16 marca 2019 r.

16 marca 2019 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Wygraj dziecku PCHŁĘ! – konkurs zakończony

Przemysław Wechterowicz to Autor prawie 40 książek dla młodych czytelników! Dziś mamy do wygrania dwa egzemplarze najnowszej opowieści, która rozbawi nie tylko dzieci.
„O pchle, co uczepiła się kożucha” to historia pewnej charakternej i przebojowej PCHŁY, która wyruszyła na poszukiwanie krainy mlekiem i miodem płynącej.
Aby wziąć udział w naszej zabawie należy przesłać na podany niżej adres tytuły książek tego Autora, które już znacie i które wspólnie z dziećmi przeczytaliście. Nagrody otrzymają dwie osoby, które dobrze znają twórczość Przemysława Wechterowicza i przeczytały najwięcej książek, albo nie… Te które dopiero poznają książki tego Autora… Albo… Albo jeszcze się zastanowimy i Was zaskoczymy! Na odpowiedzi czekamy do wtorku, 16 kwietnia, do godz. 19.00

Poniżej szczegóły konkursu:

1. Organizatorem konkursu jest portal SzczecinCzyta.pl
2. Konkurs skierowany jest do Czytelników ze Szczecina.
3. Odpowiedzi należy przesłać na adres: konkurs@szczecinczyta.pl
4. W temacie e-maila należy wpisać: PCHŁA.
5. Odpowiedź należy podpisać imieniem i nazwiskiem (można podać również nick, pod którym ma być opublikowana odpowiedź).
6. Wyniki zamieszczone będą najpóźniej 17 kwietnia b.r. na portalu SzczecinCzyta.pl
7. Nagrodę należy odebrać osobiście w miejscu i terminie wskazanym przez organizatora konkursu (w ciągu 14 dni).

Za egzemplarze konkursowe dziękujemy Wydawnictwu Mando

WYNIKI: Wybór nie był trudny! Pchła (a nawet dwie!) trafią do Czytelników, którym po prostu się należy! A dlaczego? Poczytajcie! :-)

Bez bicia przyznajemy się, że z twórczością Przemysława Wechterowicza do czynienia nie mieliśmy wcale. Prawdę mówiąc, nawet Młodego, dla którego twórczość ta jest kierowana, jeszcze do końca z nami nie ma – w tej chwili czepia się nie kożucha, tylko maminego brzuszka (i to od środka). Prawda jest jednak taka, że będzie z nami już za kilka miesięcy, a my, wychodząc z założenia, że czytanie to ważna część życia (również płodowego!), czytamy mu już teraz. Aby zaś na śmierć (i to jeszcze przed narodzinami) go nie znudzić, trzeba myśleć o rozszerzeniu repertuaru. I z wielką radością czytalibyśmy mu o Pchle. I o jamniku Anastazym. O Emmie, która chce grać jazz. A żeby ułatwić mu dogadanie się z naszymi kotami, na deser podrzucimy mu słownik wyrazów kocich i kociojęzycznych.
IZA i JAREK

_________________________________________

Przemysław Wechterowicz, jak przystało na szczecinianina (w każdym razie z urodzenia), postanowił napisać więcej książek niż jest rzek w Szczecinie (szczegóły tutaj). Niestety, nurt wechterowiczowej rzeki płynie dla nas momentami zbyt wartko, toteż nie udało się nam uchwycić wszystkich książek.

Niewykluczone, że niektóre z nich nas ogłuszyły na tyle mocno („Bum! Bum!! Bum!!!”), że nie byliśmy w stanie chwycić kolejnych, jednak nie będziemy tego wypominać autorowi. Z kolei inne („Proszę mnie przytulić”) wprawiły nas w tak błogi nastrój, że omal nie utonęliśmy, gdy za zakolem rzeki pojawił się rwący wir. Wir był tak bardzo rwący, że udało nam się uratować wyłącznie dzięki szybkiemu powtórzeniu sobie „Alfabetu”.

Potem rzeka była niczym rollercoaster. Raz doprowadzała nas do łez wzruszenia („Gwiazdka z nieba”), innym razem zmuszała do wytężania umysłu („Co by było gdyby” – i to dwa razy). Na szczęście, dzięki lekturze książek Przemysława Wechterowicza wiedzieliśmy również, że niezależnie od tego w jakim będziemy humorze, konieczny będzie „Uśmiech dla żabki” (o ile takową spotkamy). Po drodze, zwłaszcza gdy opadaliśmy z sił, marzyliśmy, by „Być jak tygrys”. Niestety, pozostaliśmy głusi na dochodzące z brzegu wołanie: „Czy ktoś widział zajączka?”. Obchodziło to nas wówczas bowiem tyle co „Czerwona piłeczka”, całkiem nieprzydatna w wodzie. Pozostawaliśmy też obojętni na „Komplementy”, gdyż zamiast nich wolelibyśmy usłyszeć silnik łodzi ratunkowej, wyczekiwanej przez nas niczym „Gwiazdka z nieba”. Niektórzy z nas zaczęli majaczyć. Mijane po drodze drzewo o wymyślnym kształcie jawiło im się niczym „Królewna z wieży”. Zadawanie nam pytania „O czym myślisz?” było w tej sytuacji zbędne. Wiadomo jakie były wtedy nasze „Wielkie marzenia” – takie, jakie podarować może tylko „Złota rybka”. Naprawdę, nawet „Wilk, pies i owce” nie były nam wówczas w stanie pomóc. Na szczęście, opodal odbywały się „Urodziny króla”, a zaproszony na nie jamnik „Anastazy” znał na pamięć „Mały słownik wyrazów kocich i kociojęzycznych” (płynęliśmy z naszym kotem) i usłyszał rozpaczliwe wołanie – nas, ludzi (i kotów) „W pogoni za życiem”.

I tak udało nam się szczęśliwie dobić do brzegu. Wyjątkowo mamy w związku z tym nadzieję, że w nagrodę za dzielność dostaniemy pcheł! (no dobra, wystarczy tylko jedna, za to taka, która uczepiła się kożucha).

Z pozdrowieniami dla Autora,
momarta

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>