Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Wygraj OSOBISTY PRZEWODNIK PO PRADZE

Nowy tydzień zaczynamy od KONKURSU,  w którym do wygrania niezwykła książka/przewodnik Mariusza Szczygła. Aby wziąć udział w naszej zabawie/konkursie należy opisać swoje pierwsze spotkanie z … Pragą (kto jeszcze w niej nie był musi się usprawiedliwić, no bo jakże to tak!?) i powiedzieć dlaczego chcecie ją ponownie zwiedzić, tym razem z Mariuszem Szczygłem.
Na odpowiedzi czekamy do środy, 17 czerwca, do g. 19.00 Spośród nadesłanych odpowiedzi wybierzemy jedną i nagrodzimy.

Poniżej regulamin konkursu:

  1. Organizatorem konkursu jest portal SzczecinCzyta.pl
  2. Konkurs skierowany jest do Czytelniczek naszego portalu na terenie Szczecina, które w ostatnich 3 edycjach nie wygrały książki.
  3. Odpowiedzi prosimy przesyłać na adres: konkurs@szczecinczyta.pl
  4. W temacie e-maila należy wpisać: OSOBISTY PRZEWODNIK
  5. Odpowiedź należy podpisać imieniem i nazwiskiem (można dodatkowo podać swój nick, który będzie opublikowany na stronie internetowej). Niepodpisane odpowiedzi nie biorą udziału w zabawie.
  6. Wyniki zostaną opublikowane na portalu SzczecinCzyta.pl najpóźniej 18 czerwca 2020 r.
  7. Nagrodę należy odebrać osobiście w miejscu i terminie wskazanym przez organizatora konkursu (w ciągu 14 dni).
  8. Informujemy, że Administratorem Państwa danych osobowych jest portal SzczecinCzyta.pl z siedzibą w Szczecinie. Pozyskane dane osobowe będą przetwarzane wyłącznie w zakresie niezbędnym do przeprowadzenia tego konkursu.

Za egzemplarz konkursowy dziękujemy Wydawnictwu Dowody na Istnienie

Dziękujemy za podzielenie się z nami wspomnieniami z pobytu w Pradze. Oj, Mariusz Szczygieł złapałby się za głowę, bo okazało się, że większość z Was kierowała swoje pierwsze kroki na Hradzczany i Most Karola… Tak, tak.. Robiliście to zgodnie zaleceniami wszelkich przewodników i na własną odpowiedzialność. Pragę trzeba jednak odkrywać powoli, bez tłumów i z dobrym przewodnikiem. Mamy nadzieję, że wszyscy tam jeszcze wrócą, a książka Mariusza Szczygła trafia do Autora poniższego tekstu. Gratulujemy! :-)

Moje pierwsze spotkanie z Pragą należy do jednego z najlepszych momentów mojego życia. Pamiętam to jak dziś. Miałem 7 lat, jak podsłuchałem rozmowę rodziców w pokoju kuchennym. Słyszałem, że mówili coś o dużej podróży, problemach w pracy i kupowaniu świeżych ryb na targu… to ostatnie najprawdopodobniej nie miało nic wspólnego z pierwszą rzeczą. Na drugi dzień zebraliśmy się w rodzinnym gronie przy kolacji. Pamiętam ten zapach… mama upiekła jabłecznik i do tego każdy z nas dostał ogromną gałkę lodów waniliowych. Spoglądaliśmy z siostrą nerwowo na rodziców, bo wyczuliśmy, że coś chcą nam powiedzieć. Nie wiedzieliśmy, co rodzice nam tak oficjalnie zakomunikują. Może mama jest w ciąży albo kupują nam psa, a może wyprowadzamy się z bloku do domku mieszkalnego? Tyle myśli w naszych głowach się rodziło, że aż w końcu moja młodsza siostra Klaudia nie wytrzymała i krzyknęła „CO W KONCU CHCECIE NAM POWIEDZIEĆ!”.
Tata wziął głęboki oddech: „jedziemy na wakacje za granicę”. Wybuchnęliśmy z radości. Biegaliśmy po całym mieszkaniu, no i oczywiście zaczęliśmy się pakować. Na drugi dzień gotowi do podróży staliśmy przed samochodem. Ruszyliśmy. Podróż mijała nam przyjemnie, ze zniecierpliwieniem wypatrywaliśmy znaku „Praha”. Po kilku postojach dotarliśmy na miejsce.
To była nasza pierwsza taka wyprawa. Ubrani w dresiki i wygodne bluzy rozprostowaliśmy nogi po raz ostatni. Dotarliśmy na miejsce pod wieczór. Jedyne co było widać to duży napis HOTEL. Jako dzielny szkolny dzieciak przeczytałem na głos ten napis i powiedziałem młodszej siostrze, że jesteśmy w hotelu. Strasznie chcieliśmy położyć się do łóżek i pójść spać. Jednak w hotelu było tyle atrakcji, że do późna biegaliśmy po korytarzach i sprawdzaliśmy wszystkie zakątki naszych pokoi. Obsługa hotelarska mówiła do nas jakby po polsku, ale jednak nic nie rozumieliśmy. Okazało się, że jesteśmy w Czechach (z siostrą nie mieliśmy pojęcia, co to są Czechy i czemu nie możemy zrozumieć, co ci ludzie do nas mówią). Na drugi dzień zjedliśmy najlepsze śniadanie w naszym życiu. Wszystko było przygotowane przez miłe kelnerki i kucharki, a po sobie nie musieliśmy nawet zanieść talerzy do mycia. Po pysznym śniadanku ruszyliśmy na miasto.
Na ten dzień mieliśmy do zwiedzenia Zamek na Hradczanach. Na mnie jakikolwiek zamek zrobiłby wrażenie, ponieważ byłem wielkim fanem średniowiecznych klimatów od małego. Zawsze chciałem być rycerzem dla młodszej siostry i mamy. Dla mnie najważniejszą pamiątką z tego zamku jest piękny drewniany miecz z napisem „Praga”. Czułem, jakby nasza podróż do Czech zmieniła się w podróż w czasie. Miałem wrażenie, że biegając po zamku z mieczem, jedyne czego mogę się
obawiać to to, że zaraz będę musiał walczyć ze smokiem. Na szczęście to było tylko w mojej wyobraźni.
A propos smoków, to po całodniowej wycieczce z długim spacerem zgłodnieliśmy jak zielone bestie. I ku naszej uciesze trafiliśmy do cudownej restauracji. Niestety nie pamiętam, jak się nazywała. Jednak nigdy nie zapomnę, co się znajdowało we wnętrzu tej knajpy.
Warto dodać, że Klaudia kochała pociągi, dosyć wyjątkowe zainteresowanie jak na dziewczynkę w różowej sukieneczce i kucykach na główce. Trzeba jednak przyznać, że jakąś ciuchcię miała zawsze przy sobie. Ale do czego zmierzam. Na terenie tego obiektu napoje były serwowane w niesamowity sposób. Mianowicie małe pociągi z wagonikami przygotowanymi pod szklanki przywoziły do stolika wcześniej zamówione picie. Dla niej to był normalnie raj na Ziemi. Zjedliśmy bardzo dużo i bardzo pysznie.
W tej restauracji była cudowna atmosfera, zachwyt w oczach gości, gdy kolejka podjeżdżała z zamówieniem, jest nie do opisania. Wieczorem udaliśmy się na cudowny występ tańczących fontann. To było niesamowite. Wielką frajdę sprawił nam moment, kiedy tata stanął za blisko wody, żeby zrobić nam zdjęcie i tak go woda ochlapała, że wracał cały mokry do hotelu. Chyba fontannom się nie spodobało, że zamiast oglądać – robi nam zdjęcia.

Niestety, nasza wycieczka dobiegła końca bardzo szybko, bo niespodziewanie musieliśmy wracać do domu.
Jednak w drodze powrotnej udało nam się odwiedzić kolejną niesamowitą rzecz w Pradze. Był to tańczący budynek. Mistrzostwo świata w dziedzinie architektury. Artysta, który stworzył to dzieło, przynosi wiele uśmiechów na twarzach ludzi, którzy przechodzą koło zwykłego budynku na co dzień.
Po ostatnim pamiątkowym zdjęciu musieliśmy się spakować i odjechać do domu. Wycieczka do Czeskiej stolicy utkwiła mi na zawsze w pamięci jako mój pierwszy wyjazd za granicę. Mam nadzieję, że kiedyś tam wrócę i zwiedzę jeszcze więcej magicznych zakątków tego miasta razem z „Osobistym przewodnikiem po Pradze” Mariusza Szczygła.

Mateusz Drumlak

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>