SOBOTA – 9 września 2023

SOBOTA – 9 września 2023

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Wciąż jesień, czyli inne majaki cynamonowe

wciaz-jesien„Wciąż jesień” nie jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniej książki Dariusz Bitnera „Jesień w Szczecinie, czyli majaki cynamonowe”, ale nawiązanie do tego tytułu jest aż nazbyt oczywiste. W jakimś sensie mamy więc do czynienia z kolejną odsłoną wątków znanych z poprzednich książek autora „Kfazimodo”.

Wciąż jesień, czyli inne majaki cynamonowe
Dariusz Bitner
Projekt okładki: Michał Biernacki
Wydawca: Print Group Sp. z o.o., 2016

Jest to – jak pisze Leszek Bugajski – „kolejny zbiór świetnie napisanych różnorodnych gatunkowo tekstów (felietony, mini-eseje, opowiadania itd.), które dzięki przemyślnej konstrukcji całości układają się w zwarty zapis stanu świadomości człowieka, który jest już w ‘jesieni życia’, który patrzy na siebie i to, co się stało w jego życiu, z dojrzałego dystansu, bez nadziei na możliwość istotnej zmiany czegokolwiek, ale też bez wielkiego żalu, że na przykład nie uległ jako pisarz literackiej komercji, że jest sobą i nie uczestniczy w dzisiejszym targowisku literackiej próżności. Inna sprawa, że historia literatury rozliczy w przyszłości tych, którzy kreują nasze życie literackie za to, że Bitnera zlekceważyli. Marna to jednak pociecha.

‘Wciąż jesień’ – pomijając różnorodność gatunkową – to zbiór mądrych refleksji o przemianach jakie zaszły w literaturze w czasach urynkowienia wszystkiego, to opis bezsilnego przyglądania się, jak w siłę rośnie „kultura lumpów”, to wreszcie opowieść o zbliżającej się śmierci (niestety). Bitner jako pisarz jest do końca sobą – np. temat śmierci porusza raz na poważnie, z głęboką wrażliwością, a kiedy indziej w ‘luzackim’ opowiadaniu, jakby w ten sposób starając się oswoić sprawę”.

Artur Daniel Liskowacki:

„To nie są skargi pisarza, który wyszedł z mody (czy też – jak Senator z Dziadów – „wypadł z łaski”), to bardzo indywidualny, egocentryczny nawet głos – przepełniony przecież empatią wobec, by tak rzec – wszelkiego stworzenia – skazanego na porażkę, chorobę i śmierć, na złudzenia, nadzieję i utratę miłości. Przejmująco brzmią fragmenty prozy, w którą stopniowo przechodzi osobista – choć należałoby raczej rzec: pisarska – narracja; tu właśnie spotykamy Bitnera jako twórcę, który zmagając się z tworzeniem i tworzywem spotyka Innego, człowieka, rozbitka. Jego bliskie groteski i surrealizmu małe prozy są tajemnicze, ale i boleśnie realne. Pełne szorstkiej poezji i wyzbytego ostentacji humoru. Dopełniają też głębi tej niezwykłej literackiej spowiedzi, jaką jest ‘Wciąż jesień’. To swoiste podsumowanie – choć przecież – nie puenta, bo – patrz tytuł tomu: wciąż jesień, nie zima jeszcze. Deklarowanej tytułem melancholii nie należy tu zresztą brać dosłownie, jesień jest zresztą u Bitnera porą nie tylko szczecińską, ale i wieczną, wpisaną w los twórcy”.

Fragment

Król zerwał się na równe nogi, podbiegł do skulonego, wspierającego się na rękach księcia. Przez chwilę ważył swój gniew, potem jednym kopnięciem powalił uzurpatora.

– Zabij mnie – wychrypiał książę, nie podnosząc wzroku – bo inaczej ja cię zabiję. Nie odpuszczę.

– Nie musisz mnie długo prosić – warknął król. – To życzenie spełnię bez wahania.

Wyszarpnął miecz z pochwy stojącego nieopodal, nieruchomo jak posąg rycerza, zwanego Posępnym, nie zważając, że ten nie cofa dłoni położonej na jelcu. Ich spojrzenia skrzyżowały się na mgnienie. Król zatoczył ostrzem w powietrzu krąg i z całym impetem gniewu zatopił stal w powalonym księciu. Usłyszawszy stłumiony jęk, ciął jeszcze raz, prosto w obnażony kark.

Potem obrócił się w stronę rycerza zwanego Posępnym i położył sztych na jego prawym barku. Rycerz zacisnął usta, aż mięśnie zagrały na jego szorstkich policzkach, opadł powoli na jedno kolano i dał głowę, oczekując wszystkiego.

– Nie powstrzymuj mnie więcej. Nie waż się – powiedział król, tnąc leniwym ruchem skórę na szyi, tak, by tylko zranić swego sługę.

Rycerz przyjął nauczkę pokornie.

– To się nie powtórzy, panie – rzekł głosem w każdym calu opanowanym. Czuł, jak ciepła krew wypływa z płytkiej rany. Widział, jak z królewskiej ręki wypada miecz, który nigdy nie przelał krwi niewinnej. Przejechał opuszką kciuka po zbroczu i nie odważył się sięgnąć po rękojeść. (…)

Inny fragment: TUTAJ

źródło: mat. prasowe

 

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>