Wkrótce….

Wkrótce….

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Za granicą trzeba uważać

Mieliście ochotę kiedyś zniknąć? Tak po prostu – zniknąć i już. Bez śladu. Tylko co wtedy, kiedy jakaś uparta osoba będzie drążyć i drążyć, aż w końcu nas znajdzie? Wtedy… wtedy może uratuje nam swoją niezłomnością życie, bo takie „znikanie” zawsze ma powód, czasem zwyczajny, a czasem niezwyczajny. I czasem dobrze, że ktoś nie odpuszcza, choć wszyscy wokół mówią i myślą inaczej.

Panna Froy znika w jadącym z dużą prędkością pociągu relacji X (miejsce i dokładny czas akcji są także niewiadomą) – Triest. I tylko Iris Carr nie daje za wygraną, mimo chwilowego zwątpienia w swoją sprawność intelektualną, szuka starszej pani i snuje domysły. Oczywiście, nie zdradzę zakończenia, gdyż… pewnie wszyscy się domyślą już w połowie tej minipowieści, zwłaszcza po odrobinę zbyt naiwnej historii pana Hare, ale jakie to ma znaczenie? Przecież wic polega na tym, żeby gonić króliczka, a nie go złapać! A Ethel Lina White doskonale kluczy i wyprowadza w pole, aż samemu w końcu można we wszystko zwątpić. Nic dziwnego, że ta opowieść zainspirowała Alfreda Hitchcocka i w 1938 roku, jeszcze przed emigracją do USA, zrealizował trzymający w napięciu thriller.

Choć początek utworu White (filmu Hitchcocka również) rozczarowuje, rozczarowuje także zakończenie, to od momentu, kiedy pociąg rusza ze stacji X, akcja nabiera tempa i zwalnia dopiero w Trieście. Po drodze mamy okazję przyjrzeć się świetnie skonstruowanym postaciom, z których prawie każda skrywa jakąś tajemnicę, a razem z bohaterką walczyć o to, by domniemana zbrodnia ujrzała światło dzienne. I jeśli choć raz czuliście się bezradni, próbując przekonać innych do zaufania waszym przeczuciom, to doskonale będziecie się mogli zidentyfikować z Iris Carr – młodą, rozchwianą emocjonalnie podróżniczką, która w pociągu nie tylko rozwiąże zagadkę, ale też spotka honorowego mężczyznę, proponującego jej… ciekawe i szalone życie.

Niemniej, za granicą trzeba uważać i, jak mówią panny Flood-Porter, nie mieszać się w cudze sprawy. Nigdy przecież nie można przewidzieć, czy nie skończą się w sądzie. Wiele jeszcze mądrości życiowych można znaleźć w utworze White, jak również panoramę społeczną zarysowaną z satyrycznym zacięciem, ale wniosek okazuje się prosty – bariera językowa znika, gdy ludzie jednoczą się w światłym celu, pojednani radością. I tej radości z oddania się lekturze wszystkim życzę, gdyż być może dzięki niej właśnie odejdzie komuś ochota na znikanie – minie jak sen, który miała śnić Iris Carr.

Mirka Chojnacka

Ethel Lina White „Starsza pani znika”, Wydawnictwo Mg, 2020

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>