Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Z delikatności liryk, stali charakteru stworzona, czyli Safona polska

Z przyjemnością przeczytałam tę książkę – o wielkiej Damie polskiej poezji, o kobiecie niezłomniej, nieprawdopodobnie zdyscyplinowanej i jak niektórzy znajomi (wśród nich Maria Dąbrowska) o niej mówili – „ekscentryczce” Kazimierze Iłłakowiczównie. Jedno jest pewne, jest to powieść o kobiecie, która wyrastała ponad przeciętność i to pod każdym względem – talentu, pracowitości, dumy i godności osobistej oraz odwagi. To, czego doświadczyła w życiu wystarczyłoby zapewne na kilka życiorysów. A żyła długo, bo przeszło dziewięćdziesiąt lat. I w większości był to czas wymagający wielkiego hartu ducha i wyrzeczeń, by pokonać i głód i niedostatek. Począwszy od dzieciństwa, gdy jako nieślubne dziecko już na starcie skazana na gorszy byt. Później wychowywanej przez szlachciankę w Inflanatch, która zamiast posagu dała Jej gruntowne wykształcenie i maniery. To zaowocowało bytem samodzielnym, bez wspierania się, niczym winorośl, na mężczyźnie. Była poliglotką, znała sześć języków biegle, ciągle uczyła się nowych. Tak jak na uchodźctwie w Rumuni, do której wraz z polskim rządem dotarła w 1939 roku. Osiem lat przetrwała na obczyźnie dzięki wykształceniu – uczyła języków.
Do Polski wróciła w 1947 roku i choć spotkał Ją mur niechęci i dyskryminacji zachowała godność i poczucie wartości. Nie drukowano Jej poezji, nie zapraszano do elit literackich, którym oferowano mieszkania, zaszczyty i splendory. Cichutko przycupnęła w Poznaniu, wynajmując pokój u wielodzietnej rodziny. Przetrwała, choć towarzyszyło Jej poczucie goryczy i odrzucenia. Gdy czasy się zmieniły, odeszli dręczyciele i uzurpatorzy, zdrowie nie pozwoliło cieszyć się życiem. Straciła całkowicie wzrok, zależna była od pomocy innych. To dla wyemancypowanej, samodzielnej kobiety była zapewne udręka.

Książka napisana jest w arcyciekawy sposób. Narracja przeplata się z wierszami Pani Kazimiery, dokumentami, zdjęciami. To daje wszechstronny obraz tej zapomnianej nieco Poetki. Dobrze się stało, że Autorka zechciała się podzielić zgromadzoną wiedzą (ogromną!) na temat polskiej Safony. I to w czasie, gdy zbliża się 100-rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę, w którym to dziele Pani Kazimiera ma niewątpliwie swoje zasługi – propaństwową postawę, uczciwą i solidną pracę najpierw jako wolontariuszka, siostra miłosierdzia, w okopach I wojny światowej, później jako wzorowa urzędniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych (dwadzieścia lat nienagannej pracy!). Poświęciła też swój czas i energię sprawie polskiej, gdy jako osobisty sekretarz Marszałka Józefa Piłsudskiego, rozwiązywała problemy Polaków, którzy słali liczne listy do Marszałka z prośbami o wsparcie i pomoc.
Tak, Pani Kazimiera była wyjątkowa i odważna – miała odwagę robić i mówić rzeczy niepopularne, wbrew koniunkturze i układom. Jak wówczas, gdy wypowiadała się w obronie Żyda Juliana Tuwima („mój brat Tuwim”) niszczonego w dwudziestoleciu międzywojennym. Gdy w czasach komunistycznych stanęła w obronie poznańskich robotników Czerwca 56 roku, dedykując im strofy poezji. I taka pozostała do ostatnich dni – wierna swoim zasadom i dekalogowi, wierna sympatiom i znajomościom. Ekscentryczna, starsza pani, w dziwnych kapeluszach. Pozostały po niej strofy pięknej poezji, która nadal wzrusza, wywołuje obrazy, przenosi w inny świat.

EKa

Joanna Kuciel-Frydryszak – „Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie”, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2017

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>