10 marca 2018 r.

10 marca 2018 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Bogaty zbiór e-książek

Bogaty zbiór e-książek

Książka w prezencie

Książka w prezencie

Współpraca

Współpraca

Tym razem prawdziwe

Sporo w życiu widziałam i sporo przeczytałam. A jednak dałam się nabrać. Czuję się w tej chwili, tuż po odłożeniu powieści Rudnickiej, jak… jak mała dziewczynka, rozczarowana i nadąsana, że ktoś coś obiecał, a nie dotrzymał słowa – zamiast lalki pod choinkę dostałam (żywego) braciszka, buu. A miało być tak pięknie! Stara i głupia, ale też pełna podziwu jestem dla umiejętności autorki. Tak mnie wyprowadzić w pole! Nie mogę się otrząsnąć z ostatniego wrażenia, naprawdę.
Oprócz zakończenia, imponują przede wszystkim dialogi. Właściwie ta powieść jest jednym wielkim dialogiem, przerywanym gdzieniegdzie narracją. I kolejny raz autorka udowadnia mistrzostwo pióra – takich zabawnych, naturalnych i życiowych rozmów nie znalazłam jeszcze nigdzie. Wywołują uśmiech wewnętrzny, a kiedy już się nie da inaczej – salwy śmiechu, najzdrowszego, jaki istnieje, bo szczerego. A ze szczerością wobec siebie bywa różnie, więc warto czasem się poddać i odprężyć. Nie oszukujmy nikogo…
I właśnie o oszustwie jest ta komedia z dreszczykiem, gdyż na mieszkaniowym przekręcie opiera się pomysł fabuły. Zuza i Tymek próbują współpracować, nawet zostają lokatorami tego samego domu, ale tylko dlatego, że dali się wywieść w pole Hieronimowi Sroce, nieuczciwemu sprzedawcy nieruchomości. Nagle dociera do obojga, że jeśli nie wezmą sprawy w swoje ręce, to nigdy nie odzyskają straconych pieniędzy… Połączeni bólem i nieszczęściem wpadają ciągle w nowe tarapaty, aż zaczyna się robić… niebezpiecznie.
Niebezpiecznie i emocjonująco, gdyż ani na chwilę nie pozwala odetchnąć Rudnicka czytelnikowi. Ani na moment… Na tyle dałam się wciągnąć w akcję, że nie mogłam przestać myśleć, jak tu pomóc bohaterom, co jeszcze mogliby zrobić, żeby wybrnąć z opresji bez szwanku na portfelu. I umyśle, gdyż przebywanie pod jednym dachem z Zuzanną, dla uszu wszystkich kończyło się jednakowo. Ja sama bym chyba nie wytrzymała z taką, taką… babą z jajami?
Od dzisiaj wiem, że nie zawiodę się, biorąc do ręki kolejną powieść Olgi Rudnickiej. Nie ma takiej możliwości. Prędzej umrę ze śmiechu niż się rozczaruję bohaterami, fabułą, kolorytem lokalnym czy poczuciem humoru. I myślę, że autorka równie dobrze się bawi w trakcie pisania, jak czytelnik czytania. Mnie osobiście najbardziej zachwyca to, że epizodycznie pojawiają się postaci z innych książek – tym razem są to pterodaktyle Emilii Przecinek. Cudownie przemyślana jest konstrukcja utworu, każdy dialog to perełka, bohaterowie z krwi i kości – zbyt piękne? Ha, tym razem prawdziwe.

Mirka Chojnacka

Olga Rudnicka, Zbyt piękne, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2018

1 comment to Tym razem prawdziwe

  • A mi się ta książka w ogóle nie podobała, zawiodłam się :(
    Główna bohaterka nie była śmieszna tylko chamska :/
    A tak kochałam książki pani Rudnickiej, mam nadzieje, że na kolejnych się tak nie zawiodę.

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>