Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Warszawskie cienie

Po polskie kryminały sięgam rzadko i niechętnie. Niemniej, świat mafijnej Warszawy, pełnej znanych i lubianych miejsc, przyciąga jak magnes. Złote Tarasy, Milanówek, Sheraton… Wiejska… Po lekturze „Cieni”, te miejsca nie będą już takie… bezpieczne? Jak sobie przypomnę, że całkiem niedawno przemierzałam parę razy w kółko to gigantyczne centrum handlowe, nie zdając sobie zupełnie sprawy z czyhających tam na mnie niespodzianek, to aż chcę wierzyć w fikcję literacką! Tak, niech świat powieści Wojciecha Chmielarza pozostanie tylko fabułą i warszawskimi cieniami.

Wprawdzie nie czytałam poprzednich części z komisarzem Jakubem Mortką w rolach głównych, ale nie ma też takiej potrzeby, jeśli sięga się po „Cienie”. Dwa, prowadzone równolegle śledztwa (Mortka i Sucha), z pozoru bardzo odległe, od pewnego momentu spajają postaci bohaterów drugoplanowych. I choć bardzo starał się autor, by Mortkowe było na pierwszym planie, jakoś tak, dla mnie, kobiety i matki, to prowadzone w ukryciu przez aspirantkę Suchocką wstrząsa, porusza i nie daje spokoju. Mroczna jest Warszawa i… nienasycona.

Przeraziła mnie wizja miasta i ludzi, którzy dla władzy zrobią dosłownie wszystko. A oprócz wszystkiego, z nieużywanym sumieniem zabiją. I to nie raz ani dwa. I żeby było jeszcze ciekawiej, to będą gwałcić i molestować. A potem sprawiać, żeby człowiek czuł się jak ostatni szmatławiec, upodlony i pozbawiony… możliwości odwrotu. Nikt przecież nie lubi być przypierany do muru, co w krańcowych przypadkach może prowadzić do morderstwa lub samobójstwa. A tych w „Cieniach” nie brakuje.

Nie brakuje też dosadnych i świetnie skonstruowanych dialogów, w których bohaterowie prezentują swoje charakterystyczne cechy. Jednak, jak to skrzywionej zawodowo nauczycielce, przeszkadzała mi, w sumie niepoprawna i nieumotywowana rysem indywidualnym, krótka forma „mi” na początku zdania… a szkoda. Tym bardziej, że postaci są bardzo barwne, negatywne i pozytywne, zwyczajnie kryminalne. I żadna nie jest jednoznaczna, ani całkiem biała, ani całkiem czarna. Jak to w życiu…

I jak w życiu, wszystko się plącze, łączy, uzupełnia. A autor precyzyjnie prowadzi czytelnika ku rozwiązaniu zagadki. Trzyma w napięciu i nie pozwala oderwać się nawet na moment od wciągającej akcji. Podejrzewałam wszystkich, nawet Mortkę, a tu taki suspens, ech… Polecam na lutowe i marcowe już mroźne popołudnia. I radzę sięgać po „Cienie” bez przygotowania (np. grzanego wina), gdyż lektura kryminału Wojciecha Chmielarza rozgrzeje najbardziej skostniałe od zimna… kartki.

Mirka Chojnacka

Wojciech Chmielarz, Cienie, Wydawnictwo Marginesy, 2018

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>