dylemacik.

EKA

Piotr Kitrasiewicz – „Jego Ekscelencja na herbatce z Goeringiem”, Wydawnictwo MG, Kraków 2019

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>