Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Marzec 2019 r.

Marzec 2019 r.

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

W Krainie Czasu

Skorzystałam z zaproszenia do podróży w czasie. Zachęciło mnie do tego nazwisko obsypanego nagrodami pisarza Marcina Szczygielskiego oraz widniejący na okładce sympatyczny rudzielec z rozwichrzoną fryzurą, którego zilustrował Daniel de Latour.
Z książką pod pachą czmycha pośród nocy przed nieznanym jeszcze dla mnie niebezpieczeństwem. Dlaczego ucieka? Co lub kto go goni? Tytuł książki Arka czasu czyli wielka ucieczka Rafała od kiedyś przez wtedy do teraz i wstecz nie zdradza odpowiedzi na te pytania, wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej pobudza moją ciekawość.

Podtytuł kojarzy mi się trochę z Hobbitem Tolkiena, gdzie widnieje dopisek czyli tam i z powrotem. Czyżby więc czekała mnie jakaś fantastyczna przygoda? Mapa na wewnętrznej stronie okładki otoczona czarnymi mrocznymi postaciami utwierdza mnie w przekonaniu, że mam do czynienia z książką fantastyczną. Zaczynam czytać. Wkraczam do Dzielnicy, gdzie wraz z dziewięcioletnim Rafałem udaję się do biblioteki i wypożyczam Wehikuł czasu H.G. Wellsa. Jak Podróżnik w Krainie Czasu wyruszam z nim w odległą przyszłość, by odkryć świat zamieszkały przez poczciwych Elojów i okrutnych Morloków. Choć akcja rozgrywa się w roku 802701 Rafał podpowiada mi, że świat stworzony przez Wellsa jest mu dziwnie znajomy. I nagle chłopiec odkrywa przede mną gorzką prawdę. Dzielnica, w której mieszka, to getto, Morlokowie to ss-mani, a on jest Żydem i należy do Elojów. Bardzo chciałby posiąść machinę podobną do wehikułu czasu. Cofnąłby ją wówczas o kilka lat, aby móc ostrzec Elojów przed Morlokami. Ach, jaki piękny byłby wówczas świat!

Tymczasem rzeczywistość jest smutna i przerażająca. Rafał nie uczęszcza do szkoły, nie ma przyjaciół, mieszka tylko z dziadkiem, jest biedny i często chodzi głodny. Tę ponurą codzienność okraszają mu książki, muzyka (dziadek gra na skrzypcach), wesoła sąsiadka i teatr kukiełkowy. Dzięki temu wiem, że Rafał jest wrażliwym i pogodnym dzieckiem, które tak jak umie najlepiej stara się przystosować do otoczenia. Wkrótce okaże się, że jest on także bardzo odważny i zaradny.

Pragnąc ocalić życie wnuka, dziadek oddaje swoje skrzypce (jedyne źródło zarobku) w zamian za bezpieczne wyprowadzenie chłopca poza mury getta i zorganizowanie mu drugiej tożsamości. Aby żydowskie pochodzenie Rafała nie rzucało się w oczy postanowiono rozjaśnić mu włosy perhydrolem. Efekt był taki, że na jego głowie zamiast płowych czy choćby złotawych kędziorków pojawiła się marchewkowa czupryna. Mimo to przewodniczce Stelli udało się bez szwanku przeprowadzić chłopca na aryjską stronę i ukryć go na terenie warszawskiego ogrodu zoologicznego. Miała po niego wrócić i zabrać do jakiejś rodziny, ale widocznie coś poszło nie tak, bo więcej się już nie zobaczyli. Od tamtej pory Rafał musiał sobie już radzić sam. Nie było łatwo, ale z pomocą przyjaciół, Lidki i Emka, udało mu się przetrwać trudne chwile, które w książce opisane są jak pasjonujące przygody. Dochodzi nawet do prawdziwej podróży w czasie! Nie będę jednak zdradzać więcej szczegółów, aby nie zabierać przyjemności czytania.

Fabuła Arki czasu inspirowana jest faktami historycznymi, ale czyta się ją jak książkę przygodowo-fantastyczną. Bez smrodku dydaktycznego autor wyjaśnia młodym czytelnikom, co to było getto. Opowieść zaczyna się w 1942 roku, kiedy to pojawiają się w getcie pierwsze wywózki Żydów do obozów zagłady. Czytelnik poznaje nie tylko głównego bohatera i jego losy, ale także topografię getta. Mimochodem dowiaduje się, że na Lesznie 67 znajdowała się biblioteka, na ulicy Śliskiej stał Dom Sierot Janusza Korczaka, a na rogu Grzybowskiej i Ciepłej była kuchnia Centosu czyli Centralnego Towarzystwa Opieki nad Sierotami i Dziećmi Opuszczonymi. Według opinii Barbary Engelking, badaczki historii getta warszawskiego, okupacyjnej Warszawy i zagłady Żydów, Arka czasu jest „wiarygodna, świetnie napisana, przejmująca”.

Marcinowi Szczygielskiemu udało się więc stworzyć fantastyczną opowieść o prawdziwym holocauście. Stosując taki zabieg literacki pisarz pragnie zapoznać i zainteresować młodych czytelników historią getta oraz warszawskiego zoo, w którym znalazło schronienie wielu Żydów. Akcja książki jest nawet na krótko przeniesiona do XXI wieku, co pozwala współczesnemu czytelnikowi łatwo utożsamić się z bohaterem oraz spojrzeć krytycznym okiem na zdumiewające zachowanie się dzisiejszej młodzieży na przykład w stosunku do bochenka chleba.

Zgodnie z nową podstawą programową II wojna światowa jest omawiana dopiero w szkole ponadgimnazjalnej. Według mnie warto to zagadnienie przybliżyć uczniom nieco wcześniej, aby nie myśleli, że Hitler panował w Polsce tuż po królowej Bonie. Nie chodzi jednak tylko o znajomość faktów historycznych. Lektura Arki czasu pomaga bowiem również rozpoznać, do czego może doprowadzić bierność. Budowanie świadomości może uchronić nasze dzieci przed popełnieniem podobnych błędów w przyszłości.

Uważam, że ze względu na swoje wartości edukacyjne, humanistyczne i literackie Arka czasu powinna stać się lekturą obowiązkową w pierwszej lub drugiej klasie gimnazjum. Zdając sobie jednak sprawę z realiów, wiem, że nawet jeśli to kiedyś nastąpi, to na pewno nie stanie się szybko. Pozostaje mi zatem zachęcić uczniów i ich rodziców, aby sami sięgnęli po tę książkę. Mam nadzieję, iż informacja, że uzyskała ona nagrodę Grand Prix w III Konkursie Literackim im. A.Lindgren organizowanym przez Fundację ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom przekona wszystkich wątpiących w to, że Arka czasu naprawdę działa. Zapewniam, że lektura tej książki zdoła przenieść młodego czytelnika „do kiedyś przez wtedy” a potem jeszcze „do teraz i wstecz”.

Wioleta Słoka

Marcin Szczygielski, Arka czasu, Wydawnictwo Stentor, 2013

 

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>