Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Twój kochający kryminalista

listy z wiezieniaPrzed laty o tym człowieku było bardzo głośno – jednym imponował swoim talentem literackim i odwagą życia po swojemu, inni go nienawidzili i głośno napiętnowywali. Tak jak towarzysz Wiesław Gomułka, który publicznie nazwał go „ściekiem”. Ireneusz Iredyński to wciąż postać kultowa, choć żył krótko (nie doczekał pięćdziesiątki, z czego 3 lata przesiedział w więzieniu oskarżony o gwałt na nieletniej) pozostawił po sobie wiele książek, scenariuszy filmowych, dramatów, wierszy, słuchowisk radiowych. Ma wciąż swoich sympatyków. Bo jak kolorowy ptak, wyróżniał się na tle lojalnej wobec władz kultury PRL. Żył i pił, zdradzał, prowadził życie awanturnika, ale zapomnieć o nim trudno.

Iredyński był kimś. Choć wychowany bez ojca i matki, uciekł razem z ciotkami ze Stanisławowa przed władzą sowiecką, nigdy nie ukończył szkoły średniej i nie zrobił matury, ale był kimś ważnym dla kultury polskiej. Był przyjacielem Stanisława Grochowiaka, razem wpadali w „twórcze ciągi”. Popierał go Iwaszkiewicz i Putrament, Kisielewski pisał o nim jak o zjawisku kulturowym. Tym bardziej szokuje przywołana przez Marka Sołtysika korespondencja między Sławomirem Mrożkiem a Stanisławem Lemem, tuzami ówczesnej kultury, pierwszoplanowymi postaciami. Język tej korespondencji (plugawy jak na krzewicieli kultury) oraz styl jasno wskazują, że dwóch starzejących się zawistników nie może pogodzić się, że oto zabłysła Gwiazda pierwszej wielkości. Jakie to małostkowe, gdy trudno zaakceptować utalentowanego kolegę literata (był najmłodszym członkiem Związku Literatów Polskich!). Takich smaczków w tej książce jest wiele. Przewijają się zdarzenia i ludzie, o których zapomnieliśmy. Odkurzanie wspomnień w wydaniu Marka Sołtysika to majstersztyk pracy dokumentalisty. Udało mu się pokazać klimat tamtej epoki – lat 50. I 60. XX w. W listach z więzienia do żony Maszy Iredyńskiej oraz w rozlicznych przypisach i odnośnikach pulsuje tamta rzeczywistość, gdy wszystko załatwiało się po protekcji, a paszport był stanem łaski najwyższej. Smutny obraz „komunistycznego baraku” okraszony jest dowcipem i dykteryjką jak chociażby „W latach siedemdziesiątych odwiedziłem w Krośnie kolegę pisarza, który za dnia pracował etatowo, a całymi nocami stukał na maszynie. Zapytany, czy sąsiedzi z góry i z dołu nie mają do niego pretensji, odparł rozczulająco: „Nawet nie próbują. Na pewno są przekonani, że to pisze na maszynie ktoś z prokuratury…”

Marek Sołtysik pokazuje prawdziwe oblicze tamtejszej władzy – jak na podstawie sfingowanego oskarżenia (rzekomo zgwałcona dziewczyna była krewną prokuratora, a całe zajście spreparowała milicja) Iredyński musiał odsiedzieć 3 lata. Trwała przy nim zdradzana żona Masza i nieliczni przyjaciele, do grona których na pewno zaliczyć trzeba autora książki. Wiernego w przytaczanych wspomnieniach, ważącego słowa, dbającego byśmy o Iredyńskim nie zapomnieli. I nie zapomnimy.

 Eka

Ireneusz Iredyński Listy z więzienia. Wybrał i opracował oraz wstępem, przypisami i posłowiem opatrzył Marek Sołtysik. Wydawnictwo Świat Książki Warszawa 2015

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>