21 października 2017 r.

21 października 2017 r.

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Bogaty zbiór e-książek

Bogaty zbiór e-książek

Książka w prezencie

Książka w prezencie

Współpraca

Współpraca

Zapis bytu mięsożernego państwa i ogarniętej paranoją władzy

Jeśli zgodzimy się z tezą, że Rosja jest ojczyzną słoni to nic nas nie powinno dziwić podczas lektury tej książki. Jeśli natomiast podamy w wątpliwość tę tezę uważając ją za nonsensowną i bzdurną to skala emocji, która towarzyszyć nam będzie podczas czytania, sięgnie zenitu. Oto mamy do czynienia z zapisem życia genialnego radzieckiego kompozytora Dymitra Szostakowicza, a tak naprawdę z doskonałym obrazem tyranii i jej mechanizmów. Całym systemem, który stworzony został za czasów rządów Stalina w Rosji radzieckiej. Systemem, który funkcjonował przez dziesięciolecia siejąc strach i niszcząc ludzi, by w końcu dopaść swoich twórców. Choć nie do końca – jej głębokie koleiny pozostały na wschodzie do dziś.
Jak pisze autor „Bo tyrania może i popadła w paranoję, ale niekoniecznie jest głupia. Gdyby była głupia, nie przetrwałaby; tak samo jak nie przetrwałaby, gdyby miała zasady. Tyrania zrozumiała, jak u większości ludzi działają pewne mechanizmy – mechanizmy słabości. Latami mordowała duchownych i zamykała cerkwie, ale jeśli błogosławieństwo tychże duchownych zagrzewa żołnierzy do walki, to na okres ich krótkotrwałej przydatności zostaną przywróceni. A jeśli w czasie wojny ludzie potrzebują muzyki, by podtrzymała ich na duchu, to z kompozytorów też zrobi się użytek”/…/. Nawet z takich, którzy, tak jak w przypadku bohatera Dymitra Szostakowicza, jednym gestem tyrana, popadli wcześniej w niełaskę. Wystarczyło, że tyran wyszedł w trakcie opery i nazwał ją „chaosem zamiast muzyki” (od kiedy wieprze są ekspertami od pereł?). Jeśli dołożyć do tego strach o życie swoje i rodziny, gdy w niełaskę popadł przyjaciel i koneser muzyki, marszałek Tuchaczewski to jak żyć? Jak tworzyć, gdy strach nie pozwala oddychać, a masy czekają na wpadające w ucho rytmy? Czy czekać co noc koło windy własnego mieszkania ze spakowaną walizką, bo w każdej chwili przyjdą ONI i aresztują? Czy też wybrać wolność np. w Ameryce jak Igor Strawiński skazując tym samym pozostałą rodzinę na śmierć? Kto jest bohaterem – ten kto uciekł, czy ten kto został i musiał oswoić strach nie tracąc zmysłów? Jak łatwo jest osądzać innych nie doświadczywszy tego samego co oni. Jak łatwo przykleić koledze łatkę „pieszczocha władzy”, gdy samemu doświadcza się wolności i sławy.

Książka nie pozostawia złudzeń – sztuka powinna być jak najdalej od polityki i manipulacji. Bo jeśli idzie zgodnie z założeniem „sztuka należy do ludu” to nic warta nie będzie. Muzyka (czytaj sztuka) powinna być zatem bytem dla siebie i odbiorców, którzy dzięki niej uniosą się nad zgiełkiem czasu. I o ironio – wbrew temu czego za życia doświadczał Szostakowicz pozostała po nim scheda muzyczna unosi nas dziś nad zgiełkiem czasu. To cecha mistrzowskich dzieł, które wbrew intencjom „mecenasów” przetrwały. Stalin pewnie w grobie się przewraca.

EKa

Julian Barnes – „Zgiełk czasu”, Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2017

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>