SOBOTA – 9 września 2023

SOBOTA – 9 września 2023

Pod naszym patronatem m.in. 

Pod naszym patronatem m.in. 

Książka w prezencie

Książka w prezencie

WSPÓŁPRACA

WSPÓŁPRACA

Zaproszenie do PRL-u!

Zbiór krótkich felietonów i skeczy Stefanii Grodzieńskiej to nie tylko popis jej błyskotliwego poczucia humoru ale również obraz polskiej codzienności sprzed kilkudziesięciu lat.

Kłania się PRL
Stefania Grodzieńska
Instytut Wydawniczy Latarnik

– Naprawdę myślisz, że kogoś to jeszcze dziś może zainteresować? – pyta Stefania z powątpiewaniem w głosie. – Te starocie?

Oczywiście! – mówię po chwili zdumionego milczenia. – Oczywiście,że tak!

Ale czy „zainteresowanie” jest właściwym słowem, określającym uczucia towarzyszące lekturze felietonów, humoresek i skeczy Stefanii z lat 40., 50. i 60.? Tak, ale nie tylko. Dla mnie ta lektura to i dobry humor, i wzruszenie, i nostalgia, a czasem i serdeczny śmiech. To słodko-korzenny zapach pożółkłych kartek książek, które podbierałem z półek rodziców i pochłaniałem w dzieciństwie bez umiaru. To świadectwo istnienia, zapis krótkiej, dziwacznej epoki, która trwała w naszym kraju przez kilka dziesięcioleci, a teraz nieuchronnie, coraz szybciej odchodzi w niepamięć. Często zastanawiałem się jak to możliwe, że pokolenie ludzi, którzy przeżyli traumę wojny wydało tylu wspaniałych satyryków.

Jak to możliwe, że polski czas powojenny – ponury, mroczny i orwellowski – przyniósł tyle niedoścignionych humorystycznych rodzynek? Kabaret Starszych Panów i piosenki Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego, Piwnica Pod Baranami Piotra Skrzyneckiego, felietony Stefanii Grodzieńskiej, książki Joanny Chmielewskiej, role Ireny Kwiatkowskiej, filmy Stanisława Barei… Niedoścignione przykłady wyrafinowanego i rubasznego; subtelnego i podawanego wprost poczucia humoru, które– choć odnosiło się do raczej siermiężnej rzeczywistości – nigdy nie miało w sobie goryczy. Nigdy. A przecież Ci ludzie, którzy najpierw przez niemal sześć lat doświadczali końca świata, a później żyli w świecie nowym, opartym na niesprawiedliwości i fałszu, mieli prawo, ba, nawet powinni zgorzknieć. Być może spirala absurdu, jakiego doświadczali, skręciła się tak mocno, że nie pozostawało już nic innego jak tylko się z niej śmiać. Zakazy, cenzura, narzucone odgórnie „jedynie słuszne” poglądy stawały się wyzwaniem – kusiły i prowokowały do gry w kotka i myszkę.

Teksty Stefanii Grodzieńskiej zamieszczone w tym tomie to właśnie przykłady takiej zabawy – pozornie lekkie i zabawne trafiają w cel i wbijają szpilki w najróżniejsze i najbardziej delikatne „organy” władzy. Stefania – również tancerka – w swoich literackich piruetach ot, niby niechcący, ale z pełną premedytacją rozdaje kopniaki prosto w siedzenia prominentów z wzorowym robotniczo-chłopskim rodowodem; rozdętych poczuciem władzy sprzedawczyń i urzędników. Takie kopniaki – wymierzone stopą obutą w baletkę – choć nie mogły wytrącić z równowagi stołków, na których zasiadały ofiary, potrafiły zranić boleśnie ich ego. Ale felietony Stefanii Grodzieńskiej to nie tylko dowód błyskotliwego poczucia humoru.

Dziś nabierają już wartości historycznej. W krótkich historyjkach i we fleszach dialogów znajdziemy obraz zwykłej polskiej codzienności sprzed kilkudziesięciu lat. Nie tej podziemnej i walczącej, i nie tej propagandowej, utrwalonej w Polskich Kronikach Filmowych – ale po prostu zwykłej, szarej rzeczywistości przeciętnych obywateli. Kolejki w sklepach MHD, życie w kwaterunkowych, tuż-powojennych mieszkaniach-kołchozach, przedsiębiorcze podróże na „dziki zachód” Ziem Odzyskanych, perypetie w punktach usługowych, znój urlopu made in PRL, walki na pocztach, w kinach, teatrach i wreszczcie – w urzędach. Prawdziwy „smak” tamtych czasów uważny czytelnik odnajdzie jednak nie tyle w opisach, ile w samym języku, jakim posługuje się Stefania Grodzieńska – języku niedzisiejszym, bo dokładnym, celnym, czystym i eleganckim. Języku przedwojennej inteligentki, która, wtłoczona w świat rządzony przez proletariat, z tego języka uczyniła swoją broń.

Kiedy wybrałem teksty do tej książki, zaniosłem wydruki Stefanii Grodzieńskiej i poprosiłem o akceptację. Po kilku dniach zadzwoniła do mnie.

Wiesz, nie mam pojęcia czy to dobre czy złe. Zrób co uważasz, ja to wszystko znam zbyt dobrze. Nie mam dystansu. Wy, którzy po tę książkę sięgacie dziś, siłą rzeczy macie do „tego wszystkiego” dystans – dystans epoki. A czy dziś tamta rzeczywistość, opisywana przez Stefanię, budzi grozę, uśmiech, czy może nostalgię, oceńcie sami.

Zatem kurtyna w górę – kłania się PRL.

Marcin Szczygielski

źródło: Instytut Wydawniczy Latarnik

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>